Dodano: 05 maj 2020r.

Śmietnik na dnie mórz i oceanów. Ogromne ilości mikroplastiku zalegają w głębinach

Nowe badania ujawniły ogromne ilości mikroplastiku, który zalega na dnie mórz i oceanów. Duże skupiska plastikowych drobinek są odpowiednikiem dryfujących po morzach i oceanach wysp śmieci. Takie skupiska mogą ciągnąć się na dziesiątki kilometrów, a koncentracja mikroplastiku w nich jest ogromna. Na Morzu Tyrreńskim badacze naliczyli nawet 1,9 mln fragmentów tworzyw sztucznych na metr kwadratowy.

Śmietnik na dnie mórz i oceanów. Ogromne ilości mikroplastiku zalegają w głębinach

 

Co jeśli oceaniczne wyspy śmieci są tylko wierzchołkiem góry lodowej? Każdego roku ponad 10 milionów ton odpadów z tworzyw sztucznych trafia do mórz i oceanów. Naukowcy uważają, że w rzeczywistości widzimy tylko 1 procent z nich - część, która unosi się na powierzchni mórz i oceanów. To, co dzieje się zresztą, przez pewien czas było niejasne.

Plastikowe odpadki w oceanach są stopniowo rozkładane na coraz mniejsze fragmenty, aż tworzą cząsteczki mniejsze niż 5 milimetrów, zwane mikroplastikiem. Nowe badania pokazują, że silne prądy morskie, napędzane przez różnice w zasoleniu wody i temperaturze w ramach układu cyrkulacji oceanicznej obejmującego cały glob, zamiatają mikroplastik, który opadł na dno, w rezultacie czego tworzą się ogromne skupiska tego materiału, które mogą rozciągać się na dziesiątki kilometrów.

Opublikowane w czasopiśmie „Science” badania przeprowadzone przez naukowców z University of Manchester, National Oceanography Centre, University of Bremen, IFREMER i Durham University pokazały, że brakujące 99 proc. odpadków z tworzyw sztucznych zalega na dnie mórz i oceanów, a prądy głębinowe, jak przenośniki taśmowe, transportują drobinki plastiku przez dno morskie.

Ogromne ilości mikroplastiku na morskim dnie

Chociaż na dnie morskim na całym świecie znaleziono mikroplastik, naukowcy nie byli pewni, jak się tam dostał i jak się rozprzestrzenia. Dominował pogląd, że mikroplastik dzieli się w zależności od wielkości fragmentów lub gęstości, podobnie jak naturalny osad. Ale tworzywa sztuczne są różne - niektóre pływają, inne toną. Te, które kiedyś unosiły się na powierzchni, wraz z obrastaniem przez glony mogą opadać na dno. Z kolei te, które już opadały, zmiatane są w ogromne skupiska przez prądy głębinowe.

Prądy te mogą prowadzić do koncentracji ogromnych ilość mikroplastiku w morskich osadach. Te skupiska wydają się być głębinowymi odpowiednikami wielkich plan śmieci dryfujących po powierzchniach mórz i oceanów.

- Prawie wszyscy słyszeli o niesławnych, oceanicznych plamach śmieci. Ale odkrycie tak wysokiego stężenia mikroplasitku na dnie morskim nas zaszokowało. Znaleźliśmy do 1,9 miliona kawałków mikroplastiku w warstwie o grubości 5 cm pokrywającej zaledwie jeden metr kwadratowy dna morskiego. To najwyższy poziom mikroplastiku, jaki dotychczas zarejestrowano na dnie – powiedział Ian Kane z University of Manchester, główny autor badań. - Odkryliśmy też, że mikroplastik nie jest równomiernie rozłożony w badanym obszarze. Silne prądy morskie prowadzą do jego koncentracji w niektórych obszarach – dodał.

Prądy morskie

Drobinki plastiku mogą być transportowane w głąb oceanu powoli, przez prądy morskie. Mogą także dostać się na dno gwałtownie, przez tzw. prąd zawiesinowy. Jak już znajdą się na dnie są łatwo wychwytywane i przenoszone przez stale płynące prądy przydenne, które powodują akumulacje mikroplastiku w pewnych obszarach.

Te prądy oceaniczne przenoszą również natlenioną wodę i substancje odżywcze, co oznacza, że ​​mikroplastik może gromadzić się w miejscach ważnych morskich ekosystemów, gdzie może być konsumowany przez obecne tam stworzenia. Podróżując w górę łańcucha pokarmowego może teoretycznie trafić do nas z powrotem, tym razem na nasze talerze.

- Odkryliśmy, w jaki sposób globalna sieć prądów głębinowych transportuje mikrodrobiny tworzyw sztucznych, tworząc plastikowe hotspoty w osadach na dnie mórz i oceanów. Prądy te mogą prowadzić do koncentracji mikroplastiku tam, gdzie gromadzi się morskie życie – zauważył Kane.

Dno Morza Tyrreńskiego

Zespół naukowców prowadził badania na Morzu Tyrreńskim, które jest częścią Morza Śródziemnego. Badacze pobrali próbki z osadów z kilku miejsc dna morskiego. Zbadali też tamtejsze prądy przydenne. Korzystając z tych informacji, zespół był w stanie wykazać, w jaki sposób prądy oceaniczne kontrolują rozkład mikroplastików na dnie morskim.

- Nasze analizy wykazały, w jaki sposób szczegółowe badania prądów dna morskiego mogą pomóc połączyć ścieżki transportu mikroplastików w głębinach morskich i znaleźć brakujące skupiska tych odpadków. Wyniki podkreślają potrzebę interwencji politycznych w celu ograniczenia przyszłego przepływu tworzyw sztucznych do środowiska naturalnego i zminimalizowania wpływu na ekosystemy oceaniczne – powiedział Mike Clare z National Oceanography Center, współautor badań.

- To niefortunne, ale plastik stał się nowym rodzajem osadów, które są rozprowadzane po dnie wraz z piaskiem, błotem i substancjami odżywczymi. W ten sposób procesy transportu osadów, jak prądy morskie, będą koncentrować cząstki plastiku w niektórych miejscach na dnie morskim, jak wykazały nasze badania – zaznaczył również zaangażowany w badania Florian Pohl z Durham University. Takie osady mogą mieć wiele kilometrów długości i setki metrów wysokości. Tworzą się tam, gdzie prądy tracą swoją siłę.

W laboratorium mikroplastik z pobranych próbek oddzielono od innych osadów, zliczono pod mikroskopem i poddano dalszej analizie przy użyciu spektroskopii w podczerwieni w celu określenia rodzajów plastiku. Okazało się, że większość mikroplastików znajdujących się na dnie morskim to włókna odzieży i tekstyliów. Drobinki te mogą być spożywane i wchłaniane przez organizmy morskie.

Badania te wskazują na pierwszy bezpośredni związek między funkcjonowanie prądów morskich a koncentracją mikroplastiku na morskim dnie. Dalsze badania mogę pomóc w ustaleniu lokalizacji innych głębinowych skupisk mikroplastiku oraz w bezpośrednich badaniach nad wpływem mikroplastiku na morskie życie.

 

Źródło: University of Manchester, The Conversation, fot. I. Kane