Dodano: 03 styczeń 2022r.

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie pracować dłużej niż zakładano

Najnowsze obserwatorium kosmiczne NASA powinno mieć wystarczająco dużo paliwa, aby co najmniej podwoić minimalny czas trwania misji – poinformowali przedstawiciele agencji. Pierwotnie minimalny czas trwania misji zaplanowano na pięć lat, ale superprecyzyjny start zaowocował niemal idealnym kursem, co z kolei przełożyło się na mniejszą ilość wymaganych korekt. To wszystko oznacza, że Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba zużyje mniej paliwa, zanim dotrze do miejsca docelowego, co pozwoli mu pracować znacznie dłużej.

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie pracować dłużej niż zakładano

 

Po udanym wystrzeleniu Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba (JWST) 25 grudnia i zakończeniu dwóch manewrów korekcyjnych w połowie kursu, zespół ekspertów z NASA przeanalizował jego początkową trajektorię i ustalił, że obserwatorium powinno mieć wystarczającą ilość paliwa, aby umożliwić znacznie dłuższe działanie na orbicie. Specjaliści ustalili, że pierwotnie zakładana na pięć lat misja nowego teleskopu będzie mogła zostać wydłużona do co najmniej 10 lat.

Podwojenie minimalnego czasu trwania misji

Analiza pokazała, że do skorygowania trajektorii Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba w kierunku końcowej orbity wokół drugiego punktu Lagrange'a, znanego jako L2, potrzeba mniej paliwa niż pierwotnie zakładano. W konsekwencji Webb będzie miał znacznie więcej paliwa, a co za tym idzie, także czasu na zaglądanie w głąb Wszechświata, chociaż, jak przypomina NASA w komunikacie, wiele czynników może ostatecznie wpłynąć na czas działania obserwatorium.

Paliwo rakietowe znajdujące się na pokładzie JWST ma posłużyć nie tylko do korekty kursu podczas lotu do miejsca docelowego i wprowadzenia na orbitę wokół L2, ale także do wykonywania niezbędnych funkcji podczas trwania misji, w tym manewrów utrzymujących orientację obserwatorium w przestrzeni kosmicznej.

Pozostały zapas paliwa jest w dużej mierze zasługą precyzji startu rakiety Ariane 5, która wprowadziła teleskop na właściwą ścieżkę, a także precyzji pierwszego manewru korekcyjnego w połowie kursu. Trwający 65 minut manewr dodał około 20 metrów na sekundę do prędkości obserwatorium. Drugi, podobny manewr korekcyjny, który miał miejsce 27 grudnia (pierwszy odbył się dzień wcześniej), zwiększył prędkość o kolejne blisko 3 m/s. Planowane jest jeszcze jedno odpalenie silników przed dotarciem do L2.

Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba

Samo miejsce docelowe JWST jest oddalone od Ziemi o około 1,6 mln kilometrów. L2 to punkt, w którym siły grawitacyjne Ziemi i Słońca równoważą się, wymagając minimalnej ilości paliwa, aby statek kosmiczny pozostawał na miejscu. Teleskop w punkcie L2 będzie też mniej podatny na promieniowanie słoneczne, które może zakłócać jego obserwacje w podczerwieni. Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba będzie stale zwrócony w stronę nocnej strony Ziemi.

Następca legendarnego Kosmicznego Teleskopu Hubble'a został zaprojektowany tak, aby skupiał się na świetle podczerwonym, dając astronomom możliwość przyjrzenia się najwcześniejszym chwilom istnienia Wszechświata. Pozwoli on na znacznie dalsze i dokładniejsze zbadanie kosmosu niż funkcjonujący od ponad 30 lat teleskop Hubble'a. To zasługa m.in. mierzącego 6,5 metrów głównego lustra złożonego z pokrytych złotem berylowych sześciokątnych paneli.

Dzięki obserwacji w podczerwieni, teleskop Webba będzie w stanie spojrzeć na jedne z pierwszych gwiazd i galaktyk, w momencie, kiedy wciąż się tworzyły, około 200 mln lat po Wielkim Wybuchu. Pozwoli to w lepszy sposób zrozumieć ewolucję Wszechświata, a także m.in. proces tworzenia się gwiazd.

JWST będzie przyglądał się różnym zjawiskom kosmicznym, zbada atmosfery odległych planet i serca regionów gwiazdotwórczych otulone pyłem. Teleskop ma być nawet 100 razy potężniejszy od swojego poprzednika, który zmienił nasze rozumienie kosmosu w ciągu ostatnich 31 lat pracy.

 

Źródło i fot.: NASA