Dodano: 16 październik 2018r.

Stephen Hawking obawiał się stworzenia przez bogaczy rasy nadludzi

Zmarły początkiem roku światowej sławy fizyk i kosmolog Stephen Hawking w licznych pozostawionych po sobie esejach wyrażał obawy dotyczące wykorzystania inżynierii genetycznych przez najbogatszych do stworzenia rasy nadludzi, która przejmie kontrolę nad światem. Ostrzegał też przed niekontrolowanym rozwojem sztucznej inteligencji.

 

Stephen Hawking odszedł 14 marca tego roku. Zostawił po sobie wiele nieznanych szerokiej publiczności artykułów, w których zawarł swoje prognozy dotyczące przyszłości ludzkości. Część z nich została właśnie wydana w nowej książce "Krótkie odpowiedzi na wielkie pytania" ("Brief Answers to the Big Questions"). Książka ukazała się na rynku brytyjskim.

Z lektury wyłania się dość ponury obraz. Hawking uważał, że postępy w inżynierii genetycznej mogą doprowadzić do powstania rasy „superludzi”. Fizyk zasugerował, że światowa elita, najzamożniejsi i najpotężniejsi ludzie zaczną edytować DNA swoje i swoich dzieci. To doprowadzi to powstania nowego rodzaju ludzkiego - pokolenia „nadludzi”.

- Jestem pewien, że jeszcze w tym stuleciu ludzie odkryją, jak modyfikować inteligencję i instynkty, takie jak agresja. Prawo prawdopodobnie będzie zakazywać stosowania inżynierii genetycznej u ludzi. Ale niektórzy nie będą w stanie oprzeć się pokusie poprawy ludzkich cech, takich jak pamięć, odporność na choroby i długość życia – napisał Hawking.

 

Zgodnie z wizją fizyka, ci, którzy nie będą mieć środków na manipulacje DNA zostaną sprowadzeni do podklasy "nieulepszonych ludzi”. To będzie miało poważne konsekwencje społeczne. Choć początkowo, zdaniem badacza, technologia edycji genów będzie używana do korygowania genów wywołujących poważne choroby. Z czasem jednak jej zastosowania się zmienią.

- Kiedy pojawią się „nadludzie”, pojawią się również poważne problemy polityczne z „nieulepszonymi ludźmi”, którzy nie będą w stanie z nimi konkurować. Można przypuszczać, że wyginą lub staną się nieistotni. Zamiast tego pojawi się wyścig samoprojektujących się istot, które stale będą się rozwijać – oceniał badacz. Hawking podkreślał, że „jeśli ludzkości uda się przeprojektować samą siebie, prawdopodobnie rozprzestrzeni się i skolonizuje inne planety i gwiazdy”.

Pod koniec swojego życia Hawking coraz głośniej wyrażał się o przyszłych problemach, z jakimi może zmierzyć się świat. Mówiąc o inżynierii genetycznej miał prawdopodobnie na myśli stosunkowo młodą, ale też i prostą technikę edycji genów CRISPR-Cas9. Metoda ta jest często przedstawiana, jako molekularne nożyczki, dzięki którym można wycinać i zmienić nukleotydy tworzące DNA. Technika ta umożliwia naukowcom znajdowanie i modyfikowanie lub zastępowanie defektów genetycznych.

Wraz z coraz szerszym zastosowaniem CRISPR-Cas9 pojawiły się problemy natury etycznej. Dotyczy to przede wszystkim edycji ludzkich embrionów - „projektowania” dzieci, czyli wpływania na DNA w taki sposób, by wykluczyć wady genetyczne i ewentualnie dodać pożądane przez rodziców cechy, co w efekcie spowoduje, że takie dzieci będą silniejsze, mądrzejsze, wyższe czy bardziej wytrzymałe od innych dzieci. Wypisz, wymaluj pokolenie „nadludzi”.

W opublikowanych właśnie pismach Hawkinga znaleźć można również obawy przed niekontrolowanym rozwojem sztucznej inteligencji. Obawy te wyrażał jeszcze za życia.

- Nadejście superinteligentnej sztucznej inteligencji może być najlepszą lub najgorszą rzeczą, jaka przydarzy się ludzkości. Rzeczywiste ryzyko związane z SI to nie złośliwość, ale kompetencje. Superinteligentna sztuczna inteligencja będzie niezwykle dobra w osiąganiu swoich celów, a jeśli te cele nie będą zgodne z naszymi, będziemy mieć kłopoty – pisał Hawking.

- Podczas gdy prymitywne formy sztucznej inteligencji opracowane do tej pory okazały się bardzo przydatne, obawiam się konsekwencji stworzenia czegoś, co może dorównać lub przewyższyć ludzi. Ludzie, którzy są ograniczeni powolną ewolucją biologiczną, nie mogliby konkurować i zostaliby wyparci – zaznaczał Hawking.

Fizyk w niepublikowanych dotąd esejach pisał o potrzebie przeprowadzenia badań, aby sprawdzić, jaki wpływ na ludzkość miałaby sztuczna inteligencja - od miejsc pracy po wojsko, gdzie wyrażał największe obawy o przejęcie przez nią zaawansowanych systemów wojskowych, za pomocą których SI mogłaby wybierać i eliminować własne cele.

Hawking zmarł w wieku 76 lat. Przez całe lata cierpiał na stwardnienie zanikowe boczne, które doprowadziło do paraliżu niemal całego jego ciała. Nie przeszkadzało mu to jednak w aktywnym udziale w debacie publicznej nad kondycją ludzkości. Wielokrotnie mówił, że ludzkość, żeby przetrwać, musi opuścić Ziemię i ma na to coraz mniej czasu.

Choroba została u niego zdiagnozowana w wieku 21 lat. Lekarze nie dawali mu szans dożycia 25 urodzin. Jednak przeżył kolejne pół wieku. Jego spostrzeżenia ukształtowały współczesną kosmologię i zainspirowały miliony ludzi na całym świecie.

Hawking był autorem wielu przełomowych koncepcji i hipotez naukowych z dziedziny astrofizyki. Książka, którą napisał – „Krótka historia czasu”, była bestselerem przez wiele tygodni na liście „Sunday Timesa”. Została przetłumaczone na 40 języków, a sprzedało się jej ponad 10 milionów egzemplarzy.

Wspólnie z Rogerem Penrose’em w 1970 roku opracował twierdzenia dotyczące istnienia osobliwości w ramach ogólnej teorii względności. W 1974 roku Hawking wykorzystał teorię kwantową, aby ogłosić, że czarne dziury powinny emitować promieniowanie. W przypadku czarnych dziur o normalnej wielkości proces przebiega wyjątkowo wolno, ale miniaturowe czarne dziury emitują promieniowanie w spektakularnym tempie ostatecznie eksplodując energią milionów bomb wodorowych – twierdził Hawking. Promieniowanie to znane jest dziś pod nazwą promieniowania Hawkinga lub Bekensteina–Hawkinga.

 

Źródło: The Guardian, USA Today