Dodano: 26 lipiec 2019r.

Płoną ogromne obszary Arktyki. Ponad sto pożarów na Alasce i Syberii

Arktyka ociepla się dwa razy szybciej niż reszta planety, a po najgorętszym czerwcu, jaki kiedykolwiek odnotowano na Ziemi, region ten stanął w płomieniach. Ogromne pożary trawiące trawiące Alaskę i Syberię generują tyle dymu, że są widoczne z kosmosu.

Płoną ogromne obszary Arktyki. Ponad sto pożarów na Alasce i Syberii

 

Światowa Organizacja Meteorologiczna podała, że od początku czerwca w Arktyce odnotowano ponad 100 pożarów. Gorące i suche warunki w niektórych częściach półkuli północnej sprzyjają pożarom. Zmiana klimatu, wraz ze wzrostem temperatury i zmianami w strukturze opadów zwiększają ryzyko pożarów i przedłużają ich sezon.

Pożary w obszarach podbiegunowych nie są niczym nowym. Jednak naukowców przeraża skala tegorocznych pożarów. Ich intensywność i liczba jest tak duża, że klimatolodzy i Światowa Organizacja Meteorologiczna nazwali je „bezprecedensowymi”. Płomienie pochłaniają ogromne obszary Syberii i Alaski. Pojawiły się także na Grenlandii. Nawet na zdjęciach satelitarnych widać, jak ogromne kłęby dymu spowiły część półkuli północnej.

 

Pożary uwalniają do atmosfery szkodliwe zanieczyszczenia, w tym cząstki stałe i toksyczne gazy, takie jak tlenek węgla czy tlenki azotu. Napędzają też zmiany klimatyczne. Pióropusze dymu z syberyjskich pożarów rozprzestrzeniają się po znacznej części Rosji powodując gwałtowny spadek jakości powietrza w miastach. Pokrywa dymu rozciąga się na ponad 4,5 miliona kilometrów kwadratowych.

Thomas Smith z London School of Economics powiedział, że taka skala pożarów nigdy nie była widoczna w 16-letnim zapisie satelitarnym. - Są to jedne z największych pożarów na planecie, z których kilka wydaje się mieć obszar większy niż 100 tys. hektarów – powiedział Smith.

Jak podało Earth Observatory, ogień strawił 830 kilometrów kwadratowych terenów w okolicy Irkucka, 390 kilometrów kwadratowych w okolicy Krasnojarska i ponad 100 kilometrów kwadratowych w Buriacji.

Na poniższym zdjęciu satelitarnym widać, jak wiatr niesie dym z Syberii w kierunku południowo-zachodnim. Fotografia została wykonana 21 lipca przez satelitę pogodowego VIIRS, który jest obsługiwany przez amerykańską agencję NOAA.

Fot. NASA Earth Observatory

Jak szacują badacze, pożary Arktyki tylko w okresie od początku czerwca do 21 lipca wyemitowały do atmosfery około 100 megaton dwutlenku węgla. To mniej więcej ilość CO2, którą wyemitowała Belgia w całym 2017 roku.

Arktyka nagrzewa się szybciej niż inne części świata, co przygotowuje grunt i ułatwia rozwój pożarów. Na przykład na Syberii średnia temperatura w czerwcu w tym roku wyniosła prawie 5,5 stopnia Celsjusza więcej niż długoterminowa średnia między 1981 a 2010 rokiem. Wiele tegorocznych pożarów płonie na obszarach wysuniętych dalej na północ niż zwykle. Niektóre wydają się pochłaniać torfowe gleby, a nie w lasy. To niebezpieczna sytuacja. Gleby torfowe płonął znacznie dłużej niż las i taki pożar może trwać nawet kilka miesięcy.

Pożary Arktyki mogą jeszcze potrwać. Meteorolodzy szacują, że po najgorętszym czerwcu w historii pomiarów, nadejdzie najgorętszy lipiec. Ostatnie pięć lat biło rekordy jeśli chodzi o średnią globalną temperaturę. Nie wydaje się, że 2019 rok będzie inny. Być może ten miesiąc będzie nie tylko najgorętszym lipcem w historii, ale najgorętszym miesiącem w ogóle.

 

Źródło: World Meteorological Organization, Live Science, fot. Pierre Markuse/Flickr CC BY 2.0