Dodano: 09 maj 2019r.

Mapowanie Czerwonego Lasu w Czarnobylu

Brytyjscy naukowcy przy pomocy dronów zbadali jeden z najbardziej skażonych obszarów na świecie – Czerwony Las znajdujący się w pobliżu kompleksu elektrowni w Czarnobylu. Badanie ujawniło skupiska promieniowania radioaktywnego, których nie ma na oficjalnych mapach.

 

Czerwony Las zawdzięcza swoją nazwę od koloru obumarłych sosen, które wchłonęły ogromne dawki promieniowanie podczas katastrofy w Czarnobylu. W kwietniu 1986 roku doszło do eksplozji w reaktorze jądrowym bloku energetycznego nr 4 w czarnobylskiej elektrowni. Podczas eksperymentalnego wyłączenia reaktora awarii uległ obieg chłodzący. Eksplozja spowodowała pożar, który trwał dziewięć dni i który wyrzucił w atmosferę ogromne ilości materiałów radioaktywnych.

Wybuch w elektrowni doprowadził do skażenia ponad 100 tys. kilometrów kwadratowych powierzchni. Najbardziej ucierpiały tereny położone na Białorusi, ale skażenie dotarło również nad Skandynawię i także nad Polskę. Z otaczającej elektrownię strefy wysiedlono wszystkich mieszkańców.

 

33 lata po tych tragicznych zdarzeniach interdyscyplinarny zespół naukowców z Uniwersytetu w Bristolu sporządził mapę poziomów radioaktywności w tzw. Strefie Wykluczenia, czyli zamkniętym obszarze najbardziej dotkniętym skutkami katastrofy. Zespół wykorzystał dwa rodzaje dronów do zmapowania 15 kilometrów kwadratowych tego terenu. Badacze wykorzystali system LIDAR do sporządzenia trójwymiarowej mapy terenu. Poziomy promieniowanie zmierzono za pomocą spektrometru gamma.

Badanie odbyło się w ubiegłym miesiącu i w ciągu 10 dni naukowcy wykonali 50 lotów dronami nad interesującymi ich obszarami. Zaczęli od wsi Burakówka, gdzie składowane są odpady nisko i średnio radioaktywne. To przede wszystkim pojazdy, które były wykorzystywane podczas akcji usuwania skutków katastrofy. Dopiero potem udali się do epicentrum strefy.

Uczonych szczególnie interesował Czerwony Las. To obszar o powierzchni około 10 kilometrów kwadratowych, który otrzymał najwyższe dawki promieniowania po opadzie radioaktywnego pyłu, który wydostał się z elektrowni. Miejsce to do dziś jest jednym z najbardziej skażonych miejsc na świecie.

Badania zasadniczo potwierdziły obecne zrozumienie rozkładu promieniowania w Czerwonym Lesie, ale o wiele bardziej szczegółowo niż dotychczas. Dodatkowo odkryto, że poziomy radioaktywności są nierównomiernie rozłożone. Podczas gdy promieniowanie ustąpiło w niektórych obszarach, inne utrzymują niebezpiecznie wysokie poziomy skażenia.

Jedno z takich miejsc znajduje się kilka kilometrów na południe od Czerwonego Lasu. To obiekt, gdzie próbowano poradzić sobie ze skażoną glebą podczas akcji usuwania skutków katastrofy. Na tym obszarze promieniowanie gwałtownie rośnie. Intensywność promieniowania może być nieoczekiwana, ale jego lokalizacja ma sens, biorąc pod uwagę rolę obiektu w oddzielaniu zanieczyszczonej gleby.

- To wypalone paliwo jądrowe rozrzucone na podłodze obiektu daje bardzo wysoką dawkę promieniowania. Około 1,2 milisiwertów na godzinę. Oznacza to, że w ciągu kilku godzin można tam otrzymać roczną dawkę promieniowania – powiedział prof. Tom Scott z Uniwersytetu w Bristolu.

Badania te dostarczyły ukraińskim władzom aktualne informacje na temat miejsc o największym skażeniu. Ale badacze planują za kilka miesięcy wrócić, by przeprowadzić mapowanie reszty obszarów w Strefie Wykluczenia.

Władze, wiedząc dokładnie, które obszary pozostaną niebezpieczne przez najbliższe dziesięciolecia, a w których poziomy radioaktywności spadły, będą mogły podjąć wysiłki na rzecz odzyskania tego obszaru. - Część radioaktywności ucichła, więc ogólny poziom znacznie spadł. Istnieją jednak pewne radioizotopy, które mają długie okresy półtrwania, a więc będą się tam znajdować przez bardzo długi czas – dodał Scott.

 

Źródło: BBC