Dodano: 16 kwiecień 2018r.

Kamuflaż nazistowskiego statku zostawił trwały ślad w środowisku

Tirpitz był jednym z bardziej imponujących okrętów we flocie nazistów. Jednak przez swoje rozmiary był też łatwym celem dla bombowców. Dlatego by ukryć go przed nalotami naziści stosowali „fałszywą mgłę", która, jak donoszą niemieccy badacze, docisnęła trwały ślad w środowisku.

 

Tirpitz był jednym z największych pancerników zbudowanych przez III Rzeszę. To bliźniacza jednostka słynnego Bismarcka. Wszedł do służby w 1941 roku i początkowo ubezpieczał niemieckie operacja na Bałtyku. Po zatopieniu Bismarcka dowództwo Kriegsmarine uznało, że jest zbyt ryzykowne wysyłanie go na daleki rejs, gdyż przez swoje rozmiary stanowił zbyt łatwy cel dla bombowców.

Początkowo stacjonował we francuskim porcie Saint-Nazaire, skąd wysyłany był do działań na Atlantyku, ale po zniszczeniu portu przez Aliantów zabrakło dla niego miejsca w portach zachodniej Europy. Był za duży. Postanowiono przebazować go do Norwegii, gdzie miał bezpiecznie ukrywać się w tamtejszych fiordach i niszczyć konwoje zaopatrzeniowe dla wojsk Związku Radzieckiego, które płynęły przez Morze Norweskie do Murmańska.

By skutecznie wyprowadzać w pole pilotów alianckich bombowców, naziści używali sztucznie wywoływanej, toksycznej mgły. Ta właśnie mgła zostawiła po sobie trwały ślad na niektórych żywych świadkach II wojny światowej - na drzewach. Tak wynika z badań przeprowadzonych przez Claudię Hartl – dendrochronolog z Uniwersytetu Johanna Gutenberga w Moguncji.

- Efekty tego są nadal widoczne w lasach Norwegii. 70 lat później – przyznała badaczka. Odkrycia dokonała przypadkowo podczas pobierania próbek rdzeni z drzew sosnowych wokół Kåfjord, by odtworzyć dane dotyczące rocznych temperatur w ciągu ostatnich 2000 lat.

- Przyrost roczny drzew ograniczony jest tam przez temperaturę, więc jeśli rok był zimny, drzewa tworzyły wąski pierścień, a jeśli był ciepły, to pierścień był szeroki – wyjaśniła Hartl.

Ale w miejscu niedaleko fiordu w Kåfjord Hartl i jej koledzy znaleźli drzewa, które nie wytworzyły pierścieni w 1945 roku. To nie pasowało do ogólnej rekonstrukcji klimatu, więc badacze musieli szukać innego wyjaśnienia. Wtedy dowiedzieli się, że w czasie II wojny światowej stacjonował tam Tirpitz. Gdy poszperali w danych i usłyszeli o toksycznej mgle, znaleźli wyjaśnienie. Według nich to była "wyjątkowa reakcja drzew na stres".

Naziści ukrywali statek poprzez uwalnianie kwasu chlorosulfonowego do powietrza, który przyciąga wilgoć i może tworzyć zasłonę dymną. Po przeszukaniu baz danych Hartl przyznała, że w historycznych zapisach nie ma zbyt wiele informacji na temat wpływu tej „fałszywej mgły” na środowisko. Wiadomo, że substancja jest żrąca, a grupa żołnierzy odpowiedzialnych za wytwarzanie tego dymu musiała nosić specjalne kombinezony ochronne.

Naukowcy pobrali próbki drzew z sześciu miejsc w pobliżu fiordu. Drzewa znajdujące się w dalszej odległości od miejsca cumowania Tirpitza były mniej podatne na mgłę, ale około 60 proc. drzew w bliższej lokalizacji pancernika nie wytworzyło pierścienia w 1945 r. Niektóre drzewa nie rosły przez kilka lat po wojnie.

Zespół Hartl uważa, że ​​w wyniku działania „fałszywej mgły” drzewa straciły swoje igły, co zaszkodziło ich zdolności do fotosyntezy. Powrót niektórych drzew do normalnej produkcji biomasy nastąpił aż po 30 latach.

Ostatecznie Tirpitz został zatopiony w listopadzie 1944 roku.

 

Źródło: Live Science, fot. Imperial War Museum Collections. Zdjęcie z nalotu na na pancernik z kwietnia 1944 roku