Dodano: 14 marca 2024r.

Astronomowie przewidują eksplozję układu gwiazd. Będzie ją można obserwować gołym okiem

Naukowcy z NASA oszacowali, że w ciągu najbliższych sześciu miesięcy eksploduje nowa T Coronae Borealis. Gdy dojdzie do wybuchu, ten układ gwiazd, położony około trzy tys. lat świetlnych od Ziemi, będzie można oglądać nieuzbrojonym okiem.

Astronomowie przewidują eksplozję układu gwiazd. Będzie ją można obserwować gołym okiem

 

T Coronae Borealis to układ podwójny składający się z czerwonego olbrzyma oraz białego karła. Ten drugi podkrada materię swojemu partnerowi i otoczony jest dyskiem akrecyjnym. Obydwa elementy układu dzieli odległość około połowy odległości Ziemi od Słońca. Gwiazdy okrążają siebie co 228 dni.

Układ T Coronae Borealis znajduje się w konstelacji Korony Północnej. Jego eksplozje obserwowano już dwukrotnie. Ostatnio w 1946 roku, a wcześniej w 1866 roku. Oba wybuchy były widoczne nieuzbrojonym okiem. Układ pojaśniał wówczas około 1500 razy. Astronomowie uważają, że do kolejnego może dojść w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Może to być niepowtarzalna okazja do obserwacji tego rzadkiego zjawiska.

Zbliżająca się kosmiczna eksplozja

Układ T Coronae Borealis obecnie wymaga teleskopu do obserwacji, ale wkrótce może stać się na tyle jasny, że sprzęt będzie zbędny. Astronomowie nie są pewni, kiedy dojdzie do eksplozji. Według przewidywań może to stać się w dowolnym momencie, aż do września. Choć niektóre prognozy mówią, że na fajerwerki będziemy musieli poczekać do przyszłego roku.

Gdy już dojdzie do eksplozji i jasność układu osiągnie szczyt, T Coronae Borealis powinien być widoczny nieuzbrojonym okiem przez kilka dni i nieco ponad tydzień przez lornetkę, zanim przygaśnie, prawdopodobnie na kolejne 80 lat.

Gwiazdy układu są na tyle blisko siebie, że gdy czerwony olbrzym traci stabilność ze względu na rosnącą temperaturę i ciśnienie i zaczyna wyrzucać swoje zewnętrzne warstwy, biały karzeł gromadzi tę materię na swojej powierzchni. Płytka, gęsta atmosfera białego karła w końcu nagrzewa się wystarczająco, aby wywołać niekontrolowaną reakcję termojądrową, w wyniku której powstaje nowa, którą widzimy z Ziemi.

Niepewność w przewidywaniach

Niektóre białe karły podkradające materię od swoich towarzyszy, robią to nieregularnie. Inne wydają się trzymać swojego harmonogramu. T Coronae Borealis należy do tej drugiej kategorii. Jest to tzw. nowa powrotna, czyli nowa, której wybuch zaobserwowano ponownie. Podobnych układów w naszej galaktyce odkryto tylko kilka.

Między pierwszym a drugim znanym wybuchem układu T Coronae Borealis minęło 80 lat. Gdyby to miało się dokładnie powtórzyć, kolejnej eksplozji powinniśmy spodziewać się pod koniec 2025 roku. Jednak astronomowie dostrzegli w 2016 roku, że układ pojaśniał około trzykrotnie. Wzrost jasności nie był tak spektakularny, jak podczas wcześniejszych wybuchów, ale to zdarzenie pokazało, że układ staje się bardziej aktywny. Niestety, zjawiska te są słabo poznane i uczeni nie potrafią dokładnie ustalić, kiedy nastąpi eksplozja. Prawdę powiedziawszy, gdyby wybuch nastąpił kilka lat wcześniej czy później, nie byłoby to wielkim zaskoczeniem.

W ubiegłym roku profesor Bradley Schaefer z Louisiana State University zauważył, że przed wydarzeniem z 1946 roku układ T Coronae Borealis przeszedł zauważalne przyciemnienie. Niedawno zaobserwowano coś bardzo podobnego. Opierając się na czasie od przyciemnienia do maksymalnego pojaśnienia, Schaefer oszacował, że powinniśmy spodziewać się eksplozji między lutym a wrześniem tego roku.

 

Źródło: NASA, IFLScience, fot. NASA James Webb Space Telescope/ CC BY 2.0