Pył kosmiczny niesie ze sobą życie?

Szybko poruszające się strumienie pyłu kosmicznego mogły dostarczyć na naszą planetę życie – sugerują astronomowie z Uniwersytetu w Edynburgu. Swoimi twierdzeniami wspierają hipotezę panspermii, zgodnie z którą życie nie powstało na Ziemi, ale zostało tu przyniesione. Według szkockich badaczy, może za to odpowiadać pył kosmiczny.

Panspermia to hipoteza, według której życie istnieje w kosmosie i jest rozprowadzane pomiędzy planetami, gwiazdami, a nawet galaktykami przez asteroidy, komety, meteoroidy i planetoidy. Zgodnie z koncepcją astronomów z Uniwersytetu w Edynburgu, do transporterów życia dołączył teraz również pył kosmiczny.

Opierając się na tej hipotezie, życie nie powstało na Ziemi, ale zostało na nią przyniesione pod postacią jednokomórkowych organizmów albo przetrwalników. Sama koncepcja nie wyjaśnia powstania życia. Mówi ona o możliwości jego roznoszenia po planetach czy galaktykach przez różnorakie obiekty w przestrzeni kosmicznej.

Największa trudność dotycząca panspermii odnosiła się do przetrwania organizmów żywych w przestrzeni kosmicznej. Dziś wiemy, że jest to możliwe. W 2014 roku udowodniono, że plazmidy – cząsteczki pozachromosomowego DNA – są zdolne przetrwać lot kosmiczny. Ba, przeżywają nawet podczas wejścia w atmosferę. Oczywiście zostały one uszkodzone, ale były w stanie funkcjonować. Wiemy też, że niesporczaki potrafią przetrwać ekspozycje na promieniowanie kosmiczne.

Przez lata od powstania koncepcji (jej początków można się doszukać u greckiego filozofa Anaksagorasa, ale rozkwit hipotezy panspermii z wieloma jej wariantami przypada na wiek XIX oraz XX) jej zwolennicy zrobili wiele, by wykazać, że poszczególne aspekty tej tezy są możliwe. W te prace wpisuje się najnowsza publikacja astronomów z Uniwersytetu w Edynburgu w prestiżowym piśmie „Astrobiology”.

Szkoccy naukowcy twierdzą, że istnieje możliwość, iż to pył kosmiczny, który okresowo styka się z ziemską atmosferą, mógł miliardy lat temu przynieść na Ziemię życie. Jeśli byłoby to prawdą, ten sam mechanizm mógł rozprzestrzenić życie po całym Wszechświecie.

Astronomowie badali szybko poruszające się strumienie pyłu kosmicznego, które nieustannie bombardują górne warstwy ziemskiej atmosfery. Naukowcy wyliczyli, że pyłu może być nawet 110 ton dziennie. Strumienie te mogły dostarczyć na Ziemię życie z innych światów. Mogły też wyrzucić ziemskie organizmy w kierunku innych planet.

Strumienie pyłu kosmicznego mogą zderzać się z biologicznymi molekułami w ziemskiej atmosferze z wystarczającą energią, aby wyrzucić je w kosmos – sugerują naukowcy. Ten mechanizm umożliwia wystarczająco wytrzymałym formom życia na przedostanie się z jednej planety na inną. Konsekwencje tego odkrycia wskazują, że nie tylko uderzenia dużych asteroid mogą powodować wyrzucenia ziemskich drobnoustrojów w przestrzeń kosmiczną, jak dotychczas sądzono.

Naukowcy z Edynburga obliczyli, że strumienie pyłu kosmicznego uderzają w ziemską atmosferę z prędkością nawet 70 kilometrów na sekundę. Okazało się, że małe cząstki znajdujące się na wysokości 150 kilometrów lub wyższej nad powierzchnią Ziemi, mogą zostać wyrzucone z pola grawitacyjnego Ziemi, przez strumienie pyłu kosmicznego i ostatecznie dotrzeć do innych planet.

– Twierdzenie, że zderzenia z pyłem kosmicznym mogą napędzać mikroorganizmy na ogromnych odległościach między planetami, budzi ekscytujące perspektywy wyjaśnienia, w jaki sposób powstało życie i atmosfery planet – powiedział kierujący badaniami profesor Arjun Berera z edynburskiego uniwersytetu. – Strumienie takiego szybko poruszającego się pyłu kosmicznego są powszechne we wszystkich systemach planetarnych – dodał.

 

 

Źródło: University of Edinburgh, Universe Today, fot. NASA/ JPL