Dodano: 23 sierpień 2018r.

Napoleon poniósł klęskę pod Waterloo przez wybuch wulkanu?

Popiół wulkaniczny, który przedostał się do atmosfery w wyniku eksplozji wulkanu w Indonezji, mógł pośrednio przyczynić się do klęski Napoleona w bitwie pod Waterloo – uważają badacze z Imperial College London.

 

Czerwiec w 1815 roku był wyjątkowo deszczowy. Fatalne warunki atmosferyczne oraz fakt, że bitwa pod Waterloo toczyła się na podmokłych, błotnistych terenach, spowodował porażkę Napoleona Bonapartego w bitwie z siłami koalicji kierowanymi przez księcia Wellingtona. Historycy są co do tego zgodni. Ale takie warunki pogodowe nie wzięły się znikąd.

Dwa miesiące przed bitwą, która zmieniła bieg historii Europy, doszło do potężnej eksplozji indonezyjskiego wulkanu Tambora na wyspie Sumbawa. W jej wyniku śmierć poniosło 100 ty. ludzi. Ogromne chmury popiołów, które przedostały się wówczas do atmosfery, spowodowały zawirowania pogodowe tak znaczne, że ten rok nazywano „rokiem bez lata”.

 

Elektrycznie naładowany popiół wulkaniczny wpłynął na jonosferę, górną warstwę atmosfery odpowiedzialną za tworzenie się chmur. Dało to impuls prowadzący do powstanie grubej warstwy chmur, która spowodowała ulewne i długotrwałe deszcze w całej Europie – uważają brytyjscy naukowcy. A to odegrało znaczną rolę w klęsce francuskiego cesarza.

Badani naukowców z Imperial College London ukazały się w piśmie „Geology” i mogą potwierdzić związek między erupcją wulkanu a klęską wojsk Napoleona.

Publikacja ta wskazuje, że erupcje wulkanów mogą wyrzucić popiół znacznie wyżej niż wcześniej sądzono - nawet do wysokości 100 kilometrów. - Wcześniej geolodzy uważali, że popiół wulkaniczny grzęźnie w niższych warstwach atmosfery. Jednak nasze badania pokazują, że pióropusze popiołów mogą sięgnąć nawet górnych warstw atmosfery napędzane siłami elektrycznymi – powiedział Matthew Genge z Imperial College London, autor publikacji.

Seria przeprowadzonych przez zespół Genge eksperymentów pokazała, że ​​siły elektrostatyczne mogą podnosić popiół znacznie wyżej, niż dotychczas przypuszczano. Badacze stworzyli model komputerowy, by obliczyć, jak wysoko naładowany elektrycznie popiół wulkaniczny mógłby się wznieść. Odkryli, że cząstki pyłów mniejsze niż 0,2 mikrometra mogły dotrzeć aż do jonosfery.

- Pióropusze pyłów wulkanicznych mogą mieć ujemne ładunki elektryczne. W ten sposób trzon pióropuszu odpycha najmniejsze cząstki popiołów, napędzając je i wynosząc wysoko do górnych warstw atmosfery. To wygląda bardzo podobnie do odpychających się magnesów – wyjaśnił Genge.

Wyniki doświadczeń przeprowadzonych przez brytyjskich naukowców zdają się potwierdzać historyczne zapisy innych dużych erupcji wulkanicznych. Zapisy pogodowe nie były skrupulatnie prowadzone w 1815 roku, zatem do przetestowanie swojej koncepcji Genge wykorzystał pomiary dokonane podczas innej potężnej eksplozji, która miała miejsce w 1883 roku i zdarzyła się również w Indonezji. Chodzi tutaj o wybuch Krakatau.

Genge znalazł również doniesienia o zaburzeniach jonosfery po erupcji w 1991 roku wulkanu Pinatubo na Filipinach, które mogły być spowodowane przez naładowany elektrycznie popiół w jonosferze. Dodatkowo, po erupcji Krakatau znacznie częściej pojawiał się specjalny rodzaj chmur – obłoki srebrzyste. Tworzą się one w jonosferze i są rzadkie. Genge sugeruje, że chmury te dostarczają dowodów na elektrostatyczną lewitację popiołu z dużych erupcji wulkanicznych.

- Victor Hugo w powieści „Nędznicy” napisał o bitwie pod Waterloo: Niewyraźnie zachmurzone niebo wystarczyło, by doprowadzić do upadku świata. Teraz jesteśmy o krok bliżej do zrozumienia roli Tambory w bitwie rozgrywającej się pół świata dalej – zaznaczył Genge.

Po bitwie pod Waterloo Napoleon musiał ponownie abdykować, a jego armia przestała istnieć. Sam Bonaparte został zesłany na wyspę Świętej Heleny, gdzie później zmarł. Bitwa ta jest uważana za jedną z najważniejszych bitew w dziejach świata. Klęska Francuzów przypieczętowała niejako postanowienia poczynione na Kongresie Wiedeńskim ustalające nowy porządek w Europie.

 

Źródło: Imperial College London, fot. Domena Publiczna