Dodano: 03 czerwiec 2022r.

Największa roślina na świecie znaleziona u wybrzeży Australii. Zajmuje obszar 180 km i ma 4,5 tys. lat

Zajmująca obszar ponad 180 kilometrów kwadratowych łąka trawy morskiej rosnąca na dnie morskim u wybrzeży Australii została uznana za największą roślinę na świecie. Analizując DNA pobrane z różnych krańców łąki naukowcy ze zdumieniem stwierdzili, że jest to właściwie jedna roślina, która od prawie 4500 lat nieustannie się klonuje.

Największa roślina na świecie znaleziona u wybrzeży Australii. Zajmuje obszar 180 km i ma 4,5 tys. lat

 

Australijscy naukowcy zlokalizowali, jak twierdzą, największą roślinę na Ziemi. Szacują, że rosnąca na dnie morskim w Zatoce Rekina na zachodnim wybrzeżu Australii trawa morska (Posidonia australis) ma co najmniej 4500 lat. Ta starożytna i niezwykle wytrzymała roślina rozciągająca się na 180 kilometrów kwadratowych została zlokalizowana przez naukowców z University of Western Australia i Flinders University.

Odkrycie opisano w „Proceedings of the Royal Society B” (DOI: 10.1098/rspb.2022.0538).

Największa roślina na świecie

Do odkrycia doszło przypadkowo. Naukowcy chcieli poznać, jak zróżnicowane genetycznie są łąki trawy morskiej w Zatoce Rekinów i jak należy działać w celu ich ochrony. - Często jesteśmy pytani, ile różnych roślin rośnie wśród łąk trawy morskiej i tym razem użyliśmy narzędzi genetycznych, aby na nie odpowiedzieć- mówi dr Elizabeth Sinclair z University of Western Australia.

Zespół pobrał próbki pędów trawy morskiej z różnych lokalizacji w Zatoce Rekina o różnym zasoleniu. Analizy genetyczne ujawniły, że cała łąka to w rzeczywistości jeden organizm. - Odpowiedź zwaliła nas z nóg – to jedna roślina - mówi Jane Edgeloe z University of Western Australia, główna autorka badania. - Jedna roślina rozrosła się na obszarze 180 km w Zatoce Rekinów, co czyni ją największą znaną rośliną na Ziemi - dodaje.

Dalsza analiza wykazała, że ​​w przeciwieństwie do innych traw morskich na tym obszarze P. australis w rzeczywistości klonuje się poprzez podziemną sieć rozgałęzionych korzeni. Roślina tworzy genetycznie identyczny odrost za pośrednictwem podziemnej łodygi lub kłącza, który następnie rozwija własne korzenie i łodygę. Patrząc z powierzchni — w tym przypadku z piaszczystego dna morskiego — kępy trawy morskiej wyglądają jak osobne okazy, ale na poziomie genetycznym jest to jedna, duża roślina.

Podobnym organizmem jest rosnący w stanie Utah w USA Pando - las genetycznie identycznych drzew topoli osikowej (Populus tremuloides), który jest uznawany za jeden z najstarszych organizmów żyjących na naszej planecie. Każde z ok. 47 tys. drzew ma ten sam materiał genetyczny i jest połączone z innymi poprzez skomplikowany system korzeniowy nazywany polikormonem (więcej na ten temat w tekście: Pando - największy organizm na świecie jest powoli zjadany).

Okaz liczy co najmniej 4500 lat

Roślina jest również godna uwagi ze względu na swoją wytrzymałość. - Wydaje się, że P. australis jest bardzo odporny, doświadczając szerokiego zakresu temperatur i zasolenia oraz ekstremalnie wysokich warunków oświetleniowych, które razem byłyby bardzo stresujące dla większości roślin – zaznacza Sinclair.

Tolerancja na skrajne warunki środowiskowe może mieć coś wspólnego z faktem, że P. australis ma dwa razy więcej chromosomów niż jej krewniacy, co oznacza, że jest organizmem polipoidalnym. W większości przypadków sadzonka trawy morskiej dziedziczy połowę genomu każdego z rodziców. Poliploidy niosą jednak cały genom. - Nowa sadzonka zawiera 100 procent genomu każdego rodzica, zamiast dzielić zwykłe 50 procent – mówi Sinclair. - Rośliny poliploidalne często znajdują się w miejscach o ekstremalnych warunkach środowiskowych, często są sterylne, ale mogą nadal rosnąć, jeśli ich wzrost nie zostanie zakłócony – dodaje.

W oparciu o rozmiary rośliny i jej tempo wzrostu, naukowcy ustalili przybliżony wiek organizmu. Ten gatunek na ogół rośnie w tempie do 35 centymetrów rocznie. W ten sposób oszacowali, że rozrost do obecnych rozmiarów zajął roślinie przynajmniej 4500 lat.

 

Źródło: Live Science, The Conversation, fot. Rachel Austin, University of Western Australia