Dodano: 25 sierpień 2023r.

Możemy znajdować się u progu drastycznej zmiany klimatu

O globalnym ociepleniu i zmianach klimatu spowodowanych działalnością człowieka mówi się od dekad. Jednym z gazów obok CO2, który ociepla nasz klimat, jest metan. I to właśnie w jego kontekście naukowcy zauważyli w 2006 roku coś niepokojącego, czego przyczyn przez lata nie byli w stanie wyjaśnić.

Możemy znajdować się u progu drastycznej zmiany klimatu

 

Jak wynika z nowego badania opublikowanego na łamach pisma „Global Biogeochemical Cycles” (DOI: 10.1029/2023GB007875), duże ilości metanu przedostającego się do atmosfery mogą wywołać drastyczne zmiany klimatu. Uczeni mówią tu nie o zmianach, jakie odczuwamy obecnie, ale o takich, które kończyły całe epoki lodowe, jak chociażby zastąpienie mroźnych obszarów tundry tropikalną sawanną. Naukowcy po raz pierwszy wykryli dziwny wzrost emisji metanu w 2006 r., ale do tej pory nie było jasne, co jest jego źródłem.

Metan z mokradeł

Metan jako gaz cieplarniany jest niezwykle „efektywny”. Jego źródłami są zarówno działalność człowieka (przemysł, rolnictwo, wysypiska śmieci), jak i procesy naturalne. Antropogeniczne emisje tego gazu do atmosfery zaczęły drastycznie rosnąć w latach 80. XX wieku, by następnie ustabilizować się w latach 90. Jednakże w pierwszej dekadzie XXI wieku stało się coś nieoczekiwanego. Otóż w roku 2006 naukowcy zauważyli nagły wzrost poziomu emisji metanu. Nie towarzyszyły temu jednak żadne na tyle znaczące zmiany w działalności człowieka, aby można je było o to obwinić.

Co gorsza, w roku 2013 zaobserwowano nasilenie się tego trendu, a w roku 2020 wzrost tempa emisji metanu był już najwyższy w historii. Kwestia ta nie dawała naukowcom spokoju. W końcu znaleziono winnego. Okazały się nim tropikalne mokradła, szczególnie te zlokalizowane w Afryce. Źródłem metanu, jak podejrzewają badacze, są w tym przypadku następujące w nich procesy rozkładu. I ponownie winnym takiej sytuacji okazuje się człowiek. Dotychczasowe antropogeniczne zmiany klimatyczne doprowadziły do takich przetasowań w pogodzie, które z kolei przyczyniły się do zwiększenia powierzchni mokradeł i wzrostu większej ilości roślin na tych terenach.

Niepokojące prognozy

W kontekście powyższych informacji kluczowe jest pytanie o to, jakie mogą być tego skutki? Niestety uczeni nie mają dobrych wiadomości. Takie sytuacje zdarzały się już w przeszłości Ziemi i zawsze towarzyszyły im drastyczne zmiany klimatyczne, jak np. przejście od zlodowacenia do interglacjału. Uzmysławia to jednocześnie, z jak znaczącym pod względem potencjału zjawiskiem mamy tutaj do czynienia.

Generalnie do zakończenia okresu zlodowacenia prowadziły zwykle trzy fazy: stopniowy wzrost poziomu metanu i CO2, co w ciągu kilku tysięcy lat stawało się przyczyną globalnego ocieplenia; szybki wzrost temperatury spowodowany znacznie zwiększoną emisją metanu oraz stopniowa stabilizacja, trwająca kolejne kilka tysięcy lat.

Kluczowa jest tutaj faza środkowa, ponieważ obecna sytuacja w kontekście tropikalnych mokradeł właśnie ją przypomina. I co najważniejsze, w skali wieku Ziemi trwa ona naprawdę krótko, ponieważ może to być zaledwie kilkadziesiąt lat. A mając na względzie, że wzrost tempa emisji metanu zaczęto obserwować w 2006 roku, mogłoby to oznaczać, że mamy za sobą już aż 16 lat trwania tego procesu.

Oczywiście nie żyjemy obecnie w epoce lodowcowej, w przypadku zakończenia której tundra potrafiła stać się sawanną. Niezwykle trudno jest zatem przewidzieć, co dokładnie może się wydarzyć w ciągu kolejnych dziesięcioleci. Niemniej jednak powinniśmy mieć na względzie konieczność dalszego ograniczenia emisji metanu do atmosfery z jak największej ilości źródeł.

 

Źródło: Live Science, fot. PxFuel