Dodano: 05 marzec 2019r.

Polski Kret natrafił na przeszkodę podczas wbijania się w marsjański grunt

Wykonany przez polskich inżynierów mechanizm wbijający sondy do pomiaru strumienia ciepła (HP3) z wnętrza Marsa rozpoczął pracę i niemal natychmiast natrafił na przeszkodę. Do tej pory urządzenie wbiło się na głębokość około 30 centymetrów.

 

Kret po raz pierwszy wbił się w marsjański grunt 28 lutego. Pierwsze 18 centymetrów pokonał w 5 minut, ale następnie napotkał przeszkodę. Jak poinformował Tilman Spohn, główny naukowiec eksperymentu HP3 (Heat Flow and Physical Properties Package) z Niemieckiej Agencji Kosmicznej (DLR), Kret natrafił prawdopodobnie na kamień. Dane pokazują także, że urządzenie przechyliło się o około 15 stopni.

Testy na Ziemi wykazały, że urządzenie jest w stanie wypchnąć mniejsze kamienie na bok i tak prawdopodobnie się stało. Spohn przyznał, że Kret odepchnął kamień na bok, ale prawdopodobnie natrafił na następne. Obecnie naukowcy szacują, że mechanizm wbijający znajduje się na głębokości miedzy 28 a 32 cm.

Pierwsza sesja wbijania mechanizmu w grunt spowodowała przesunięcie się całego stelaża o około 2 cm. Druga sesja doprowadziła do dalszego przesunięcia konstrukcji nośnej. Podczas tych dwóch sesji urządzenie wykonało około 10 tys. uderzeń. Ale nie ma powodu do obaw. Kret został zaprojektowany tak, by wytrzymać jeszcze cztery razy tyle.

 

Kret wykorzystuje w pełni automatyczny, napędzany elektrycznie mechanizm młota. Przekładnia ślimakowa rozciąga główną sprężynę, która następnie wytwarza uderzenie. - Można sobie wyobrazić, że Kret działa jak duży gwóźdź z wbudowanym młotkiem - wyjaśnił Torben Wippermann z DLR.

Cały proces wbijania miał planowo trwać 40 dni, ale opóźnienia już na początku pracy mogę zmienić plany. W pierwszym dniu zakładano dotarcie na głębokość 70 centymetrów. Ale na przeszkodzie stanął kamień.

Dlaczego to trwa tak długo? Po każdej sesji wbijania się w marsjański grunt mechanizm „odpoczywa”, by wytracić temperaturę, która powstała podczas procesu wbijania. Następnie mierzona jest przewodność cieplna gruntu. W tym celu Kret podgrzewany przez kilka godzin, co daje jakieś pojęcie na temat przewodności cieplnej gleby w bezpośrednim otoczeniu urządzenia.

Naukowcy chcą osiągnąć docelową głębokość od trzech do pięciu metrów. Kret ma pociągnąć za sobą pięciometrowy kabel wyposażony w 14 czujników temperatury, aby zmierzyć jej rozkład wraz z głębokością i zmianą w czasie po osiągnięciu docelowej głębokości, a tym samym przepływu ciepła z wnętrza Marsa.

Kret znalazł się na Marsie wraz z misją InSight, która pod koniec listopada ubiegłego roku wylądowała na Czerwonej Planecie. Wykonany całkowicie w Polsce mechanizm wbijający ma wprowadzić sondę do pomiaru ciepła na głębokość pięciu metrów. Kret został zaprojektowany przez inżynierów z firmy Astronika, która jako koordynator procesu produkcyjnego zaangażowała do podwykonawstwa kilka polskich ośrodków naukowych, m.in. Centrum Badań Kosmicznych PAN, Instytut Lotnictwa, Instytut Spawalnictwa, Politechnikę Łódzką i Politechnikę Warszawską.

Celem misji jest zbadanie aktywności sejsmicznej Marsa. Naukowcy będą chcieli uzyskać wskazówki dotyczące wewnętrznej struktury planety wykrywając wibracje spowodowane trzęsieniami powierzchni, uderzeniami meteorytów i innymi tego typu zdarzeniami. Badania te przeprowadzone zostaną za pomocą ultraprecyzyjnego sejsmometr SEIS.

Trzecim głównym przyrządem naukowym misji InSight, po sejsmometrze i próbniku pomiaru ciepła jest RISE (Rotation and Interior Structure Experiment) – instrument służący do pomiaru przesunięcia dopplerowskiego sygnałów pomiędzy InSight a Ziemią. Pozwoli on wykryć drobne wahania w osi obrotu Marsa, co powinno dać dodatkowe informacje na temat jądra planety, w tym jego rozmiaru.

 

Źródło: DLR, fot. NASA/JPL-Caltech