Dodano: 07 sierpień 2023r.

NASA przywróciła pełną komunikację z sondą Voyager II

NASA zdołała ponownie nawiązać pełny kontakt z sondą Voyager II. Wykorzystując sieć Deep Space Network kontrolerom udało się przesłać do sondy pakiet poleceń korygujący orientację anteny, co było przyczyną utraty łączności.

NASA przywróciła pełną komunikację z sondą Voyager II

 

21 lipca przez pomyłkę wysłano do sondy komendę, która zmieniła ustawienie anteny do łączności z Ziemią. W pakiecie znajdowało się polecenie odchylenia anteny o dwa stopnie, co poskutkowało tym, że Voyager II nie mógł odbierać ani wysyłać sygnałów na Ziemię. Sonda obecnie znajduje się około 19,9 miliarda kilometrów od naszej planety. Dotarcie sygnału z tak dużej odległości zajmuje ponad 18 godzin. Tyle samo trzeba czekać na odpowiedź.

Utrata kontaktu z Voyagerem II

Po kilku dniach nasłuchiwania kontrolerzy z NASA wykryli sygnał Voyagera II, co dało nadzieję na szybsze przywrócenie łączności. Sonda została zaprogramowana do resetowania ustawień anteny kilka razy w roku, aby utrzymać komunikację z Ziemią. Gdyby wysiłki NASA nie dały rezultatów, to 15 października i tak antena wróciłaby do prawidłowej orientacji.

Ale nie trzeba będzie czekać do października. Dzięki potężnym antenom sieci Deep Space Network udało się przesłać do Voyagera II komendę korygującą ustawienie anteny, przywracając tym samym pełną łączność z sondą.

- Sieć Deep Space Network użyła nadajnika o najwyższej mocy do wysłania polecenia i zaplanowała wysłanie go w najlepszych warunkach, aby zmaksymalizować możliwość odbioru komendy przez sondę – powiedziała kierownik projektu Voyager, Suzanne Dodd.

Po 37 godzinach od wysłania poprawek sonda zaczęła przekazywać dane, co pokazuje, że sprzęt ma się dobrze i nic mu się nie stało przez te dwa tygodnie milczenia.

„Sonda działa normalnie i pozostaje na oczekiwanej trajektorii. Obiekt z sieci Deep Space Network w Canberze w Australii wysłał odpowiednik 'międzygwiezdnego krzyku' na odległość ponad 19,9 miliarda kilometrów do Voyagera II, instruując statek kosmiczny, aby zmienił orientację i skierował antenę z powrotem na Ziemię" - napisano w komunikacie NASA Jet Propulsion Laboratory. 

Misja sond Voyager

Misja została zaplanowana na cztery lata, ale była stale przedłużana. Najpierw kolejnym celem sond stały się Uran i Neptun. A następnie postanowiono przekroczyć granicę. Dosłownie, ponieważ Voyagery miały dotrzeć do heliosfery – i poza nią. Heliosfera jest szczególnie ważna dla życia na Ziemi, ponieważ dzięki obecnemu w niej polu magnetycznemu jesteśmy chronieni przed niebezpiecznym promieniowaniem kosmicznym. Obie sondy przekroczyły granicę heliosfery - Voyager I w 2012 roku, a Voyager II w 2018 roku - zapewniając nam pierwsze pomiary in situ tej zmieniającej się granicy. Na granicy heliosfery, zwanej heliopauzą, wiatr słoneczny wytraca swoją prędkość, a ciśnienie wiatrów galaktycznych zaczyna przeważać nad ciśnieniem wiatru słonecznego. 

Od zakończenia podstawowej misji Voyagerów, czyli zbadania gazowych olbrzymów w Układzie Słonecznym, minęło już kilka dekad. Obecnie bliźniacze konstrukcje są jedynymi obiektami stworzonymi przez człowieka, które przekroczyły granice heliosfery i dotarły do ​​przestrzeni międzygwiazdowej, zapewniając ludzkości obserwacje, jak żaden inny instrument naukowy.

Obie konstrukcje zasilane są przez radioizotopowe generatory termoelektryczne, które z roku na rok działają coraz gorzej. Według szacunków NASA, około 2025 roku generatory mogą nie być już w stanie zapewnić odpowiedniej do działania mocy. Być może sytuację poprawić może upgrade systemu. Na początku tego roku wprowadzono poprawki do systemów Voyagera II w nadziei na przedłużenie jego żywotności (więcej na ten temat w tekście: NASA znalazła sposób na wydłużenie misji sondy Voyager II).

 

Źródło i fot.: NASA