Samochody autonomiczne wkrótce na naszych drogach

Samochody bez kierowcy i bez kierownicy? Przyszłość motoryzacji idzie właśnie w tym kierunku. Już za kilka miesięcy testy samochodów autonomicznych odbędą się w trzech angielskich miastach.

Pomysł nie jest nowy. Samochody autonomiczne od kilku lat badają różne firmy i instytucje, ale najbardziej zaawansowany projekt przedstawiła firma Google. Ich samochód wyposażony jest w wiele różnego rodzaju czujników. Sytuacja na drodze obserwowana jest przez kamery i tzw. lidar (laserowy odpowiednik radaru) poruszający się wokół własnej osi 15 razy na sekundę. W kołach mieszczą się czujniki prędkości dostosowując szybkość jazdy do panujących warunków, znaków, czy koloru sygnalizacji świetlnej, która „czytana” jest przez kamery. Za sprawne dojechanie do celu odpowiada system GPS z zamontowanymi mapami Googla.

Wiele z systemów, w który wyposażono Google Car i jemu podobne już dziś można znaleźć w samochodach będących w sprzedaży. Chodzi o tempomat, czujniki odległości czy system automatycznego parkowania.

Jazda autonomicznym samochodem jest podobna do działania autopilota w samolotach. Kierowca ma za zadanie jedynie nadać pojazdowi cel podróży. Nic więcej. Nie musi trzymać nóg na pedałach ani rąk na kierownicy, zmieniać biegów, czy przepuszczać przechodniów. Za wszystko odpowiada komputer.

W Europie też się dzieje

W 2012 roku z powodzeniem po hiszpańskich autostradach przejechał peleton autonomicznych samochodów marki Volvo. Swoje programy prowadzą też Audi i Mercedes. Zasada działania jest podobna, jednak firmy, które od lat zajmują się produkcją samochodów są w tyle z internetowym gigantem ze względu na to, że muszą równolegle zajmować się produkcją i innowacjami w standardowych samochodach. Przynajmniej tak się tłumaczą.

Od pierwszego stycznia 2015 roku w trzech brytyjskich miastach – Londynie, Bristolu i w Milton Keynes będą testowane autonomiczne samochody. Projekt ma za zadanie sprawdzić, czy tego typu pojazdy są wstanie rozładować natężenie ruchu, czy zwiększyć bezpieczeństwo. Sprawdzana będzie też reakcja ludzi na takie pojazdy. Na Wyspach testowane będzie samochód Marku LUTZ.

Swoje trzy grosze w rozwój technologii dorzuciła też Komisja Europejska, która patronuje projektowi samochodów bez kierowców. Celem unijnych urzędników jest zwiększenie bezpieczeństwa na drogach poprzez zmniejszenie stresu kierowców.

Samochody autonomiczne są bezpieczne?

Niewielu jest w stanie powierzyć swoje życie komputerowi, ale statystyki są nieubłagane. Według danych z USA za lata 2001-2009, ponad 80 procent wypadków spowodowanych jest z winy kierowców, a 17 z winy pieszych. Jedynie za trzy procent odpowiadają sytuacje losowe. Te dane w dużym zakresie pokrywają się za danymi europejskimi.

Testy Googla Car prowadzono w Kalifornii. Samochody internetowego giganta przejechały ponad 500 tysięcy kilometrów powodując dwa wypadki, w których jeden był z winy innego uczestnika ruchu, a za drugi odpowiada pracownik firmy.

Od 2013 roku prawo dopuszczające do ruchu ulicznego samochody bez kierowców weszło w życie w Kalifornii w Newadzie i na Florydzie.

Zalety i wady

Wielu ludzi nie może korzystać z samochodów. Są to osoby  niewidome, chore na Parkinsona, Alzhaimera, czy osoby starsze. Samochód autonomiczny byłby dla nich najlepszym rozwiązaniem komunikacyjnym.

Ale nie tylko dla nich. Taki pojazd znajdzie też zastosowanie podczas długich podróży. Również do codziennej jazdy do biura czy na uczelnie podczas podróży będzie można przygotować zaległą prezentację lub poprawić makijaż nie narażając niczyjego życia. Także amatorzy alkoholu będą zadowoleni, ale to jeszcze zależy od regulacji prawnych. Pojawia się też duże pole do popisu dla komunikacji miejskiej. Jedynymi poszkodowanymi pozostają taksówkarze.

Samochody autonomiczne nie przydadzą się na nieoznakowanych lub słabo oznakowanych drogach. Kamery samochodu sprawdzają linie oddzielające pasy ruchu i jezdnię od pobocza, jeśli takowe jest. Gdy ich nie będzie system nie zda egzaminu.

Niezbędna jest także komunikacja satelitarna systemu GPS. Przy silnym wybuchu słonecznym skierowanym w kierunku Ziemi taki system może przestać działać. Burza magnetyczna sprawia, że wszelkie instrumenty elektroniczne są nieprzydatne.

Rewolucja nie nastąpi jednak natychmiast. Koncern Mercedes-Benz planuje wprowadzenie tego typu pojazdów do sprzedaży do 2020 roku. Volvo podaj podobną datę.

 

Źródło: BBC.co.uk; nytimes.com; PAP; Fokus.pl; dzienniknaukowy.pl