Richard Branson inwestuje w Hyperloop

Firma Hyperloop One związana z Elonem Muskiem poinformowała o pozyskaniu strategicznego sponsora, którym jest Richard Branson, twórca Virgin Group. Entuzjaści kolei dużych prędkości liczą teraz na przyspieszenie prac nad tym środkiem transportu.

O pojawieniu się Richarda Bransona w radzie Hyperloop One napisały główne światowe media. Nie podano jednak do wiadomości publicznej, jaki wkład finansowy wniósł ze sobą miliarder. Wiadomo obecnie, że zmieni się nazwa firmy na Virgin Hyperloop One.

Majątek Bransona oceniany jest na blisko pięć miliardów dolarów. Stworzona przez niego Virgin Group kontroluje około 400 firm z różnych branż. W Virgin Group są linie lotnicze, wydawnictwo fonograficzne czy biura turystyczne. Jest też Virgin Galactic, które ma zajmować się komercyjnymi lotami kosmicznymi. Projekt obecnie jest wznawiany po katastrofie pojazdu Spaceship Two i według nowego grafiku, końcem 2018 roku mają ruszyć pierwsze loty pasażerskie.

Zaangażowanie się Bransona w projekt kolei dużych prędkości może przyciągnąć innych inwestorów. Wszak Branson wie, jak się zarabia. Dowiódł tego wielokrotnie. Może również dostarczyć zaplecze technologiczne oraz cenną kadrę z doświadczeniem.

„Od początku Virgin Group inwestuje w innowacyjne firmy. Od linii lotniczych, przez pociągi po statki kosmiczne. Pasjonujemy się innowacjami w transporcie, zwłaszcza jeśli chodzi o takie technologie, które mogą zmienić ludzkie życie. Virgin hyperloop One będzie elektrycznym pojazdem i nie będzie negatywnie wpływał na środowisko” – napisał Branson na swoim blogu.

System kolei Hyperloop został odkurzony przez Muska, choć sama koncepcja ma już kilkadziesiąt lat. Pomysł Muska zakłada wykorzystanie technologii magnetycznej lewitacji, co oznacza, że pociąg nie będzie poruszał się po szynach, tylko na poduszkach magnetycznych wytwarzanych przez potężne elektromagnesy zamontowane na spodach wagonów. Takie rozwiązania są już stosowane na świecie. Dzięki takiemu zastosowaniu wyeliminowany został problem tarcia i kolej będzie mogła osiągać większe prędkości.

Prędkości rzędu 1200 km/h mają być możliwe dzięki zastosowaniu tunelu próżniowego. Koncepcja poruszania się w tunelu, z którego wypompowano niemal całe powietrze, wyeliminuje problem oporu powietrza, co doda kolejne dziesiątki, a może setki na liczniku prędkości. W tunelu nie będzie panowała całkowita próżnia, jakieś powietrze będzie w niej występować. Dlatego, żeby kapsuły nie działały jak tłok, zastosowano system zasysania powietrza przez każdy z wagoników, który będzie je kierował pod spód wytwarzając dodatkową poduszkę powietrzną.

Całość napędzana ma być dużymi elektromagnesami, które zainstalowane będą nierównomiernie. W miejscach rozpędzania i hamowania będzie ich więcej, a na trasie zostaną umieszczone sporadycznie, wyłącznie do podtrzymania prędkości.

Początkiem sierpnia na torze testowym DevLoop w Nevadzie odbyły się testy kolei. Inżynierom z Hyperloop One udało się rozpędzić wagoniki kolejki do prędkości 310 km/h. To co prawda ma się nijak do zapowiadanych przez miliardera prędkości rzędu 1200 km/h, jednak od czegoś trzeba zacząć. Podczas tzw. testów fazy drugiej, zostały z powodzeniem sprawdzone kluczowe podzespoły systemu kolei Hyperloop. W tym silniki, elementy sterujące, systemy próżniowe i lewitacji magnetycznej. Przy okazji nagrano film z testów i trzeba przyznać robi on duże wrażenie.

 

 

Źródło: Bussines Insider