Mięso z laboratorium wkrótce na naszych stołach

Naukowcy z firmy Memphis Meats opracowali nową, tańszą i łatwiejszą metodę hodowli tkanek mięśniowych. Mięso z laboratorium może wkrótce zagościć na naszych talerzach.

O syntetycznym mięsie hodowanym w laboratorium słyszeliśmy już kilka lat temu, choć sama idea jest znacznie starsza. Pisał o niej w swojej książce wydanej w latach 30. ubiegłego wieku Winston Churchill. W 2013 roku z takiego mięsa zrobiono hamburgera. Wydarzenie to przyciągnęło uwagę mediów, jednak cena dania wynosiła 300 tys. euro, a jego tworzenie zajęło naukowcom rok.

Dzień, w którym nawet wegetarianie będą zajadać się chrupiącymi kawałkami bekonu, nadchodzi nieubłaganie. A to za sprawą naszpikowanej utalentowanymi lekarzami, biologami i bioinżynieriami firmy Memphis Meats. Podmiot ten powstał w ubiegłym roku, ale już może pochwalić się sporymi osiągnięciami.

Badacze z amerykańskiej firmy są autorami dwóch małych przełomów w metodach uzyskania laboratoryjnego mięsa. Dzięki nim technologia jest prostsza, tańsza i ma szansę na komercyjny sukces.

Naukowcy zastosowali metodę zmieniania komórek macierzystych pobranych od dorosłych zwierząt w tzw. stan pluripotencjalny. Pozwala to naukowcom na przeprogramowanie komórek do podstawowego stadium podobnego do embrionalnego. W efekcie komórki te mogą tworzyć przeróżne tkanki m.in. tkankę mięśniową oraz tłuszczową, które tak bardzo lubimy smażyć, grillować czy zapiekać.

Sposób na „odmładzanie” komórek został opracowany przez japońskiego badacza, laureata nagrody Nobla – Shinya’ego Yamanake. W 2006 roku odkrył on, że zróżnicowane komórki mogą zostać cofnięte do stanu podobnego do zarodkowych komórek macierzystych poprzez indukcję ekspresji czterech genów. Obecnie technika ta zwana jest czynnikami transkrypcyjnymi Yamanaki.

Metoda zastosowana przez pracowników Memphis Meats ma jeszcze jedną zaletę. Pozyskanie mięśniowych komórek macierzystych jest trudnym procesem. Komórki uzyskane dzięki zastosowaniu indukowanych pluripotencjalnych komórek macierzystych mają zdolność do reprodukcji. Zatem w przypadku sposobu zastosowanego przez amerykańskich specjalistów, taką „bazą startową” dla przyszłego kotleta można się dzielić, jak niegdyś zakwasem na chleb.

Drugą nowinką użytą przez amerykańskich badaczy jest zastosowanie własnej produkcji koktajlu odżywczego, dzięki któremu mięso rośnie. Zrezygnowali oni z wykorzystywanej we wcześniejszych doświadczeniach surowicy zwierzęcej. Produkt stworzony przez Memphis Meats odżywia i dostarcza niezbędnych substancji potrzebnych do rozrostu komórek mięśniowych.

Szefostwo firmy uważa, że ich mięso z laboratorium będzie rewolucją dla przemysłu spożywczego i za kilkadziesiąt lat nasze dzieci będą się zastanawiać, jak w ogóle można było hodować i zabijać zwierzęta, by pozyskać ich mięso.

Bez hormonów, bez antybiotyków, bez zabijania

Mięso z laboratorium może mieć faktycznie gigantyczny wpływ na otaczający nasz świat. Obecnie, by wytworzyć mięso, potrzeba ogromnych połaci terenu przeznaczonych pod hodowlę. Do tego podobny areał trzeba przeznaczyć na wytwarzanie pasz. Produkcja laboratoryjna pozwoli zmniejszyć zużycie energii potrzebnej do produkcji mięsa oraz ograniczy emisję gazów cieplarnianych wydzielanych przez zwierzęta.

Wyhodowane mięso będzie prawdopodobnie zdrowsze, bo będzie pozbawione różnego rodzaju zanieczyszczeń, które w laboratorium nie mają prawa się znaleźć. Będzie też pozbawione różnego rodzaju hormonów dodawanych do pasz, by powiększyć „żniwa”.

Badacze z innej branży alarmują, że zaczyna brakować antybiotyków, które byłyby skuteczne w walce z coraz szybciej uodparniającymi się na nie bakteriami. A to właśnie współczesny model hodowli po części odpowiada za taki stan rzeczy. Hodowcy masowo dodają do pasz antybiotyki. Nie po to, by leczyć zwierzęta, ale profilaktycznie. To się zwyczajnie im opłaca.

Wszystkie powyższe problemy znikają w przypadku mięsa hodowanego w laboratorium. Już nie mówiąc o braku konieczności zabijania zwierząt.

Sukces komercyjny będzie możliwy jedynie w przypadku, gdy takie mięso będzie smaczne. A nad tym naukowcy muszą jeszcze popracować. Hamburger, o którym mowa była na początku, był opisywany przez osobę, która go spożyła, jako dobry, przypominający mięso, ale za mało soczysty.

 

Źródło: nature.com, futurism.com, kansascity.com. Fot. jeffreyw/C.C.2.0/Flickr