Tysiące martwych ryb na kornwalijskich plażach

W Kornwalii morze wyrzuciło na brzeg tysiące martwych sardynek i makrel. To już drugi raz w tym miesiącu. Naukowcy nie znają przyczyny.

Jedna z najpiękniejszych plaż na kornwalijskim wybrzeżu w okolicy miasta Morazion została dosłownie pokryte martwymi rybami. Do tego samego zdarzenia doszło już drugi raz w tym miesiącu. Wcześniej martwe ryby znaleziono w okolicach miasteczka Pantewan.

– Pierwszą rzeczą, na którą się natknęłam był rozkładający się już delfin. Kiedy zbliżyłam się do linii brzegowej, byłam zdumiona. Jakby fale składały się z tysięcy połyskujące ryb. Po chwili zdałam sobie sprawę, że plaża była po prostu pokryta martwymi rybami. Przybywało ich z każdym uderzeniem fali. To było straszne – powiedziała w rozmowie z „The Guardian” Katrina Slack, amatorka fotografii, która wyszła rankiem porobić zdjęcia.

Naukowcy rozkładają bezradnie ręce, bo nie mają pojęcia, co mogło być przyczyną takiego pomoru ryb. Wstępne hipotezy mówią o wyrzucaniu ryb przez trawlery, które przekroczyły dozwoloną kwotę złowionych ryb.

Przyczyną może być także pogoda. Zwraca na to uwagę James Wright, ekspert z Narodowego Akwarium Morskiego w Plymouth. Uważa on, że ryby wyrzucone na brzeg były jeszcze żywe. Oczywiście do momentu aż nie zajęły się nimi stada mew. W rozmowie z BBC powiedział, że tego typu zjawiska zdarzają się, ale w lecie, gdy ryby uciekają przed większymi drapieżnikami.

– Możliwe, że ławice ryb, będąc na płyciznach, zostały złapane przez wyjątkowo złą pogodę i zostały wyrzucone przez wezbrane fale na brzeg – wyjaśnił Wright jedną z możliwych przyczyn.

 

Źródło: The Guardian, BBC