Dodano: 16 grudzień 2019r.

Stężenie BPA u ludzi może być znacznie wyższe niż wcześniej zakładano

Naukowcy z Uniwersytetu Stanowego w Waszyngtonie opracowali dokładniejszą metodę pomiaru stężenia bisfenolu A (BPA). Nowa technika wykazała, że poziomy tej szkodliwej substancji w naszych organizmach mogą być znacznie wyższe niż sugerowały to wcześniejsze założenia.

Woda w plastikowej butelce

 

BPA jest powszechnie stosowanym składnikiem stosowanym do produkcji tworzyw sztucznych. Co roku na całym świecie produkuje się około 9 milinów ton tworzywa z BPA, które wykorzystywane jest w szerokiej gamie produktów, w tym w pojemnikach na żywność oraz na napoje. Niestety cząsteczki BPA łatwo wytrącić z plastikowych opakowań, a popularność zastosowań tworzywa sprawia, że codzienna ekspozycja jest nieunikniona.

Wcześniejsze badania potwierdziły, że plastik ten odpowiada za zmiany w układzie hormonalnym. Ekspozycja na BPA wiąże się także ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia chorób sercowo-naczyniowych, cukrzycy, raka piersi i prostaty, niepłodności i wad wrodzonych oraz opóźnionego lub w inny sposób zakłóconego procesu dojrzewania.

BPA szczególnie groźne jest dla kobiet w ciąży. Związek ten łatwo przenika przez łożysko i może zaburzyć wzrost płodu i zwiększać ryzyko wystąpienia otyłości czy nowotworów w późniejszym życiu. Substancja ta została uznana za toksynę, która w wysokich dawkach zakłóca szlaki sygnałowe dla hormonów i powodując wiele problemów.

Poziomy BPA 44 wyższe

Nowe badania opublikowane na łamach „The Lancet Diabetes & Endocrinology” wykazały, że pomiary stężenia bisfenolu A w ludzkim organizmie, na których opierają się organy regulacyjne, są wadliwe i niedoszacowane aż 44 razy.

- To badanie budzi poważne obawy, czy byliśmy wystarczająco ostrożni w kwestii bezpieczeństwa tej substancji chemicznej - powiedziała Patricia Hunt z Uniwersytetu Stanowego w Waszyngtonie. - Sprowadza się to do tego, że wnioski organów regulacyjnych dotyczące BPA mogły opierać się na niedokładnych pomiarach – dodała.

Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA), która zajmuje się kontrolą żywności i leków oraz dopuszczaniem tych produktów na rynek, oceniła, że narażanie ludzi na BPA jest na minimalnym poziomie i nie stanowi zagrożenia dla zdrowa. Oceną FDA sugeruje się wiele organów regulacyjnych na całym świecie, a ta opierała się na najlepszych, dostępnych badaniach. Jednak problem polega na tym, że badania te były niedokładne.

Nowa metoda pomiaru BPA

Rezultaty nowych badań podważają wyniki pomiarów stężeń BPA w ludzkim organizmie dokonywanych za pomocą dotychczasowych metod. To samo dotyczy innych chemikaliów, w tym zamienników BPA.

Nowa metoda pomiaru stężeń BPA skupia się na metabolitach BPA, czyli na związkach powstających w miarę, jak substancja chemiczna przechodzi przez ludzkie ciało. Technika ta umożliwia bezpośredni pomiar samych metabolitów BPA. Standardowa, stosowana dotychczas metoda jest metodą pośrednią i wykorzystuje roztwór enzymu ślimaka, aby przekształcić metabolity z powrotem w BPA, co można następnie zmierzyć.

Zespół naukowców porównał obie metody. Na pierwszy ogień poszedł sztuczny mocz wzbogacony o BPA. Następnie uczeni przeanalizowali naturalne próbki pochodzące od 39 osób. Okazało się, że metoda bezpośrednia pokazuje aż 44 razy wyższe stężenie BPA niż w przypadku pomiarów dokonywanych metodą pośrednią. Różnica między tymi dwiema metodami rosła wraz z większą ekspozycją na BPA: im większa ekspozycja, tym większe różnice w badaniach.

Jak zaznaczył Roy Gerona, autor nowej metody, BPA nie jest jedyną substancją chemiczną zaburzająca funkcjonowanie układu hormonalnego, mierzoną w sposób, który może dawać fałszywe wyniki. - Nasza hipoteza jest taka, że może to dotyczyć wszystkich innych chemikaliów mierzonych pośrednio – wyjaśnił. - Mam nadzieję, że to badanie zwróci uwagę na metodologię stosowaną do pomiaru BPA oraz że inni eksperci i laboratoria przyjrzą się bliżej naszym badaniom i ocenią je niezależnie – dodał.

 

Źródło: Washington State University