Dodano: 23 listopad 2020r.

Nowy kandydat na szczepionkę przeciw COVID-19. Skuteczność wydaje się zależeć od sposobu dawkowania

Przybywa danych dotyczących potencjalnych szczepionek na COVID-19. W ostatnich tygodniach wynikami pochwalili się przedstawiciele firm Moderna oraz duetu Pfizer i BioNTech. Oświadczenia wskazują, że ich preparaty mają wysoką skuteczność sięgającą 95 proc. Teraz wstępne dane dotyczące kolejnego kandydata na szczepionkę opublikowali naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego oraz z firmy AstraZeneca. Wyniki wskazują, że preparat ten chroni 70,4 proc. osób przed zachorowaniem na COVID-19, ale badacze twierdzą, że wskaźnik ten może sięgnąć 90 proc. po dostosowaniu dawki.

Nowy kandydat na szczepionkę przeciw COVID-19. Skuteczność wydaje się zależeć od sposobu dawkowania

 

Początek listopada sypnął dobrymi danymi na temat potencjalnych szczepionek na COVID-19. Najpierw dane z III fazy testów klinicznych kandydata na szczepionkę na koronawirusa opublikował duet firm Pfizer oraz BioNTech. Wyniki wskazały na 90 proc. skuteczność preparatu. Tydzień później danymi, również z III fazy testów klinicznych, pochwalili się przedstawiciele amerykańskiej firmy Moderna. Rezultaty badań zasugerowały, że opracowywany przez nich kandydat na szczepionkę przeciwko COVID-19 ma 95 proc. skuteczność. Po tych rewelacjach duet Pfizer – BioNTech uzupełnił swoje dane podnosząc wskaźnik skuteczności także do 95 proc.

Kolejny kandydat na szczepionkę przeciw COVID-19

Do wyścigu po szczepionkę włączyli się naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego oraz z firmy AstraZeneca. Według wstępnych danych z III fazy testów klinicznych, preparat chroni przed zachorowanie na COVID-19 70,4 proc. osób, ale uczeni twierdzą, że wskaźnik ten może sięgać 90 proc. po dostosowaniu dawki. Podkreślają przy tym, że ich kandydat jest znacznie tańszy i łatwiejsze do przechowywania, co rozwiązywałoby problem dystrybucji szczepionki. Wcześniejsi kandydaci na szczepionkę wymagają przechowywania w temperaturach oscylujących wokół minus 70 stopni Celsjusza – w przypadku duetu Pfizer – BioNTech. Preparat opracowany przez Modernę także potrzebuje ujemnych temperatur, ale znacznie mniejszych i do tego przez krótki czas może być przechowywany w zwykłej lodówce.

Szczepionka uczonych z Oksfordu i firmy AstraZeneca jest trzecią (nie licząc rosyjskiej szczepionki Sputnik V), która wskazuje na wysoką skuteczność. - Dzisiejsze ogłoszenie przybliża nas o kolejny krok do czasu, kiedy będziemy mogli użyć szczepionek, aby położyć kres zniszczeniom spowodowanym przez koronawirusa. Będziemy nadal pracować nad dostarczaniem szczegółowych informacji na temat szczepionki organom regulacyjnym - powiedziała prof. Sarah Gilbert, która jest zaangażowana w prace nad szczepionką.

Przedstawiciele Uniwersytetu Oksfordzkiego oraz z firmy AstraZeneca zapowiedzieli, że wykonają podobny krok, co ludzie związani z Pfizer – BioNTech i Moderną i złożą wniosek do organów regulacyjnych o szybką zgodę na stosowanie szczepionki.

Mocne strony kandydata „oksfordzkiego”

Chociaż wyniki naukowców z Oksfordu i firmy AstraZeneca mogą nie wyglądać na pierwszy rzut oka tak dobrze, jak rezultaty ich kolegów z Pfizer – BioNTech i Moderny, to autorzy preparatu o nazwie AZD1222 twierdzą, że nie da się porównać tych wyników, a ich potencjalna szczepionka ma kilka innych zalet. Przede wszystkim jest stabilna w lodówce, dzięki czemu można ją łatwo transportować i stosować w dowolnym miejscu na świecie. Jest również znacznie tańsza od konkurentów i kosztuje około 3 funtów (około 15 zł) za dawkę. Dla porównanie szczepionka duetu Pfizer – BioNTech ma kosztować około 15 funtów (około 75 zł), Moderny około 25 funtów (ponad 125 zł).

Testy pokazały, że „oksfordzki” kandydat na szczepionkę działa równie dobrze u osób starszych, jak i u młodszych. Do tego nie wykazały żadnych istotnych skutków ubocznych. Te wczesne dane sugerują, że preparat może pomóc w zatrzymaniu przenoszenia choroby.

W III fazie testów klinicznych wzięło udział ponad 23 tys. Brazylijczyków i Brytyjczyków. Część osób dostała preparat AZD122, reszta otrzymała placebo. Ani uczestnicy badania, ani lekarze ich nadzorujący nie wiedzieli, kto otrzymał potencjalną szczepionkę.

Ogółem stwierdzono 30 przypadków zachorowania na COVID-19 u osób, które otrzymały dwie dawki kandydata na szczepionkę i 101 przypadków choroby u osób, które otrzymały pozorowany zastrzyk. Naukowcy oszacowali skuteczność na poziomie 70 proc., co jest lepszym wynikiem niż w przypadku szczepionki przeciw grypie sezonowej. Co ważne, u nikogo, kto otrzymał właściwą szczepionkę, nie rozwinął się ciężki przypadek choroby, który wymagałby leczenia szpitalnego. Ale nie wszyscy z uczestników otrzymali takie same dawki preparatu AZD122.

Skuteczność zależna od sposobu dawkowania

Dalsze analizy około 3 tys. osób wykazały, że ochrona przed COVID-19 wzrosła do 90 proc. u osób, którym podano pierwszą dawkę zmniejszoną o połowę i drugą o pełnej wielkości. Naukowcy stwierdzili, że nie potrafią obecnie w pełni wyjaśnić, dlaczego niższa pierwsza dawka wydaje się zapewniać lepszą ochronę. - Uważamy, że podając mniejszą pierwszą dawkę, inaczej przygotowujemy układ odpornościowy - przygotowujemy go do lepszej odpowiedzi - powiedział prof. Andrew Pollard, dyrektor Oxford Vaccine Group.

- Może być tak, że podanie małej dawki szczepionki na początek i kontynuowanie w większej dawce jest lepszym sposobem na uruchomienie układu odpornościowego i zapewnienie nam najsilniejszej odpowiedzi immunologicznej i najskuteczniejszej odporności – wyjaśniła Gilbert.

Osoby, którym podano połowę dawki, a następnie pełną dawkę cztery tygodnie później, znajdowały się w właśnie w tej mniejszej grupie 3 tys. osób w 90 proc. chronionych przed COVID-19. Badacze zaznaczyli, że muszą dopracować dawkowanie i że ewentualne szczepienia odbędą się według skuteczniejszego schematu dawkowania.

Szczepionka na bazie szympansiego adenowirusa

Potencjalne szczepionki firm Pfizer - BioNTech i Moderna zostały wykonane przy użyciu innej technologii. Obaj kandydaci to preparaty przygotowane na bazie mRNA koroanwirusa. W ich produkcji posłużono się syntetycznym fragmentem RNA koronawirusa, który koduje białko szczytowe S, pozwalające na infekcję komórki. Ludzki organizm nie ma w tym przypadku do czynienie z osłabionym czy inaktywowanym wirusem, jak to się dzieje w przypadku tradycyjnie przygotowywanych szczepionek, a z odwzorowanym w laboratorium fragmentem jego RNA. Fragment mRNA wirusa wstrzyknięty do organizmu pozwala mu zapoznać się z wrogiem, by móc potem odeprzeć jego atak.

To nowoczesna technologia, niesprawdzana nigdy wcześniej i to, że oba preparaty wykazują wysoką skuteczność, jest bardzo dużym osiągnięciem.

W przypadku kandydata „oksfordzkiego” mamy do czynienia z jeszcze inną technologią. AZD122 zawiera genetycznie zmodyfikowanego adenowirusa (u ludzi adenowirusy wywołują głównie przeziębienia i choroby układu oddechowego i przewodu pokarmowego), który infekował szympansy. Wirus został zmieniony, aby zapobiec wywoływaniu infekcji u ludzi. Do tego uczeni wrzucili mu część materiału genetycznego koronawirusa, który odpowiada za wytwarzanie białka szczytowego S, za pomocą którego infekuje organizm.

Szczepionkę można porównać do szpiega. Zresztą podobnie działają kandydaci opracowani na bazie mRNA. Szpieg ten dostarcza organizmowi plany budowy białka wirusa, za pomocą którego ten atakuje organizm. Gdy układ odpornościowy zna te plany może rozpoznać odpowiednie białko i skierować na nim swoją odpowiedź.

Żaden z przedstawionych wyżej producentów potencjalnej szczepionki nie zakończył badań, dlatego wskaźniki skuteczności mogą ulec zmianie. 

 

Źródło: AstraZeneca, BBC, The Guardian