Dodano: 05 lipiec 2021r.

Nowa szczepionka na malarię wykorzystująca żywe pasożyty zapewnia silną i trwałą ochronę

Eksperymentalna szczepionka przeciw malarii zawierająca żywe pasożyty wykazała niezwykle silną i trwałą ochronę wśród osób, które przyjęły preparat. Podejście to połączone z lekami przeciwmalarycznymi ma szansę przyczynić się do poprawy jakości życia w rejonach, gdzie malaria zbiera swoje żniwo.

Komary

 

Malaria przenoszona jest na ludzi przez ukąszenia samic komarów z rodzaju Anopheles zakażonych pasożytami z rodzaju Plasmodium. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) choroba każdego roku dotyka setki milionów ludzi na całym świecie. W 2019 roku odnotowano 229 milionów przypadków malarii i 409 tys. zgonów. Około 94 proc. wszystkich przypadków i zgonów miało miejsce w Afryce, a 67 proc. zgonów dotyczyło dzieci w wieku poniżej 5 lat.

Prace nad szczepionką przeciwko malarii trwają od lat jednak do tej pory nie udało się stworzyć preparatu, który mógłby w istotny sposób przyczynić się do poprawy jakości życia w rejonach, gdzie malaria zbiera swoje żniwo. Zmienić to może nowa szczepionka, która w badaniach klinicznych I fazy wykazała niespotykany dotąd poziom ochrony zaszczepionych. Wyniki badań ukazały się na łamach pisma „Nature” (DOI: 10.1038/s41586-021-03684-z).

Szczepionka z żywymi pasożytami

Kandydatka na szczepionkę łączy żywe pasożyty z jednym z dwóch powszechnie stosowanych leków przeciwmalarycznych - pirymetaminą i chlorochiną, które są podawane krótko po szczepieniu, zanim jeszcze rozwinie się choroba. Preparat o nazwie PfSPZ-CVac, zawiera pasożyty malarii w postaci sporozoitów. Ta inwazyjna postać zarodźca wędruje razem z krwią do wątroby, by zainicjować infekcję. Następnie pasożyt wdziera się do krwiobiegu, infekując czerwone krwinki i powodując rozwój choroby razem z objawami takimi jak gorączka, ból głowy lub dreszcze.

W badaniach zdrowi, dorośli ochotnicy otrzymali preparat z pasożytami Plasmodium falciparum wraz z pirymetaminą, lekiem zabijającym pasożyty w wątrobie lub chlorochiną, która zabija pasożyty obecne we krwi. Trzy miesiące później, w dokładnie kontrolowanych warunkach, ochotnicy zostali celowo zakażeni malarią – takim samym lub innym szczepem patogenu, aby przetestować skuteczność szczepionki.

Szczepienie chroniło 87,5 proc. uczestników zarażonych tym samym szczepem pasożyta - Plasmodium falciparum – i 77,8 proc. zakażonych innym szczepem. Jest to znacząca poprawa w porównaniu z wcześniejszymi próbami wykorzystania żywych pasożytów w szczepionce przeciwko malarii. W przypadku kombinacji preparatu PfSPZ-CVac z chlorochiną wszyscy ochotnicy (sześć osób) byli w 100 proc. chronieni przed infekcją odmiennym szczepem, w tym przypadku szczepem pochodzącym z Brazylii - Plasmodium vivax.

Obiecujące podejście

Wysokie poziomy ochrony utrzymywały się przez co najmniej trzy miesiące (czas, jaki upłynął między szczepieniem a celowym zainfekowaniem). Autorzy zauważyli, że stuprocentowa ochrona przez trzy miesiące przed zakażeniem innymi wariantami pasożytów jest bezprecedensowa w przypadku jakiejkolwiek opracowywanej szczepionki przeciw malarii. Dane te sugerują, że może to być obiecujące podejście do szczepień podróżnych i osób mieszkających na obszarach występowania malarii.

Ponieważ próba była mała (całe badanie obejmowało 42 osoby), istnieje pewien stopień niepewności, co do skuteczności zastosowanego podejścia. Wyniki trzeba będzie potwierdzić w większych badaniach. Obecnie w Mali trwa faza II próby klinicznej kandydatki na szczepionkę.

Wyniki badań są obiecujące, ale wyprodukowanie szczepionek zawierających całe sporozoity na skalę niezbędną do globalnego zwalczania malarii stanowi wyzwanie. Sporozoity muszą być pobierane z gruczołów ślinowych komarów, a następnie przechowywane w ekstremalnie niskich temperaturach, co komplikuje ich dystrybucję, szczególnie na obszarach tropikalnych.

Być może uda się namnażać sporozoity bez udziału komarów. Prace nad tym rozpoczęła biotechnologiczna spółka Sanaria, której badacze brali udział w opracowaniu kandydatki na szczepionkę. Sanaria współpracuje również z naukowcami z różnych instytucji, aby wykorzystać techniki edycji genów, takie jak CRISPR-Cas9, do genetycznego osłabienia pasożyta, tak aby można go było wstrzykiwać bez potrzeby stosowania dodatkowych leków. Taki sporozoit mógłby się replikować tylko kilka razy i umarłby zanim miałby szansę wywołać objawy.

 

Źródło: Nature