Dodano: 07 lipiec 2017r.

Wieczna zmarzlina ustępuje. Na Syberii pojawiły się nowe kratery

Rosyjscy naukowcy zostali zaalarmowani przez świadków doniesieniami o potężnych eksplozjach na półwyspie Jamał. Po przybyciu na miejsce zdarzenia badacze odkryli dwa nowe, ogromne kratery. Podobnych dziur w ziemi w tamtym regionie znaleziono znacznie więcej.

Wieczna zmarzlina ustępuje. Na Syberii pojawiły się nowe kratery

 

Doniesienia o tajemniczych kraterach na Syberii można usłyszeć już od paru lat. Do tej pory zlokalizowano dziesiątki podobnych dziur w ziemi. Kratery są różnej wielkości, największe mają nawet do 30 metrów średnicy i 60-70 metrów głębokości. Część z nich wypełniona jest wodą, a niektóre połączyły się tworząc jeziora.

O nowych kraterach doniosła miejscowa ludność. Świadkowie pasący w okolicy renifery opowiadali o nagłym, ogłuszającym huku i widocznej z daleka eksplozji. Mówili o sięgających nieba płomieniach, które były widoczne przez kilka minut, a następnie o rosnącym słupie dymu. Pasterzom pouciekały renifery oraz psy. Wystraszeni zaalarmowali władze.

Przybyli na miejsce badacze zlokalizowali dwa nowe, potężne kratery. Jeden z nich, jak czytamy na stronach „Siberian Times”, może mieć nawet 50 metrów głębokości. Zmierzenie jego głębokości przysparza problemów, bo został on niemal natychmiast zalany wodą. Profesor Wasilij Bogojawleński, wiodący rosyjski ekspert w tym nowym zjawisku, zastępca dyrektora moskiewskiego Instytutu Badań Ropy Naftowej i Gazownictwa, z braku innych dostępnych środków pomiaru głębokości dokonał za pomocą… wędki.

Krater znajduje się około 40 kilometrów na północ od miejscowości Seyakha. W jego okolicy walały się spore kawałki ziemi. Okoliczna roślinność nosiła ślady nadpalenia. Wybuch nastąpił 28 czerwca i był tak silny, że został zarejestrowany przez czujniki sejsmiczne zlokalizowane w pobliżu okolicznych pól gazowych.

Drugi z kraterów został zlokalizowany przez grupę naukowców pod przewodnictwem doktora Aleksandra Sokołowa. Znajduje się on około 30 kilometrów na wschód od stacji naukowej Yerkut. Powstał on wcześniej, prawdopodobnie w okolicy kwietnia. Świadkowie twierdzą, że puchnięcie ziemi w miejscu obecnego krateru zauważyli już w zeszłym roku.

- Miejscowi mówili nam, że w zimie 2017 widzieli pożar, ale może to oznaczać okres od stycznia do marca lub kwietnia. Innymi słowy, krater wybuchł, gdy śnieg nadal leżał – powiedział uczony.

Badacze podejrzewają, że przyczyną powstania tych charakterystycznych dziur są eksplozje metanu. Początkiem roku naukowcy znaleźli na północy Syberii tysiące swoistych bąbli metanowych, wybrzuszeń w ziemi. Uwięziony tuż pod glebą gaz tworzy wybrzuszenia powierzchni. Ziemia zachowuje się jak galareta. Miejscowi mówią, że na niegdyś zupełnie płaskiej ziemi pojawił się pagórki i wzniesienia. Bąble wypełnione gazem są niezwykle niebezpieczne. W każdej chwili mogą eksplodować.

Problem został dostrzeżony przez władze, które martwią się o miejscową ludność, choć rejon ten jest wyjątkowo słabo zamieszkany. Władze obawiają się również uszkodzenia obiektów technicznych, bo przez ten rejon przechodzą rurociągi z cennym dostawami gazu i ropy. - Bardzo ważne jest, abyśmy wiedzieli, co zrobić, ponieważ taka erupcja może wystąpić w dowolnym miejscu – powiedział cytowany przez „Siberian Times” Alexander Mazarow, zastępca gubernatora Jamalsko-Nienieckiego Okręgu Autonomicznego. W rejonie tym jest największa koncentracja pól gazu ziemnego na naszej planecie.

Gazowe bąble tworzą się za sprawą ocieplania się klimatu. Wysoka temperatura powoduje topnienie wiecznej zmarzliny. Ta z kolei uwalnia nagromadzony przez tysiące lat metan, który szukając drogi ucieczki tworzy charakterystyczne pęcherze.

Roztapianie wiecznej zmarzliny stanowi niemałą bolączkę dla klimatologów. Uwalnia ona nagromadzone przez lata pokłady metanu, który jest jednym z najsilniej działających gazów cieplarnianych, co pogarsza i tak już złą sytuację. Szacuje się, że pokłady gazów cieplarnianych uwięzionych w wiecznej zmarzlinie są równe tym, które obecnie znajdują się w atmosferze.

 

Źródło: Siberian Times, fot. Aleksander Sokołow