Dodano: 28 czerwiec 2017r.

Nowe zagrożenie dla warstwy ozonowej

Warstwa ozonowa, która chroni nas przed promieniowaniem ultrafioletowym pochodzącym od Słońca, stanęła w obliczu nowego zagrożenia. Jest nim dichlorometan – związek powszechnie używany w przemyśle, głównie jako rozpuszczalnik.

 

Słynna dziura ozonowa, którą po raz pierwszy zaobserwowano nad Antarktydą w 1985 roku, to zjawisko spadku stężenia ozonu w stratosferze. Ozon pochłania część promieniowania ultrafioletowego, które może być szkodliwe dla organizmów żywych i powodować zmiany nowotworowe oraz uszkadzać materiał genetyczny. Powstanie dziury ozonowej wiąże się z emisją przez człowieka freonów. Ponad 30 lat po jej odkryciu naukowcy zidentyfikowali nowe zagrożenie dla jej pełnej regeneracji.

Przemysłowa emisja dichlorometanu podwoiła się w ciągu ostatnich kilku lat. To bezbarwna, szybko parująca ciecz. Środek ten głównie stosowany jest jako rozpuszczalnik, ale używa się go również przy produkcji leków oraz w innych gałęziach przemysłu.

Dichlorometan niszczy ozon. Jest to organiczny związek chemiczny, ale jego naturalne źródła są niewielkie. Jeśli jego stężenie będzie nadal rosnąć, może to opóźnić regenerację warstwy ozonowej nawet o 30 lat po zniszczeniach dokonanych przez freony. Stężenie dichlorometanu w atmosferze podwoiło się w latach 2004-2014. Jego obecna emisja wynosi około miliona ton rocznie.

W 1987 roku podpisano międzynarodowe porozumienie dotyczące przeciwdziałania dziurze ozonowej znane pod nazwą Protokołu Montrealskiego. Doprowadziło to do zakazu używania w przemyśle wielu związków powodujących niszczenie warstwy ozonowej, jednak pominięto dichlorometan, bo badacze uważali wtedy, że związek ten nie jest w stanie przetrwać na tyle długo, by osiągnąć stratosferę. Ostatnie badania sugerują jednak, że cząsteczki tego związku mogą dotrzeć do dolnej krawędzi stratosfery, która obejmuje warstwę ozonową.

- Wiemy, że wzrasta poziom stężenia dichlorometanu w atmosferze. Do tej pory nie podjęto jednak żadnych działań, by ocenić, jaki wpływ ma wyższa koncentracja tego związku na warstwę ozonową – powiedział doktor Ryan Hossaini z Lancaster University, który kierował badaniami. Jego badania są pierwszymi, które próbują ocenić wpływ dichlorometanu na warstwę ozonową.

Do badań na wpływem dichlorometanu na warstwę ozonową Hossaini wraz z zespołem posłużył się symulacją komputerową. Według ich analizy z ubiegłego roku, za około trzy proc. utraty ozonu może odpowiadać właśnie dichlorometan. Może wydawać się to mało, ale jeszcze w 2010 roku substancja ta była odpowiedzialna za utratę jedynie 1,5 proc. ozonu. Symulacje, które nie obejmują wpływu dichlorometanu sugerują, że warstwa ozonowa powróci do stanu sprzed lat 80. w 2065 roku. Jeśli uwzględnić jednak dichlorometan, stan taki zostanie osiągnięty dopiero po 2100 roku.

Robyn Schofield, naukowiec z Uniwersytetu w Melbourne, który nie był zaangażowany w badania stwierdził, że trzeba doprowadzić do rozszerzenia Protokołu Montrealskiego o substancje, które mają żywotność poniżej sześciu miesięcy - takie jak dichlorometan.

 
Źródło: Science, Nature Communications, fot. NASA, Goddard Space Flight Center