Dodano: 08 marzec 2018r.

Morze pełne plastikowych śmieci. Tak wyglądają kurorty w okolicach Bali

Brytyjski nurek Rich Horner wybrał się w miejsce o nazwie Manta Point u wybrzeży indonezyjskiego kurortu turystycznego Bali, by sfilmować diabły morskie. Jednak zamiast majestatycznych stworzeń uchwycił obrazy „chmury” plastikowych odpadów płynącej przez Ocean Indyjski.

 

Wideo zamieszczone przez Hornera w serwisie YouTube po raz kolejny uświadamia problem zanieczyszczenia mórz i oceanów plastikowymi odpadkami. Materiał filmowy został nakręcony w okolicach wyspy Nusa Penida, około 20 kilometrów od popularnej wyspy Bali.

„Prądy oceaniczne wprowadziły nas w piękny obszar obfity w meduzy, plankton, liście, gałęzie, patyki, oraz trochę plastiku. Plastikowe torby, butelki, kubki, folie, plastikowe wiadra, saszetki, słomki, kosze, plastikowe torby, więcej plastikowych torebek, plastik, plastik, plastik!” – napisał w opisie materiału filmowego nurek.

Manta Point jest regularnie odwiedzany przez liczne manty zwane też diabłami morskimi. Jednak na nagraniu widać zaledwie jedną samotną mantę płynącą przez to morskie wysypisko śmieci.

Skupiska śmieci w morzach i oceanach są w ostatnich latach częstym widokiem, jednak Horner przyznał, że nigdy nie widział czegoś podobnego o tak dużej skali. Nurek oczywiście zgłosił miejscowym władzom napotkane skupisko śmieci, ale gdy te przybyły na miejsce, po „chmurze” śmieci nie było śladu. „Niestety tworzywo sztuczne kontynuuje swoją podróż po Oceanie Indyjskim” – dodał Horner.

Według miejscowej ludności odpady zalewają okolice kurortów już od kilku miesięcy. Spłukiwane są głównie z sąsiedniej wyspy Jawa wraz z sezonem deszczowym. Według organizacji Rivers, Oceans, Lakes and Ecology (ROLE) Indonezja produkuje około 130 000 ton plastikowych odpadów dziennie. Część z nich trafia na wysypiska, ale reszta jest albo spalana, albo wrzucana do rzek.

Jak donosi ROLE, złe zarządzanie odpadami przez rząd i niski poziomi świadomości ludności na temat odpadów i recyklingu, czyni z Indonezji drugiego co do wielkości sprawcę degradacji środowiska plastikowymi odpadami na świecie. Zaraz po Chinach.

Problem zanieczyszczenia wód mórz i oceanów plastikowymi odpadami narasta. Z roku na rok jest coraz gorzej. Naukowcy szacują, że do 2050 roku plastikowych odpadów w wodach na naszej planecie będzie więcej niż ryb w nich pływających.

Obecnie szacuje się, że w oceanach znajduje się 5,25 bilionów kawałków plastiku. Część tej masy unosi się na powierzchniach oceanów tworząc wielkie skupiska śmieci. Nie jest to zwarta masa. Te morskie „wysypiska” przypominają raczej zawiesinę. Tworzą je głównie tworzywa sztuczne, z czego znaczna większość to materiał fotodegradowalny, który nie rozkłada się w całości. Pozostają po nim malutkie cząsteczki. Są to pozostałości większych, plastikowych przedmiotów, które zostały rozdarte na kawałeczki pod wpływem słońca, fal i innych czynników. Wiatr i prądy morskie gromadzą plastikowe śmieci i w rezultacie tworzą się z nich ogromne wyspy.

Te malutkie cząsteczki są mylone przez morskie stworzenia i często zalegają w przewodach pokarmowych niektórych zwierząt. Żółwie morskie mylą plastikowe torby z meduzami, które są ich przysmakiem. Delfiny zaplątują się w stare sieci rybackie. Zdarzały się przypadki, że z powodu połknięcia plastikowych toreb padały walenie. Szacuje się, że z tego powodu śmierć ponosi ponad milion ptaków oraz 100 000 ssaków rocznie.

Od początków lat 50., kiedy ruszyła na masową skalę produkcja tworzyw sztucznych, ludzkość wytworzyła 8,3 mld ton plastiku. Większość z tych materiałów wylądowało w śmietniku, ale spora część trafiła do oceanów. Obecne szacunki mówią o 170 milionach ton. Odkryta w 1997 roku Wielka Pacyficzna Plama Śmieci waży około 3,5 mln ton. Podobne morskie „wysypiska śmieci” utworzyły się na wszystkich oceanach, a badacze co rusz natrafiają na kolejne. Tych większych jest pięć, mniejszych nikt nie liczy.

 

Źródło: The GuardianABC, fot. Rich Horner/ YouTube