Dodano: 06 lipiec 2018r.

Morze Bałtyckie się dusi. Stężenie tlenu w wodach najmniejsze od 1,5 tys. lat

Przybrzeżne wody Bałtyku zostały w dużej mierze pozbawione tlenu – twierdzą fińscy i niemieccy naukowcy. Jego zawartość jest najmniejsza od 1,5 tys. lat i związane jest to z działalnością człowieka. Chodzi tu przede wszystkim o rolnictwo oraz ścieki komunalne.

 

Martwe strefy to obszary morza, zazwyczaj w pobliżu dna, o zbyt niskiej zawartości tlenu, by mogły w nim przeżyć organizmy oddychające tlenem. Powstają na skutek dostania się do wód ogromnych ilości fosforanów i azotanów - składników odżywczych, z których chętnie korzystają glony. Kiedy organizmy te giną, to opadają na dno i są rozkładane przez bakterie wykorzystujące do tego tlen. W rezultacie spada stężenie tlenu w wodzie.

Wynikający z tego brak tlenu nie tylko ogranicza siedliska dla stworzeń żyjących na dnie morskim, ale także wpływa na stada ryb i może prowadzić do zakwitów toksycznych sinic. Ale to nie tylko problem Bałtyku.

Początkiem roku opublikowano badania, z których wynika, że martwe strefy w morzach i oceanach ciągu ostatnich 50 lat powiększyły się aż czterokrotnie. Problem ten dotyczy obszarów przybrzeżnych na całym świecie, gdzie mieszka duża populacja ludzi – od Europy, po Amerykę Północną i Chiny. Więcej na ten temat w tekście: Spadek zawartości tlenu w oceanach. Strefy martwych wód coraz większe.

 

Obecnie martwa strefa Morza Bałtyckiego rozciąga się na obszarze 70 tysięcy kilometrów kwadratowych. To obszar prawie dwukrotnie większy od Danii.

Podczas gdy poprzednie badania ujawniły, że w centralnej części Bałtyku nastąpiło zubożenie w tlen w różnych okresach w ciągu ostatnich kilku tysięcy lat, najnowsze badania analizują zmiany poziomów tlenu w wodach przybrzeżnych.

Badacze z Finlandii i Niemiec pobrali dwa rdzenie osadów z dna morza z płytkiego rejonu między wybrzeżami Finlandii i Szwecji. Każdy z nich miał długość czterech metrów. Pozwoliło to poznać warunki panujące w Bałtyku na przestrzeni setek lat. Badania te ukazał się w piśmie „Biogeosciences”.  

Naukowcy wykonali szereg różnych analiz pobranych rdzeni. Badali m.in. wielkość ziaren w warstwach osadów oraz proporcje różnych pierwiastków w nich znajdujących się. Uczeni byli w stanie zrekonstruować zmiany poziomów tlenu w dnie morskim w ciągu ostatnich 1500 lat, ujawniając, że o ile stopień ubytku tlenu w obszarach przybrzeżnych zmieniał się w ciągu całego tego okresu - w dużej mierze ze względu na zmiany klimatu – to w ciągu ostatnich 100 lat wyraźnie przyspieszył.

Naukowców zaskoczył fakt, że gwałtowny spadek poziomu tlenu rozpoczął się jeszcze przed powojennym szczytem urbanizacji i intensywnym rozwojem rolnictwa w regionie w latach 50. XX wieku.

- Nasze dowody zubożenia w tlen wód Bałtyku na początku XX wieku sugerują, że wpływ człowieka był wcześniej odczuwany. Innymi słowy, że system jest bardziej wrażliwy, niż sądziliśmy wcześniej – przyznali Sami Jokinen z Uniwersytetu w Turku i Tom Jilbert z Uniwersytetu w Helsinkach, którzy są współautorami badań.

Od 2007 roku państwa nadbrzeżne wokół Morza Bałtyckiego próbują poprawić sytuację poprzez plan działania mający na celu ograniczenie dopływu składników odżywczych do wód. Jednak jak wskazują badacze poprawy sytuacji nie widać. Może to być związane ze zmianami klimatycznymi. - Globalne ocieplenie prawdopodobnie opóźnia cały proces odzyskiwania tlenu - przyznali uczeni.

 - Wielką zaletą tego badania jest precyzyjne ustalanie harmonogramu zmian warunków. Analizy te przenoszą nas z powrotem do średniowiecznej Europy, na długo przed rewolucją przemysłową i współczesnym wzrostem populacji. W ten sposób naukowcy mogą oddzielić działalność człowieka od sił środowiskowych kształtujących Bałtyk, by pokazać, że za bałtyckie martwe strefy są odpowiedzialni ci, którzy żyją wzdłuż jego brzegów – powiedział w rozmowie z „The Guardian” Callum Roberts, profesor ochrony środowiska morskiego na Uniwersytecie w Yorku, który nie był zaangażowany w badania.

 

Źródło: The Guardian, fot. Pixabay