Dodano: 25 kwiecień 2018r.

Krowy mogą wkrótce zostać największymi zwierzętami lądowymi

Jeśli wymieranie gatunków będzie postępowało w takim tempie, jakie jest obecnie, wkrótce krowy mogą stać się największymi ssakami lądowymi. Ekspansja człowieka już tysiące lat temu miała wpływ na różnorodność gatunków dużych zwierząt. Według nowych badań, ludzkość mogła doprowadzić do zagłady całych gatunków już 120 tys. lat temu.

 

Tysiące lat temu świat był pełen wielkich stworzeń. Ale różnorodność gatunków większych od człowieka gwałtownie spadła. Naukowcy w badaniach opublikowanych na łamach „Science” sugerują, że odpowiada za to ekspansja człowieka. Zoo wkrótce może być jedynym miejscem, w którym można będzie znaleźć jakiekolwiek zwierzę większe od krowy.

„Na wszystkich zamieszkanych kontynentach żyły kiedyś gigantyczne ssaki. Niektóre z pozostałych do dziś gatunków są w dużej mierze ograniczone do Afryki. Spadek różnorodności jest zbieżny z globalną ekspansją hominidów w późnym czwartorzędzie” – piszą badacze w artykule. Prześledzili oni zmiany w rozmiarach zwierząt w ostatnich 125 tys. lat i wskazują, że winny może być człowiek.

Obecne tempo wymierania gatunków jest największe od końca kredy. Niezależnie od tego, czy stworzenia te były drapieżnikami czy roślinożercami, duże zwierzęta były bardziej narażone na wymarcie niż małe.

 

- Gatunki, które wyginęły, były od dwóch do trzech razy większe od ssaków, które przetrwały. Ta tendencja jest widoczna globalnie. Istnieje wyraźny wzorzec wskazujący na rozmiar ssaków i stan ich gatunku, który następuje po migracji hominidów z Afryki – powiedziała Felisa Smith z Uniwersytetu w Nowym Meksyku. – Człowiek to naprawdę skuteczny drapieżnik – dodała.

Neandertalczycy, homo sapiens oraz inne gatunki człowieka polowały na duże zwierzęta, które nie miały naturalnych wrogów. Z kolei usuwanie dużych roślinożerców wpłynęło na szanse przetrwania dużych drapieżników żywiących się ich młodymi. Badacze uważają, że niektóre gatunki dużych ssaków wymarły 90 tys. lat wcześniej, niż dotąd sądzono.

Wcześniejsze badania sugerowały, że duże ssaki zaczęły znikać szybciej niż ich mniejsze odpowiedniki w Australii około 35 000 lat temu. Nowe badania oparte o dane kopalne i zapisy geologiczne wskazuje, że ten proces zaczął się co najmniej 125 000 lat temu w Afryce. Już wtedy przeciętny afrykański ssak był o 50 procent mniejszy niż na innych kontynentach.

Od czasu, kiedy ludzie wyemigrowali z Afryki, w regionach i na osi czasu, które są zbieżne ze znanymi wzorcami migracji, zaczęły pojawiać się przypadki wymierania gatunków – zauważyli badacze. Z czasem średnia wielkość ssaków na innych kontynentach zbliżyła się, a następnie spadła znacznie poniżej poziomu afrykańskiego.

15 000 lat temu średnia masa rodzimych ssaków w Ameryce Północnej wynosiła 98 kilogramów. Dzisiaj jest 7,7 kilograma. Autorzy badania spodziewają się, że spadnie ona do 4,9 kilograma, a wszystkie zwierzęta większe od krowy, mogą zniknąć w ciągu dwóch stuleci.

Badacze porównali też wskaźniki wymierania małych i dużych zwierząt w innych epokach. Żaden okres w ciągu ostatnich 65 milionów lat nie wykazał wymierania dużych zwierząt w takiej skali. – Wpływ człowieka sprawił, że rozmiary ciała zaczęły być czynnikiem wpływającym na wymieranie – powiedziała Kate Lyons z University of Nebraska-Lincoln, współautorka publikacji. – Archeologiczne zapisy świadczą o tym, że człowiek, jako gatunek, pojawił się około 200 tys. lat temu. Wkrótce po tym doszło do wymierania dużych ssaków. Wydaje się, że mieliśmy z tym coś wspólnego – dodała.

Wśród naukowców trwa spór o to, czy wymieranie gatunków ze względu na rozmiar jest konsekwencją zmian klimatycznych na przestrzeni dziejów. W opublikowanych badaniach nie znaleziono poparcia dla tej idei. - Jeśli powodowałby to klimat, spodziewalibyśmy się, że ślady wymierania będą odbiegać od wzorca ludzkiej migracji lub będą skorelowane z wydarzeniami klimatycznymi. Jednak nie znaleźliśmy żadnych dowodów, które popierały by tą koncepcję – zaznaczyła Lyons.

Zespół przeanalizował również, w jaki sposób potencjalne wymieranie ssaków może wpłynąć na różnorodność biologiczną świata. W tym celu postawiono pytanie: co by się stało, gdyby ssaki, które obecnie są zagrożone wyginęły w ciągu następnych 200 lat?

Zgodnie z takim scenariuszem, największym lądowym ssakiem zostałaby krowa, a średnia masa ciała ssaków spadłaby do około trzech kilogramów. Może mieć to poważne implikacje dla ekosystemów na całym świecie. Badania wyraźnie wskazują, że trend ten nie dotyczy stworzeń morskich.

 

Źródło: University of Nebraska-Lincoln, Independent, fot. PxHere