Dodano: 31 sierpień 2022r.

Erupcja wulkanu Hunga Tonga była potężniejsza niż eksplozja car-bomby

W styczniu tego roku doszło do podwodnej erupcji wulkanu Hunga Tonga. Jej skutkiem było wystąpienie potężnej fali tsunami, która na szczęście nie okazała się tak niszczycielska, jak ta z roku 2004. Jednakże erupcja ta sama w sobie wyzwoliła tyle energii, że jej siłę można porównywać do najpotężniejszych zdetonowanych bomb jądrowych.

Erupcja wulkanu Hunga Tonga była potężniejsza niż eksplozja car-bomby

 

Naukowcy z Uniwersytetu w Sheffield ustalili na podstawie danych ze stacji pogodowych na całym świecie i porównaniu ich z danymi historycznymi, że erupcja Hunga Tonga uwolniła więcej energii niż największa jak dotychczas eksplozja jądrowa dokonana przez człowieka. Według nowych analiz, erupcja podwodnego wulkanu była silniejsza od detonacji car-bomby.

Opis i rezultaty badań ukazały się na łamach pisma „Shock Waves” (DOI: 10.1007/s00193-022-01092-4).

Wybuch podwodnego wulkanu

Erupcja, o której mówimy miała miejsce 15 stycznia 2022 roku. Doszło wtedy do wybuchu wulkanu Hunga Tonga-Hunga Ha’apai. Powstałe w jej wyniku fale akustyczno-grawitacyjne sięgnęły granicy kosmosu. Zostały one nawet odnotowane przez satelity, jak i instrumenty w różnych punktach świata, w tym m.in. w Wielkiej Brytanii. W państwie tym zaobserwowano je w stacjach meteorologicznych od Londynu, poprzez Fife aż po region Scottish Highlands. To, co udało się w tych wszystkich stacjach „zobaczyć” to przechodzący impuls ciśnienia. Sprawiał on, że miejscowo ciśnienie atmosferyczne nagle wzrastało, by następnie gwałtownie spaść.

W obserwacjach znacząco pomogli również entuzjaści tego typu obserwacji z całego świata, publikujący informacje o odnotowanym ciśnieniu i momencie rozpoczęcia przechodzenia impulsu oraz oczywiście lokalizacji. Był to zatem przy okazji ciekawy przypadek połączenia sił przez świat nauki oraz obserwatorów-amatorów z całego świata.

Wracając natomiast do impulsu ciśnienia: w przypadku omawianej erupcji powrót do normalnych warunków trwał około 45 minut. Ciekawie wypadłoby tu porównanie chociażby do trzęsień ziemi, w przypadku których całość takiej obserwacji trwa zazwyczaj od kilku sekund do maksymalnie kilku minut.

Imponująca ilość wygenerowanej energii

Naukowcy z Uniwersytetu w Sheffield podjęli się zebrania danych uzyskanych przez stacje meteorologiczne na całym świecie oraz pochodzących z mediów społecznościowych. Następnie porównali je z historycznymi danymi dotyczącymi przeprowadzonych na Ziemi prób jądrowych. Celem było dokonanie porównania ilości uwolnionej energii tak w momencie wybuchu wspomnianego wulkanu, jak i przy detonacjach bomb jądrowych, jakie miały jak dotąd miejsce na naszej planecie. Okazało się, że wulkan Hunga Tonga naprawdę może potężnie eksplodować.

Jak bowiem stwierdził dr Sam Rigby z Uniwersytetu w Sheffield, erupcja tego wulkanu była jednym z najbardziej „energetycznych” wydarzeń, jakie obserwowaliśmy w ostatnim stuleciu. Była ona przy tym na tyle potężna, że ilość uwolnionej energii była nie tylko porównywalna z eksplozjami bomb jądrowych, ale nawet je przewyższała.

Dla przypomnienia: najsilniejszą jak dotąd zdetonowaną na Ziemi bombą jądrową pozostaje skonstruowana w Związku Radzieckim car-bomba. Jej siłę ocenia się na od 50 do 58 megaton trotylu, chociaż pierwotnie planowano, że będzie wynosić nawet 100 megaton. Tymczasem w przypadku erupcji wulkanu Hunga Tonga mieliśmy do czynienia z siłą wybuchu na poziomie 61 megaton. Wyzwolona energia była natomiast porównywalna z trzęsieniem ziemi o magnitudzie około 8,4.

 

Źródło: University of Sheffield, fot. NASA/GOES/NESDIS