Dodano: 03 wrzesień 2019r.

Badacze wlecieli w oko huraganu Dorian. Nagrania z wnętrza

Piloci amerykańskich sił powietrznych wraz z naukowcami znajdującymi się na pokładzie specjalnie przystosowanych samolotów wlecieli do środka huraganu Dorian. We wnętrzu huraganu warunki wydają się być dziwnie spokojne w porównaniu do piekła panującego na zewnątrz.

 

1 września amerykańscy piloci zostali wysłani w kierunku huraganu Dorian. Lot miał na celu zebranie szczegółowych danych, które mogłyby pomóc w prognozowaniu trasy żywiołu. Misją dowodził Garrett Black, meteorolog z 53. Eskadry Zwiadu Pogodowego Sił Powietrznych USA.

Black i jego załoga przelecieli przez huragan w niedzielę, gdy ten przedzierał się przez Bahamy. Wykonane przez nich nagrania obiegły media na całym świecie.

 

W NOAA (National Oceanic and Atmospheric Administration) – agencji rządowej USA, która zajmuje się prognozowaniem pogody i ostrzeżeniami z tym związanymi, istnieje specjalna komórka do badań huraganów o nazwie NOOA Hurricane Hunters (łowcy huraganów).

Dysponuje ona specjalnymi samolotami, które odgrywają ważną rolę w badaniach oraz prognozowaniu siły huraganów. Maszyny te są tak naprawdę latającymi stacjami meteorologicznymi. Dane przez nie zbierane pomagają w lepszym zrozumieniu procesów burzowych, poprawiając tym samym modele prognostyczne.

NOAA posiada dwa takie samoloty. Każdy z tych samolotów może pozostawać w powietrzu nawet do 12 godzin. Posiadają na pokładzie instrumenty naukowe, które zrzucane z wysokości podążają razem z wiatrem przekazując cenne dane na temat prędkości wiatru, wilgotności powietrza, ciśnienia powietrza, temperatury czy struktury burzy. No i oczywiście pozycji huraganu. Badają też temperaturę oceanów sprawdzając, czy nie podsyca siły żywiołu.

Na udostępnionych w sieci nagraniach z wnętrza huraganu Dorian widać kilka ciekawych zjawisk. Na jednym z nich możemy zobaczyć tzw. efekt stadionu. Po przedarciu się przez obłoki ukazuje się niemal pionowa ściana chmur stopniowo rozszerzające się ku górze. Znajdując się wewnątrz huraganu formacje chmur przypominają stadion.

- Burza była niesamowita. Nigdy takiej nie widziałem. Mijaliśmy otaczające nas gigantyczne wieże cumulusów, co dawało taki sam efekt, jakbyśmy siedzieli na środku stadionu piłkarskiego – powiedział Black.

W oku huraganu, czyli w jego centralnym punkcie, warunki są wyjątkowo spokojne w porównaniu do piekła szalejącego poza nim. Nie ma opadów, a wiatr jest bardzo słaby. Nad obserwatorem niebo jest bezchmurne, co doskonale widać na nagraniach. W oku jest za to wyższa temperatura i niższe ciśnienie w porównaniu do warunków panujących na zewnątrz. Na zarejestrowanych filmach widać też, jak kabina pilotów, jeszcze przed dotarciem do oka huraganu, rozświetlana jest błyskami wyładowań atmosferycznych.

W oku huraganu, czyli w jego centralnym punkcie, warunki są wyjątkowo spokojne w porównaniu do piekła szalejącego poza nim. Nie ma opadów, a wiatr jest bardzo słaby. Nad obserwatorem niebo jest bezchmurne, co doskonale widać na nagraniach. W oku jest za to wyższa temperatura i niższe ciśnienie w porównaniu do warunków panujących na zewnątrz. Na zarejestrowanych filmach widać też, jak kabina pilotów, jeszcze przed dotarciem do oka huraganu, rozświetlana jest błyskami wyładowań atmosferycznych.

- To było dość niezwykłe. Weszliśmy w burzę, gdy ta miała kategorię 4. Gdy kontynuowaliśmy lot, zauważyliśmy, że ciśnienie w środku nadal spada. Kiedy wyszliśmy z huraganu, wiatr miał prędkość 185 mil na godzinę (297 km/h przyp. red.). To absolutnie przerażające i katastrofalne. Zwłaszcza dla Bahamów – przyznał Black.

Huragan Dorian w niedzielę zdewastował Bahamy przyczyniając się do śmierci co najmniej pięciu osób. Wiatr wiał z prędkością blisko 300 km/h, a w porywach osiągał nawet 350 km/h. Władze Bahamów mówią, że zniszczonych zostało 13 tys. domów. Żywioł spowodował także liczne powodzie. Obecnie Dorian nieco osłabł, ale nadal jest groźny. Powoli sunie niebezpiecznie blisko wybrzeży Florydy w stronę stanu Georgia.

 

Źródło: CNN, Science Alert, fot. NOAA