Dodano: 16 styczeń 2017r.

Złodzieje mogą ukraść odciski palców z selfie

Aparaty w smartfonach są na tyle dobre, że mogą stanowić zagrożenie dla samych użytkowników. Japońscy naukowcy odkryli, że odciski palców mogą być w łatwy sposób skopiowane ze zdjęć wykonanych do trzech metrów. A takich nie brakuje na popularnych portalach społecznościowych.

Odcisk palca


Według profesora Isao Echizena z Japońskiego Narodowego Instytutu Informatyki, wystarczy wykonać popularne selfi z gestem zwycięstwa, czyli stworzonej z palców litery „V”, by nasze linie papilarne mogły zostać skopiowane przez złodziei. Znak pokoju, czy zwycięstwa na fotografii jest bardzo popularnym trendem wśród użytkowników portali społecznościowych.

Echizen przyznał w rozmowie z gazetą Sankei Shimbun, że bez problemu był w stanie skopiować linie papilarne z fotografii zrobionych przy dobrym oświetleniu, z odległości do trzech metrów, na której widać opuszki placów. Takie zdjęcie można wykonać niemalże z każdego smartfona.

Wraz z rozwojem technologii, która wykorzystuje biometryczne zabezpieczenia w postaci odcisków palca, nowa technika złodziei może narazić tysiące osób na atak. Takie zabezpieczenia obecnie używane są coraz częściej, by chronić laptopy, telefony czy nawet samochody.

Jednak żeby paść ofiarą tej techniki, złodziej musiałby skopiować linie papilarne i stworzyć ich formę. Musiałby też uzyskać fizyczny dostęp do naszej własności, którą miałby ochotę skraść. Jednak można się spodziewać, że wkrótce pojawią się zabezpieczenia wykorzystujące linie papilarne do blokowania dostępu do usług bankowych. A to już może być zdecydowanie bardziej niebezpieczne.

Najprościej uchronić się przed tego rodzaju kradzieżą przez zasłaniania wewnętrznych części dłoni podczas robienia zdjęć. Można też ograniczać upublicznianie ich w sieci, gdzie są dostępne dla każdego.

Ofiarą takiej kradzieży padła pod koniec 2014 roku niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen. Tak przynajmniej twierdzili wtedy hakerzy z grupy Chaos Computer Club. Informacja te zelektryzowała nie tylko polityków, ale też producentów biometrycznych zabezpieczeń. Do skopiowania linii papilarnych pani minister wystarczyło ponoć kilka zdjęć zrobionych podczas konferencji prasowej, jednak nie przedstawiono całego procesu pozyskania odcisku palców, dlatego informację uznano za niepotwierdzoną.

 

Źródło: The Telegrach