Dodano: 25 kwiecień 2019r.

Top 5: O czym należy pamiętać podczas ładowania auta elektrycznego?

Ładowanie auta elektrycznego to jedna z kluczowych kwestii dla kierowców – opanowanie kilku prostych zasad może sprawić, że eksploatacja "elektryka" będzie przyjemniejsza i, co niemniej istotne, tańsza. Nie mówimy jednak o skomplikowanych metodach, ale prostych punktach, które każdy właściciel samochodu elektrycznego może wcielić w życie już dziś.

 

Ładujesz auto w domu? Korzystaj z taryfy nocnej. Będzie taniej!

Ładowanie samochodu elektrycznego w domu jest, co do zasady, najtańsze. Zakładając, że kierowca ma podpisaną umowę na taryfę podstawową (jednostrefową), koszt pobrania 1 kWh kształtuje się na poziomie 30 groszy. W przypadku korzystania z usług operatora posiadającego swoje punkty np. w okolicy centrów handlowych, cena przy ładowaniu prądem zmiennym AC sięga 1,69 złotego za 1 kWh. Różnica jest zatem zasadnicza!

To jednak nie koniec oszczędności, które mogą być efektem ładowania samochodu elektrycznego w domu. Opłaty można bowiem jeszcze zredukować, jeśli zdecydujemy się na podpisanie z operatorem umowy na taryfę dwustrefową. Wtedy za korzystanie z energii elektrycznej w nocy zapłacimy nie 30, a 23 grosze za każdą 1 kWh. W dodatku ładowanie "elektryka" nocą jest wygodne – wtedy auto zazwyczaj bezproblemowo może stać przez kilka godzin w garażu.

Pamiętaj, nie zawsze musisz ładować baterię do pełna

W przypadku standardowego ładowania, dane podawane przez producentów w oficjalnych specyfikacjach nie wyglądają zbyt optymistyczne. Przykład? Nissan w swoim folderze informuje kierowcę, że pełne ładowanie modelu Leaf z domowego gniazdka może trwać nawet… 21 godzin! Taki wynik rzeczywiście brzmi fatalnie. Z drugiej strony, czy w codziennej eksploatacji rzeczywiście jest to problem? Niekoniecznie. Zasobnik energii w Nissanie Leafie pozwala realnie na pokonanie około 250 kilometrów na jednym ładowaniu, a to dystans, który zdecydowanie przekracza codzienne potrzeby przeciętnego kierowcy w Polsce.

Co to zatem oznacza? Tak naprawdę w ciągu normalnego dnia i dojazdów do pracy, szkoły czy na zakupy, raczej trudno będzie nam wyładować baterię do zera, co skutkowałoby koniecznością 21-godzinnego postoju przy gniazdku. W przypadku większości kierowców nocne ładowanie będzie wystarczające. Poza tym nawet w sytuacji awaryjnej, podczas której w aucie pojawia się komunikat informujący o małej ilości energii, zawsze można skorzystać z usług szybkiej ładowarki. Za jej sprawą uzupełnienie 80 proc. zapasów energii elektrycznej zajmuje około pół godziny.

Szybkie ładowanie trwa krótko, ale czy jest bezpieczne?

Bardzo często mówi się o tym, że częste ładowanie baterii w samochodzie elektrycznym wykonywane przy użyciu szybkiej ładowarki „skraca” jej życie. W tym stwierdzeniu jest jedynie nieco prawdy. Co to konkretnie oznacza? Im szybciej przeprowadzany jest proces uzupełniania zapasów energii w zasobniku pokładowym, tym szybciej w jego wnętrzu postępują procesy chemiczne. Ich skutkiem jest wytworzenie temperatury, a ta jest groźna dla samej baterii. Jej przegrzanie uszkadza bowiem wewnętrzne struktury i wpływa na trwałość.

Warto jednak pamiętać o tym, że obecnie producenci radzą sobie z problemem na dwa sposoby. Po pierwsze, montują oni oprogramowanie sterujące procesem ładowania. W sytuacji, w której komputer zarejestruje drastyczny wzrost temperatury ogniw, może ograniczyć prędkość uzupełniania zapasów energii lub wstrzymać proces całkowicie. Po drugie, np. w Teslach stosowane są systemy chłodzenia zasobników energii. W takim przypadku nadmiar temperatury jest „odbierany” i usuwany z wnętrza ogniw.

Ładujesz auto na mieście? Pamiętaj o standardzie ładowania!

W polskich miastach pojawia się coraz więcej punktów ładowania samochodów elektrycznych. Czasami operatorami stacji są władze miasta i wówczas uzupełnianie zapasów energii odbywa się całkowicie bezpłatnie. Często również komercyjni operatorzy ładowarek proponują nieodpłatne korzystanie z punktu przez pewien czas po jego uruchomieniu. Nim jednak rozpoczniemy korzystanie ze stacji, musimy upewnić się jaki standard ładowania jest przez nią obsługiwany. Trzeba zatem sprawdzić, czy w wybranej lokalizacji stoi stacja z pełnym osprzętem, w tym z przewodem podłączanym do auta, czy jedynie słupek. Warto też ustalić jaki typ złącza obsługuje dany punkt oraz czy kierowca nie powinien np. wyposażyć się w specjalny adapter.

Ładowarki publiczne: zarejestruj się i gotowe!

Spora rzesza kierowców podczas ładowania samochodów elektrycznych wspiera się urządzeniami obsługiwanymi przez komercyjnych operatorów stacji. W takim przypadku najłatwiej jest znaleźć punkt w określonej części miasta, podłączyć auto i zostawić je na czas ładowania. Proste? Nie do końca. Operatorzy tacy jak m.in. GreenWay wymagają uprzedniego zalogowania się do systemu rozliczeniowego. Kierowca musi założyć swój profil i połączyć z nim kartę bankomatową. W taki sposób proces płatności za ładowanie będzie obsługiwany zdalnie, a formalności zostaną ograniczone do minimum. Jaką zatem mamy radę, aby maksymalnie uprościć cały proces? Zanim wybierzemy się na drugi koniec miasta, by skorzystać z ładowarki, upewnijmy się, że bez problemów uzyskamy dostęp do punktu i że wszystkie zasady obsługi są dla nas jasne i odpowiadają wymaganiom technicznym naszego pojazdu. Warto też odwiedzić stronę operatora, żeby wcześniej założyć konto, poznać cennik i dowiedzieć się np. czy przewidywane są jakieś promocje lub rabaty.

O tym gdzie warto szukać ogólnodostępnych stacji ładowania można przeczytać tutaj: http://emobilitypoland.pl/ladowanie/przy-marketach-to-tu-szukaj-stacji-ladowania/

 

Źródło: Artykuł partnera