Dodano: 17 listopad 2021r.

Zagadkowy obiekt w danych z 1983 r. Czy to hipotetyczna Dziewiąta Planeta?

Naukowcy są o krok bliżej od udzielenia odpowiedzi na jedno z najbardziej intrygujących pytań dotyczących Układu Słonecznego. Czy istnieje planeta, czająca się gdzieś w zimnych, ciemnych zakątkach naszego systemu, na tak wydłużonej orbicie, że jej ukończenie mogłoby zająć tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy lat? Na ślady dziwnego obiektu natrafił brytyjski astronom w danych zebranych blisko 40 lat temu, ale czy to faktycznie Dziewiąta Planeta?

Planeta 9

 

Badacze jeszcze nie uzyskali pewności co do istnienia tego hipotetycznego obiektu. Jednak dane zebrane dziesiątki lat temu, rzucają nowe światło na sprawę i mogą być śladem, który naprowadzi naukowców na Dziewiątą Planetę. Astronom Michael Rowan-Robinson z Imperial College London w Wielkiej Brytanii przeprowadził analizę danych uzyskanych przez satelitę astronomicznego IRAS (Infrared Astronomical Satellite) w 1983 roku i znalazł coś zaskakującego.

Praca opisująca odkrycie jest obecnie dostępna na serwerze pre-printów arXiv - została zaakceptowana do publikacji w „Monthly Notices of the Royal Astronomical Society”.

Zagadkowe orbity

Na zewnętrznych rubieżach Układu Słonecznego, daleko za orbitą Neptuna, krążą obiekty, które mają dość osobliwe orbity. Popularna hipoteza mówi, że na te dziwne orbity wpływa hipotetyczne ciało nazywane Dziewiątą Planetą.

Sam Rowan-Robinson stwierdza w artykule, że raczej nie dokonał odkrycia Dziewiątej Planety. Jego analizy mogą zostać jednak wykorzystane do modelowania miejsca, w którym obiekt może się teraz znajdować. To z kolei pozwoli na przeprowadzenie bardziej ukierunkowanych poszukiwań w celu potwierdzenia lub obalenia tezy o jej istnieniu.

- Biorąc pod uwagę słabą jakość danych IRAS i fakt, że obiekt znajdował się na samej granicy detekcji dokonywanych przez tego satelitę, prawdopodobieństwo, że odkryto Dziewiątą Planetę nie jest przytłaczające – stwierdził naukowiec.

- Jednakże, biorąc pod uwagę duże zainteresowanie hipotezą Dziewiątej Planety, warto byłoby sprawdzić, czy obiekt o podobnych parametrach, znajdujący się w tamtym regionie nieba, mógłby stanowić kandydata do rozwiązania zagadki – przekonuje ekspert.

Trudności w poszukiwaniach

Spekulacje na temat istnienia ukrytej planety na zewnętrznych krańcach Układu Słonecznego trwają od lat. Debatę podgrzało odkrycie dokonane w 2016 roku. Astronomowie Mike Brown i Konstantin Batygin z Caltech stwierdzili, że małe obiekty w Pasie Kuipera krążą po dziwnych orbitach, jakby pod wpływem grawitacji czegoś dużego.

Jednak znalezienie takiego hipotetycznego obiektu jest o wiele bardziej skomplikowane, niż mogłoby się wydawać. Jeśli tam jest, może mieć masę kilka razy większą od masy Ziemi i krążyć w odległości gdzieś pomiędzy 400-800 jednostek astronomicznych od Słońca (jednostka astronomiczna – z j. ang. astronomical unit, AU – to w przybliżeniu 150 milinów kilometrów, odległość, która dzieli Ziemię od Słońca). Dla porównania Pluton znajduje się około 40 jednostek astronomicznych od naszej gwiazdy.

Zatem hipotetyczna planeta znajduje się bardzo daleko, jest zimna i prawdopodobnie w ogóle nie odbija światła słonecznego. Ponadto obszar, w którym może się znajdować jest bardzo rozległy. Stąd temat Dziewiątej Planety jest przedmiotem gorącej debaty w środowisku naukowym.

Tajemniczy punkt znaleziony przez IRAS

Satelita IRAS działał przez 10 miesięcy od stycznia 1983 roku, wykonując przegląd 96 procent nieba w zakresie dalekiej podczerwieni. Przy tej długości fali małe, chłodne obiekty takie jak Dziewiąta Planeta mogą zostać wykryte. Z tego powodu Rowan-Robinson postanowił ponownie przeanalizować dane, poszukując obiektu o parametrach zbliżonych do hipotetycznej planety.

Okazało się, że spośród około 250 tysięcy punktów wykrytych przez satelitę, trzy mogą być kandydatami na Dziewiątą Planetę. W czerwcu, lipcu i wrześniu 1983 roku IRAS wychwyciła coś, co wydaje się być obiektem poruszającym się po niebie.

Nie jest to jednak pewnik. Obszar nieba, na którym pojawia się punkt, znajduje się blisko płaszczyzny galaktyki i niewykluczone, że jest jedynie zakłóceniem wywołanym przez inne obiekty kosmiczne.

Rowan-Robinson zauważa również, że następca IRAS, Panoramic Survey Telescope and Rapid Response System (Pan-STARRS), działający od 2008 roku, nie zdołał odnaleźć odpowiedniego kandydata na Dziewiątą Planetę.

Potrzebne dalsze badania

Jeśli jednak założymy, że IRAS znalazł pierwsze ślady Dziewiątej Planety, możemy oszacować kilka rzeczy. Z danych wynika, że miałaby ona masę od trzech do pięciu razy większą od Ziemi, a jej odległość od Słońca wynosiłaby około 225 jednostek astronomicznych.

Ruch źródła po niebie daje naukowcom pojęcie o potencjalnej orbicie obiektu. Wszystkie te dane pozwoliłoby na poszukiwania planety w konkretnym miejscu.

- Potrzebne są kolejne badania, aby sprawdzić, czy taki obiekt jest zgodny z przewidywaniami i czy może on odpowiadać za nietypowe orbity planet karłowatych w pasie Kuipera - stwierdza Rowan-Robinson.


Źródło: Science Alert