Dodano: 24 sierpień 2018r.

Wiceprezydent USA: nadszedł czas, by USA ustanowiły stałą obecność na Księżycu

Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence, podczas spotkania z pracownikami NASA zapowiedział „ustanowienie stałej obecności na Księżycu i w jego pobliżu”.

 

Wiceprezydent Mike Pence przemawiając w Johnson Space Center w Houston mówił do pracowników NASA, żeby „poświęcili się dążeniom administracji Donalda Trumpa do ustanowienia stałej obecności USA na Księżycu i w jego pobliżu na początku przyszłej dekady”. Mówił także, że baza musi powstać przed ewentualnymi lotami na Marsa.

- Nadszedł czas, naprawdę w to wierzymy, aby Stany Zjednoczone skorzystały z tego, czego nauczyliśmy się przez te dziesięciolecia, wykorzystały pomysłowość i kreatywność pracowników NASA i ustanowiły stałą obecność w pobliżu i na Księżycu – powiedział Pence.

 

Wiceprezydent zaznaczył, że aby to zrobić, USA zaczną od długoterminowej platformy orbitalnej w pobliżu Księżyca. - Współpracujemy z Kongresem, aby zapewnić bezprecedensowe 500 milionów USD na przesunięcie projektu Lunar Orbital Platform (planowana załogowa stacja kosmiczna na orbicie Księżyca, następca ISS – dawniej projekt nosił nazwę Deep Space Gateway – przyp. red.) z propozycji do produkcji – powiedział Pence.

– Dzieli nas zaledwie kilka lat od wystrzelenia pierwszych bloków konstrukcyjnych nowej stacji w kosmos. Nasza administracja pracuje bez wytchnienia, aby amerykańska załoga znalazła się na pokładzie orbitalnej stacji okołoksiężycowej przed końcem 2024 r. – dodał.

Pence mówił także o ciężkiej rakiecie nośnej Space Launch System (SLS), nad którą inżynierowie z NASA pracują od 2011 roku. Stwierdził, że to dzięki niej USA osiągną swój cel. – Obiecuję wam, że już wkrótce amerykańscy astronauci powrócą w kosmos na amerykańskich rakietach wystrzelonych z amerykańskiej ziemi – powiedział.

Pierwszy bezzałogowy test SLS jest przewidziany najwcześniej na przyszły rok, choć prawdopodobnie będzie to 2020. Wiceprezydent zdradził także, że obecnie USA płacą Rosji za przewożenie amerykańskich astronautów na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Koszt ten wynosi około 82 miliony dolarów za osobę. Podtrzymał jednak wcześniejszą decyzję administracji Trumpa o zaprzestaniu współfinansowania ISS w 2025 roku.

Pecne przewodniczy powołanej niedawno Narodowej Radzie Kosmicznej (podobna struktura istniała w latach 1958-73 oraz między 1989, a 1993 r.), której zadaniem ma być ograniczenie biurokracji podczas uruchamiania nowych projektów, tworzenie zasad zarządzania ruchem kosmicznym oraz powrót Amerykanów na Księżyc. – Ameryka ponownie poprowadzi ludzkość do gwiazd – stwierdził Pence.

Jak podkreślają komentatorzy, przemówienie było pełne pochwał, ale bez konkretnej treści. Przywołana przez wiceprezydenta kwota 500 milionów dolarów na niewiele się zda. Jeden lot (rakietą Falcon Heavy firmy SpaceX) kosztuje 90 milionów dolarów. Chyba że polityk miał na myśli inne koszty.

Zapowiedzi wiceprezydenta zbiegły się z ostatnimi doniesieniami o potwierdzonej obecności lodu na powierzchni Księżyca. Lodowe depozyty na Srebrnego Globu znajdują się w obszarach trwale zacienionych na biegunach naszego naturalnego satelity i dostęp do nich prawdopodobnie nie wiąże się z większymi komplikacjami. Większość nowo odkrytego lodu wodnego znajduje się w miejscach, gdzie najwyższa temperatura nigdy nie przekracza poziomu minus 156 stopni Celsjusza. Z powodu bardzo małego nachylenia osi obrotu Księżyca, światło słoneczne nigdy nie dociera do tych obszarów. Więcej na ten temat w tekście: Potwierdzono obecność lodu wodnego na Księżycu.

 

Źródło: Space.com, CBS News, Whitehouse.gov, fot. NASA