Dodano: 08 maj 2018r.

Rakiety SpaceX potencjalnie niebezpieczne dla załogi – ostrzega NASA

SpaceX ma wkrótce rozpocząć wysyłanie astronautów w przestrzeń kosmiczną. Jednak spece od bezpieczeństwa z NASA ostrzegają, że rakiety firmy Elona Muska mogą zagrażać życiu astronautów. Wszystko przez sposób tankowania paliwa.

Falcon 9

 

Podczas prac nad rakietą Falcon 9 i wysiłków, by ta stała się jeszcze potężniejsza, inżynierowie ze SpaceX wpadli na pomysł, żeby paliwo schładzać do bardzo niskich temperatur. Taki zabieg powoduje, że zmniejsza ono swoją objętość, co z kolei skutkuje tym, że więcej można go upakować do zbiorników. Jednak zdaniem niektórych ekspertów od bezpieczeństwa, podejście to wiąże się z dużym ryzykiem. W tych ekstremalnych temperaturach paliwo musi być załadowane tuż przed startem - podczas gdy astronauci są już na pokładzie. Zagęszczone paliwo jest niestabilne i wystarczy mały błąd lub iskra podczas tej operacji, by spowodować potężną eksplozję.

Grupa doradcza NASA ostrzegła w komunikacie, że metoda ta jest ryzykowna. "Obecność astronautów na pokładzie przed zatankowaniem paliwa jest sprzeczna z kryteriami bezpieczeństwa, które obowiązują od ponad 50 lat, zarówno w tym kraju, jak i na arenie międzynarodowej" – brzmi komunikat. Wzbudziło to zaniepokojenie ze strony decydentów z NASA, bo wraz ze SpaceX przygotowują się razem do wysyłanie astronautów w przestrzeń kosmiczną.

W 2016 roku rakieta Falcon 9 firmy SpaceX eksplodowała właśnie podczas tankowania. Rakieta ta korzysta z paliwa, które jest mieszaniną ciekłego tlenu oraz nafty. Jak podała firma SpaceX, przyczyną wybuchu była reakcja, jaka zaszła pomiędzy schłodzonym paliwem, a powierzchnią wewnątrz zbiornika na paliwo wykonaną z włókna węglowego. Nikomu nic się nie stało, ale kosztowny satelita, który był ładunkiem, został utracony. Ludzie z NASA od razu zadali pytanie, co by było, gdyby na pokładzie byli astronauci?

Problem paliwowy wyłania się jako punkt napięcia między NASA, a firmą Muska. Twórca SpaceX zderzył się z biurokratycznym systemem w NASA i oskarżył ich o nadmierny konserwatyzm. Wszak tradycyjne podejście i stare sposoby myślenia mogą być wrogiem innowacji i udaremniać wysiłki na rzecz otwarcia przestrzeni kosmicznej. Ale nie ma co się dziwić NASA. Przeżywali oni już tragedie związane ze śmiercią astronautów.

Z drugiej strony niechęć do podejmowania ryzyka w NASA jest szeroko komentowana. – Szczerze mówiąc wątpię, czy byśmy uruchomili program Apollo w dzisiejszym otoczeniu – powiedział w ubiegłym miesiącu Robert Lightfoot, były administrator NASA. – Wątpię, by Buzz Aldrin i Neil Armstrong postawili stopę na Księżycu w środowisku, które mamy obecnie. Najbezpieczniej jest na Ziemi – dodał.

Po rezygnacji z programu wahadłowców, NASA korzysta z rosyjskich Sojuzów, by latać na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Kosztuje to dziesiątki milionów dolarów. By ograniczyć koszty i uniezależnić się od Rosji, NASA zwróciła się do sektora prywatnego, do firm SpaceX i Boeing. Pierwsze loty z załogą na ISS mają być realizowane przez SpaceX w przyszłym roku. Jednak NASA twierdzi, że obecnie ani SpaceX ani Boeing nie są gotowe do tego zadania.

 

 

Źródło: The Washington Post, fot. SpaceX