Dodano: 12 maj 2017r.

Kosmiczny plan Chin. Złapać asteroidę i wprowadzić ją na orbitę Księżyca

Jak donosi „South China Morning Post”, Chiny rozważają karkołomną misję przechwycenia asteroidy i sprowadzenia jej na orbitę Księżyca. Po wydobyciu z niej cennych minerałów mogłaby zostać wykorzystana jako baza do przyszłej stacji kosmicznej.

 

Plany Państwa Środka brzmią co najmniej jak z hollywoodzkiego filmu. Ale do odważnych świat należy. O brawurowych zamiarach Chin poinformował Ye Peijian – szef chińskiego programu księżycowego. Jak stwierdził, plany mają zostać zrealizowane w ciągu dekady, a pierwszy etap ma rozpocząć się w 2020 roku.

Asteroidy poruszają się po całym Układzie Słonecznym. Można znaleźć małe, wielkości kilku metrów, ale też i ogromne, liczące sobie kilkaset kilometrów. Niektóre z nich przelatują blisko orbity Ziemi, czasem niebezpiecznie blisko. Wiele z nich zawiera ogromne ilości rzadkich na Ziemi metali szlachetnych. To łakomy kąsek.

Potencjalne korzyści mogą uzasadniać ryzyko i ogromne koszty takiego przedsięwzięcia. Trudno oszacować ewentualne zyski, ale na pewno trzeba je liczyć w miliardach dolarów.

Misja zakłada lądowanie statku kosmicznego na asteroidzie, a następnie użycie rakiet, aby zmienić jego trajektorię. W ten sposób asteroida ma zostać wprowadzona na orbitę Księżyca. Kolejna część planu zakłada przystąpienie do wydobycia surowców w niej zawartych. Gdy asteroida zostanie już wydrenowana, może posłużyć jako baza pod przyszłą stację kosmiczną. Chiny nie sprecyzowały, którą asteroidę mają na oku.

Podobne zamiary, choć nie tak spektakularne i bez wprowadzania żadnego obiektu na orbitę Księżyca, ma NASA. Początkiem tego roku agencja ogłosiła dwie nowe misje w ramach programu Discovery, których celem również będą asteroidy. Misje nazywają się Lucy oraz Psyche. Pierwsza z nich ma zbadać planetoidy trojańskie wokół Jowisza. Druga skupi się na jednej planetoidzie – 16 Psyche – to metaliczna planetoida, która niegdyś mogła stanowić jądro planety. Lucy ma wystartować z Ziemi w 2021 roku, a Psyche w 2023 roku.

Chińskie sny o potędze

Plany Państwa Środka należy uznać za niezwykle ambitne, jednak pozostaje pytanie, jak Chiny zamierzają to osiągnąć. Chińska technologia kosmiczna wciąż pozostaje dekady za Stanami Zjednoczonymi czy Europą. Co prawda chiński rząd wydał ogromne kwoty na rozwój programu kosmicznego, ale to może nie wystarczyć.

Pod koniec ubiegłego roku Chiny przedstawiły swoją strategię rozwoju sektora kosmicznego na następne pięć lat. Plany Państwa Środka zakładają do 2018 roku wylądować na ciemnej stronie Księżyca, jako pierwszy kraj na świecie. Do 2020 roku planują wysłać na Marsa sondę.

Jeszcze w tym roku Chińska Narodowa Agencja Kosmiczna ma wysłać na Księżyc lądownik. Sonda po pobraniu próbek ma wrócić na Ziemię. Kosmiczna plany zakładają również, że do 2036 roku na powierzchni Srebrnego Globu stanie pierwszy chiński astronauta. W planach jest także wspólny projekt bazy księżycowej z Europejską Agencją Kosmiczną.

„Zbadać ogrom kosmosu, rozwinąć przemysł kosmiczny i uczynić z Chin potęgę kosmiczną – to marzenie, do którego niestrudzenie dążymy” – głosi slogan ze wspomnianej strategii rozwoju. Dokument mówi także o wykorzystaniu przestrzeni kosmicznej w pokojowych celach, zagwarantowania bezpieczeństwa narodowego oraz o przeprowadzeniu nowatorskich badań w kosmosie.

Ogłoszona strategia potwierdza kosmiczne ambicje Chin. Państwo Środka nie zamierza oddać pola w kosmicznym wyścigu, choć Stany Zjednoczone, Rosja i UE mają zdecydowanie większe doświadczenie. Mimo to Chińczycy skracają dystans w szybkim tempie.

Chiny pierwszą misję kosmiczną zrealizowały w 2003 roku. Od tego czasu zdążyli posadzić łazik na Księżycu – pierwszy obiekt na Księżycu od lat 70. – i przeprowadzić spacer kosmiczny. Przeprowadzili sześć misji załogowych. Wystrzelili również na orbitę eksperymentalną stację kosmiczną – Tiangong 2, która w ciągu najbliższych sześciu lat ma być stale zamieszkana przez astronautów.

Jednak należy też wspomnieć o porażkach. We wrześniu zeszłego roku Chiny straciły kontrolę nad modułem stacji kosmicznej Tiangong-1. Moduł przestał reagować na polecenia i ważąca ponad osiem ton konstrukcja może niebawem spaść na Ziemię. Niestety nie da się odpowiedzieć na pytanie, gdzie spadnie.

 

Źródło: The Independent, South China Morning Post, Dziennik Naukowy, fot. NASA