Przejdź do treści

Emocje u zwierząt. Jak zmienia się biochemia mózgu zakochanego ssaka?

Spis treści

Walentynki to dobry pretekst, by przyjrzeć się emocjom, które mają je nie tylko ludzie, ale także zwierzęta. Jak zmienia się biochemia mózgu zakochanego ssaka i jak ważne są tzw. układy emocjonalne odpowiedzialne za systemy nagrody, strachu czy opieki u psów czy kotów? Sprawy te wyjaśnia prof. Michał Dzięcioł z Katedry Rozrodu z Kliniką Zwierząt Gospodarskich Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Prof. Michał Dzięcioł pytany o emocje u zwierząt, przywołuje badania dr. Jaaka Pankseppa – neurobiolog z Uniwersytetu Stanowego w Waszyngtonie udowodnił, że ssaki mają w mózgu tzw. układy emocjonalne odpowiedzialne za systemy nagrody, strachu czy opieki.

Biochemia mózgu

– I okazuje się, że aktywność tych układów u zwierząt jest zbliżona do tej wykazywanej u człowieka. Nie tylko z obserwacji własnych czworonogów wiemy więc, że gros z podstawowych emocji jest wspólna dla nas, naszego kota czy psa. To oczywiście radość, ale też na przykład strach – tłumaczy prof. Michał Dzięcioł, przywołując od razu badania Gregory’ego Bernsa z Emory University.

Wynika z nich, że u zadowolonych i podekscytowanych psów, tak jak u ludzi oczekujących nagrody, uaktywnia się jądro ogoniaste w mózgu, odpowiedzialne za pozytywne emocje. Z kolei stres związany z uczuciem strachu aktywuje ciało migdałowate, odpowiedzialne za jedną z podstawowych emocji, związanych z produkcją kortyzolu, nazywanego hormonem stresu lub hormonem ucieczkowym.

To w uproszczeniu reakcja „uciekaj albo walcz”. Wiemy też, że silny stres wpływa nie tylko na zachowanie i koncentrację u ludzi, ale także u innych naczelnych. U makaków poziom kortyzolu wpływa na hierarchię w grupie. Te, u których jest on wyższy, zajmują niższą pozycję – tłumaczy prof. Dzięcioł, dodając, że nie tylko walentynki są dobrym pretekstem do przybliżenia tego, jakie obszary mózgu ssaka, a więc i człowieka, odpowiadają za emocje.

I tak dzięki korze przedczołowej potrafimy myśleć logicznie (jej wydajność spada przy silnych emocjach, a takie towarzyszą np. zakochaniu). Sygnał zapowiadający silne emocje wychodzi z zakrętu obręczy, a hipokamp regulujący te emocje i pamięć, zarządza wspomnieniami. Za tzw. motyle w brzuchu, które towarzyszą pierwszemu etapowi zakochania, odpowiada brzuszna część nakrywki śródmózgowia, po czym do aktywności przechodzi wspomniane już ciało migdałowate, które przetwarza emocje, sterując poziomem odczuwania stresu i niepokoju. I wreszcie podwzgórze, które uwalnia hormony odpowiadające za przyspieszone bicie serca, często jeden z pierwszych fizycznych objawów zakochania.

– Pracę tych konkretnych obszarów mózgu reguluje nie tylko przywołany już kortyzol, ale też wiele innych hormonów. Stąd żartobliwe powiedzenie, że nie ma miłości, jest czysta chemia, bo emocje, a więc i zakochanie, realnie zmieniają biochemię mózgu – uśmiecha się prof. Michał Dzięcioł.

System skomplikowanych zależności

Badania naukowców z UPWr prowadzone we współpracy z zakładem Radiologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wykazały, że substancje podejrzewane o bycie feromonami płciowymi (putative pheromones) mogą wpływać na ludzki mózg, między innymi hamując obszar przedczołowy kory, odpowiadający za analizy, podejmowanie przemyślanych, rozsądnych decyzji.

– Uczucie to złożony mechanizm, ale my, zajmujący się zapachami i substancjami semiochemicznymi, wiemy, że substancje lotne mogą modyfikować nasze zachowania, również w kontekście emocji i uczuć. Działa to również w drugą stronę: stres może być odbierany przez inne osobniki na drodze detekcji specyficznych lotnych związków. Może wpływać na zachowania, grę hormonalną a nawet płodność – tłumaczy prof. Dzięcioł i od razu objaśnia, jakie neuroprzekaźniki odpowiadają za burzę hormonów. To m.in. dopamina, odpowiedzialna za odczuwanie euforii i wydzielana w istocie czarnej mózgu. To ona stoi za popularnym porzekadłem, że miłość jest ślepa.

– Powstaje z dihydroksyfenyloalaniny (DOPA), jest prekursorem w syntezie noradrenaliny i adrenaliny. Kolejny istotny związek to fenyloetyloamina, PEA, która razem z dopaminą pobudza ośrodek przyjemności w mózgu. Z badań wiemy, że zakochany mózg wytwarza tych hormonów nawet 14 tysięcy więcej niż człowiek, który miłosne uniesienia ma za sobą – tłumaczy prof. Michał Dzięcioł, dodając, że poziom fenyloetyloaminy podnosi też aktywność fizyczna i… czekolada, a dodatkowo stymuluje mózg do produkcji innych neuroprzekaźników – DOPA i serotoniny.

– To jak widać system skomplikowanych zależności, a kolejna na liście związków budujących chemię zakochanego mózgu jest noradrenalina, która działa podobnie jak adrenalina, a więc podnosi ciśnienie krwi i poziom glukozy we krwi. To nasz naturalny doping – mówi prof. Michał Dzięcioł i od razu przywołuje też znane nie tylko ekspertom endorfiny, nazywane naturalnym narkotykiem. Fenyloetyloamina np. pobudza uwalnianie Beta-endorfin, czyli opioidowych małych peptydów endogennych, kluczowych dla tworzenia więzi między partnerami.

Oksytocyna i wazopresyna

Naukowiec z Katedry Rozrodu z Kliniką Zwierząt Gospodarskich podkreśla, że w tym miejscu na scenę wchodzą oksytocyna i wazopresyna. Ta pierwsza wydzielana jest w czasie zbliżenia seksualnego i orgazmu, ale też podczas porodu w jego końcowej fazie i w trakcie karmienia piersią. Niezależnie od sytuacji odpowiada za budowanie relacji, poprzez wywoływanie uczucia czułości. Z kolei wazopresyna nazywana jest hormonem monogamii – warunkiem jest jednak jej odpowiednio wysoki poziom w surowicy krwi.

– Rezonans magnetyczny wykonany u ochotników, którym podano oksytocynę, wykazywał u tych osób aktywność układu nagrody w mózgu. Behawioryści często przywołują przykład norników preriowych, które wiążą się w pary na całe życie, tak jak np. łabędzie czy bociany. Już w latach 70. ubiegłego wieku Sue Carter, biolożka z Instytutu Kinseya na Uniwersytecie Indiana, wykazała, że u tych gryzoni charakterystyczna jest większa gęstość receptorów dla oksytocyny i wazopresyny w dwóch strukturach podkorowych: gałce bladej brzusznej i jądrze półleżącym w układzie nagrody mózgu. Jak widać, ludzie nie są tu jakimś wyjątkiem – podkreśla prof. Michał Dzięcioł, dodając, że poziom oksytocyny wzrasta również podczas patrzenia w oczy. I nie dotyczy to jedynie relacji wewnątrzgatunkowych, ale również międzygatunkowych.

– Gdy człowiek i pies patrzą sobie w oczy, wzrasta poziom oksytocyny u człowieka, ale również u psa. To mechanizm bardzo podobny do więzi rodzic–dziecko – dopowiada naukowiec z Katedry Rozrodu z Kliniką Zwierząt Gospodarskich.

Źródło: Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu, fot. Pexels/ CC0

Udostępnij:

lub:

Podobne artykuły

xkleszczwikirichardbartzccbysa25.pagespeed.ic.PXNo90QAah

Kleszcz na etacie detektywa. Czego dowiemy się od nich o zanieczyszczeniu środowiska?

NiedzwiedzZimaPexels

Hibernacja i zimowanie, czyli co naprawdę robią zwierzęta zimą

Niebezpieczne-zwiazki-swiata-roslin-ze-Sloncem

Niebezpieczne związki świata roślin ze Słońcem

Wyróżnione artykuły

Popularne artykuły