Przejdź do treści

Czy depresja ma swój własny kod biologiczny?

Spis treści

Polsko-austriacki zespół naukowców z dr. Łukaszem Zadką z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu na czele ustalił, że pęcherzyki zewnątrzkomórkowe – malutkie struktury wydzielane przez komórki – mogą wskazywać na obecność depresji. Co więcej, struktury te mogą także przewidywać skuteczność leczenia.

Depresja to nie tylko stan psychiczny, lecz także proces biochemiczny, który zachodzi w całym organizmie. Najnowsze badania polsko-austriackiego zespołu naukowców, zainicjowane przez dr. Łukasza Zadka z Zakładu Badań Ultrastrukturalnych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, wskazują że mikroskopijni „listonosze”, czyli pęcherzyki zewnątrzkomórkowe (Extracellular Vesicles – Evs), mogą nie tylko zdradzać obecność choroby, ale również przewidywać skuteczność leczenia.

Pęcherzyki zewnątrzkomórkowe

Wyobraźmy sobie, że komórki wysyłają do siebie maleńkie paczki. W ich wnętrzu znajdują się białka, RNA i enzymy, czyli wszystko to, co może wpłynąć na funkcjonowanie komórki odbiorcy. Te paczki, którymi są pęcherzyki zewnątrzkomórkowe , potrafią dotrzeć niemal wszędzie, nawet przekroczyć barierę krew-mózg. Ich obecność we krwi to jak dostęp do prywatnej poczty organizmu.

W badaniach, które ukazały się na łamach pisma „Journal of Affective Disorders” (DOI: 10.1016/j.jad.2025.119740), naukowcom udało się zobaczyć, jak ten biologiczny system komunikacji wygląda w depresji.

– W badaniu oceniliśmy materiał tkankowy pobrany od pacjentów z rozpoznanym epizodem depresyjnym, a także od osób zdrowych, stanowiących grupę kontrolną – mówi dr Zadka. – Samo określenie „depresja” może mieć wiele znaczeń. Objawy depresyjne i lękowe, które często współwystępują, są obecne również w chorobach somatycznych, jak nowotwory czy zaburzenia endokrynologiczne, dlatego trudno mówić o specyficzności depresji jako takiej. Różne stany depresji mogą jednak przejawiać odmienny profil EVs, co może w przyszłości wspierać spersonalizowaną diagnostykę i leczenie.

Serotoninowy kod

Badacze przyjrzeli się próbkom krwi pobranym od 34 pacjentów z depresją i 57 zdrowych osób. Z pomocą cyfrowej tomografii holograficznej i mikroskopii elektronowej przeanalizowali dziesiątki tysięcy pęcherzyków zewnątrzkomórkowych, mierząc ich rozmiar, kształt i zawartość.

U pacjentów z depresją pęcherzyki były mniejsze, bardziej jednorodne, a ich skład chemiczny różnił się od tych u zdrowych osób. Zaobserwowano także wzrost ich liczby w osoczu – jakby organizm próbował wysłać sygnał prostszym językiem. Największe poruszenie wywołało jednak odkrycie transportera serotoniny w środku tych mikroskopijnych paczek. Co więcej, zidentyfikowano różne izoformy tego białka, które korelowały z obrazem jego rozmieszczenia w mózgu mierzonym za pomocą obrazowania PET-MRI.

– Po raz pierwszy zidentyfikowaliśmy w pęcherzykach zewnątrzkomórkowych o pochodzeniu osoczowym transporter serotoninowy, a nawet różne jego izoformy, które na poziomie białka pęcherzykowego korelują z dystrybucją transportera w badaniach PET-MRI – wyjaśnia dr Zadka. – W mojej ocenie jest to znaczące odkrycie mające szansę otworzyć nowe drzwi w nowoczesnej psychiatrii – dodaje.

Biomarker przyszłości

Badacze zauważyli też, że osoby z wyższym poziomem drobnych pęcherzyków i większą ekspresją markera CD9 gorzej reagowały na leczenie. Obecność EVs we krwi może sygnalizować mniejszą skuteczność terapii.

– Wyniki projektu sugerują jednak pewną odrębność pęcherzyków występujących w depresji, co podkreśla ich potencjalne znaczenie w diagnostyce epizodów depresyjnych, jak również, co ważniejsze, wskazuje na możliwość wykorzystania EVs w kategorii markera prognostycznego odpowiedzi na wdrożone leczenie przeciwdepresyjne, co należy podkreślić w projekcie zrealizowanym przez nasz zespół – zaznacza dr Zadka.

Pęcherzyki okazują się nośnikami złożonych informacji, od fragmentów RNA po białka błonowe,
co czyni je unikalnym źródłem danych biologicznych.

Technologiczne wyzwania i potencjał

Choć pęcherzyki zewnątrzkomórkowe mają ogromny potencjał diagnostyczny, ich rutynowe zastosowanie w klinice nie jest jeszcze możliwe.

– Na pierwszym miejscu wymieniłbym specyficzność. Należy podkreślić, że populacja pęcherzyków obecna we frakcji osocza jest sama w sobie niezwykle zróżnicowana. W gąszczu różnych pęcherzyków należałoby wytypować odpowiednią ich subpopulację unikalną dla danej grupy zaburzeń psychicznych – wskazuje dr Zadka.

Dodatkową barierą są koszty: procedury izolacji i analizy EVs nadal są drogie, by stosować je powszechnie. Postęp technologiczny daje jednak nadzieję. – W zakresie możliwości wizualizacji i fenotypowania EVs mamy coraz więcej nowoczesnych technik. Nie martwiłbym się o możliwości techniczne, ale o koszty i dostępność finansowania – uważa dr Zadka.

Rewolucja w psychiatrii?

Na to pytanie nie ma jeszcze pełnej odpowiedzi. W tej chwili sukcesem pozostaje odkrycie znaczenia EVs w depresji oraz odpowiedzi na wdrożoną farmakoterapię.

Czy depresja ma swój własny kod biologiczny? Być może odpowiedź na to pytanie skrywa się właśnie w mikroskopijnych pęcherzykach, które codziennie kursują w naszym organizmie i które stopniowo zaczynamy poznawać.

Źródło: Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu, fot. Tomasz Walów/UMW. Na zdjęciu dr Łukasz Zadka

Udostępnij:

lub:

Podobne artykuły

Olejki eteryczne w walce z bakteriami

Prozdrowotne właściwości nasion dyni

Naukowcy z Wrocławia opracowali Cyfrowy Atlas Wysypek

Wyróżnione artykuły

Popularne artykuły