Dodano: 11 wrzesień 2019r.

Z dna Bałtyku zniknęła podwodna stacja badawcza

Z dna Morza Bałtyckiego w tajemniczych okolicznościach zniknęła stacja badawcza wielkości małego samochodu. Wszystko wskazuje na to, że została skradziona.

 

Stacja monitorowania środowiska Boknis Eck Observatory przestała wysyłać sygnał 21 sierpnia. Początkowo naukowcy sądzili, że wystąpił problem z transmisją danych. Ale kiedy wysłali nurków, by sprawdzili sprzęt, okazało się, że stacji nie ma. Został po niej tylko zerwany kabel.

Podwodne obserwatorium, które było prowadzone przez niemieckie GEOMAR Helmholtz Center for Ocean Research, zostało zainstalowane w 2016 roku. Znajdowało się na dnie Morza Bałtyckiego u wybrzeży Niemiec w odległości 1,8 km od wybrzeża Kilonii w północnych Niemczech, niedaleko granicy z Danią. To obszar o ograniczonym dostępie dla łodzi czy lokalnych rybaków.

 

Zadaniem Boknis Eck Observatory było zebranie danych środowiskowych z dna i przekazanie tych informacji badaczom na lądzie. Stacja składała się z dwóch części – bloku energetycznego oraz instrumentów badawczych na dnie morza połączonych kablem z zasilaniem. Cały sprzęt znajdujący się pod wodą - czujniki do monitorowania temperatury, zasolenia, tlenu, prądów i stężeń metanu - ważył około 740 kilogramów.

- Urządzenia zniknęły. Gdy nurkowie zeszli na dno i dotarli do miejsca, gdzie wcześniej była stacja, znaleźli tylko zerwany kabel - powiedział Hermann Bange z GEOMAR Helmholtz Center for Ocean Research w Kilonii.

Badacze z GEOMAR przyznali w oświadczeniu, że żadna burza, przypływ ani duże zwierzę nie mogłyby przenieść stacji. Poprosili także wszystkich mających jakiekolwiek informacje na temat stacji o zgłaszanie się na policję, która prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Liczą też, że nagłośnienie całej sprawy zwiększy szanse na uzyskanie jakichkolwiek śladów po złodziejach. 

Stacja była wykorzystywana w projekcie gromadzenia danych środowiskowych, który trwa od 1957 r. W ramach projektu prowadzono ciągły rejestr kluczowych zmiennych środowiskowych, w tym temperatury, zasolenia i poziomów składników odżywczych, tlenu i chlorofilu.

Boknis Eck Observatory kosztowało 300 tys. euro. Naukowcy z GEOMAR twierdzą jednak, że utracone dane są bezcenne. Możliwe, że uda się zbudować kolejne obserwatorium, ale w tym czasie nic nie będzie monitorować tej części Bałtyku.

Gromadzone przez stację dane pomagały rejestrować zmiany na Morzu Bałtyckim. Brak obserwatorium oznacza nie tylko lukę w danych, ale jeśli coś ważnego wydarzy się w podwodnym środowisku, uczeni nie będą mieć zwyczajnie instrumentów, by to wykryć, nie mówiąc już o ewentualnym zastosowaniu środków zaradczych.

 

Źródło: Science Alert, fot. Forschungstauchzentrum der CAU