Dodano: 26 sierpień 2019r.

Trening czyni mistrza? Nie do końca

Powiedzenie, że trening czyni mistrza, może być uproszczeniem – wynika z prac naukowców z Case Western Reserve University. Według nich inne czynniki decydują o sukcesie, zwłaszcza jeśli chodzi o poprawę umiejętności, gdy osiągnie się już wysoki poziom.

 

W 2008 roku Malcolm Gladwell opublikował książkę zatytułowaną „Outliers” (polski tytuł to „Poza schematem. Sekrety ludzi sukcesu”), która opisuje rezultaty badań przeprowadzonych w 1993 r. W badaniach tych zespół naukowców przyjrzał się ćwiczeniom znakomitych skrzypków i pianistów. Po analizie uczeni doszli do wniosku, że mistrzostwo przez nich osiągnięte nie jest wynikiem talentu czy odpowiednich genów, ale można je przypisać liczbie godzin, jaką muzycy poświęcili na ćwiczenia. Analizy wykazały, że 10 tys. godzin ćwiczeń to wszystko, czego potrzeba, aby opanować którykolwiek z instrumentów.

Od czasu publikacji książki wielu cytowało badania w niej przedstawione, aby podkreślić, że sukces w dużej mierze zależy od ciężkiej pracy. Cóż, ciężka praca z pewnością nie zaszkodzi i ma także wpływ na osiągnięcie sukcesu, jednak, jak wynika z nowych badań, zasada 10 tys. godzin nijak się ma do rzeczywistości, a sukces w danej dziedzinie zależy od genów, środowiska i wielu innych czynników.

 

W artykule opublikowanym w czasopiśmie „Royal Society Open Science” Brooke Macnamara i Megha Maitra z Case Western Reserve University w Cleveland opisują swoje próby odtworzenia wyników badań z 1993 roku oraz to, co odkryli.

- Pomysł (10 tys. godzin – przyp. red.) naprawdę zakorzenił się w naszej kulturze, ale jest to nadmierne uproszczenie - powiedziała Macnamara. - Jeśli chodzi o ludzkie umiejętności, wynikają one bardziej ze złożonej kombinacji czynników środowiskowych, genetycznych i ich interakcji i to wyjaśnia różnice między ludźmi – dodała.

Podstawą reguły 10 tys. godzin było studium skrzypków i pianistów z 1993 roku, w których stwierdzono, że skumulowany czas ćwiczeń rośnie wraz ze sprawnością muzyczną. Średnio najlepsi skrzypkowie mieli za sobą 10 tys. godzin ćwiczeń już w wieku 20 lat. W badaniach tych autorzy odrzucili rolę naturalnego talentu i argumentowali, że różnice w umiejętnościach, nawet wśród najlepszych muzyków, w dużej mierze zależały od tego, jak dużo ćwiczyli. Gladwell przeniósł te badania na grunt poza muzyczny i argumentował nimi sukces chociażby Billa Gatesa.

Macnamara postanowiła powtórzyć część badania z 1993 r., aby sprawdzić, czy dojdzie do takich samych wniosków. Wraz ze współpracownikami przeprowadziła wywiady z trzema grupami złożonymi z 13 skrzypków. Jedna z grup składała się z najlepszych skrzypków, druga z tych, którzy zostali uznani za dobrych, a trzecia z muzyków uznanych za najmniej rokujących. Wszyscy uczestnicy badania zostali poproszeni o prowadzenie dzienników codziennych czynności, by sprawdzić, ile w rzeczywistości poświęcali czasu na ćwiczenia.

Badania pokazały, że najgorsi skrzypkowie ćwiczyli średnio 6 tys. godzin. To nieco ponad połowa czasu, jaki na ćwiczenia przeznaczali najlepsi oraz dobrzy muzycy. Liczba godzin poświęconych na praktykę dla obu tych grup była mniej więcej taka sama i wynosiło 11 tys. godzin, ale większość najlepszych skrzypków ćwiczyła rzadziej niż średni czas ćwiczeń dla skrzypków, których umiejętności zostały ocenione jako dobre. Ogólnie rzecz biorąc, różnice w ilości czasu spędzonego na ćwiczeniach są równe około jednej czwartej różnicy umiejętności między grupami - zasugerowali naukowcy.

Macnamara oceniła, że praktyka nie jest aż tak ważna, jak wynika to z badań z 1993 r. - Po osiągnięciu wysokiego poziomu, praktyka przestaje stanowić różnicę. Wszyscy dużo ćwiczą, ale inne czynniki decydują o tym, kto wejdzie na szczyt. Czynniki te zależą od dziedziny, w której się działa. W szachach może to być inteligencja lub pamięć robocza, w sporcie może to zależeć od tego, jak efektywnie dana osoba wykorzystuje tlen. Aby jeszcze bardziej skomplikować sprawy, jeden czynnik może napędzać inny. Na przykład dziecko, które lubi grać na skrzypcach, może z przyjemnością ćwiczyć i koncentrować się na zadaniu, ponieważ nie uważa go za obowiązek – powiedziała.

Ale autorzy oryginalnego badania z 1993 roku wydają się nie zrażeniu nowymi analizami. Jeden z nich, Anders Ericsson, psycholog z Florida State University przyznał, że nowe badania właściwie powtórzyły większość tez z poprzednich prac, szczególnie jeśli chodzi o dobrych i najlepszych skrzypków.

- Gdy ciało ludzkie jest poddawane wyjątkowym obciążeniom podczas celowej praktyki, zachodzi ekspresja szeregu uśpionych genów w DNA i dochodzi do aktywacji nadzwyczajnych procesów fizjologicznych. Korzyści z tego rodzaju praktyki są dostępne dla każdego, kto chce poprawić swoje umiejętności – powiedział Ericsson.

Ralf Krampe z Katolickiego Uniwersytetu w Leuven w Belgii, inny z autorów poprzednich badań powiedział, że nic w pracy Macnamary nie skłoniło go do zakwestionowania oryginalnych ustaleń. - Czy uważam, że praktyka jest wszystkim i że sama liczba godzin decyduje o osiągniętym poziomie? Nie, wcale tak nie uważam - powiedział, dodając przy tym, że jakość ćwiczeń, nauczyciele i wsparcie rodziców czy przyjaciół również mają znaczenie. - Ale nadal uważam celową praktykę za zdecydowanie najważniejszy czynnik – zaznaczył.

Macnamara w odpowiedzi na komentarze autorów poprzednich badań wyjaśniła, że ważne jest, aby ludzie rozumieli granice praktyki. - Ćwiczenia czynią cię lepszym niż byłeś wczoraj, ale to może nie uczynić cię lepszym niż twój sąsiad lub inne dziecko z twojej klasy skrzypiec – powiedziała. - Gdy dotrzesz na wysoki poziom, trening przestanie uwzględniać różnicę – dodała.

 

Źródło: The Guardian