Dodano: 26 lipiec 2019r.

Tajemnicza choroba dyplomatów. Badania wykazały zmiany w mózgach personelu ambasady USA na Kubie

W latach 2016-2017 w ambasadzie USA na Kubie wybuchła tajemnicza „epidemia”. Kilkudziesięciu pracowników placówki skarżyło się na wysoki, wibrujący dźwięk, od którego bolały ich uszy i głowy. Ostatnie badania mózgów personelu ambasady ujawniły potencjalne nieprawidłowości, które mogą być związane z ich objawami.

 

Dyplomaci po raz pierwszy zaczęli zgłaszać dziwne problemy zdrowotne w 2016 roku. Objawy te zwykle następowały po wysokich, głośnych i nieprzyjemnych dźwiękach, często opisywanych jako przeszywające piski. Niektórzy zgłaszali również uczucie wibracji w powietrzu.

Po tych zdarzeniach u części personelu ambasady USA w Hawanie występowały bóle i zawroty głowy, nudności, utrata świadomości, problemy ze snem, problemy z słuchem oraz pamięcią. Podobne objawy pojawiły się u kilku pracowników konsulatu w Guangzhou w Chinach. Niektóre z tych objawów trwały naprawdę długo, bo nawet ponad miesiąc.

 

Nad zagadką głowili się naukowcy z całego świata. Wśród koncepcji, które pojawiły się po badaniach różnych uczonych są m.in. masowa histeria, atak bronią soniczną lub mikrofalową. Mówiono także o silnym stresie oraz pomyłce dyplomatów, którzy słysząc świerszcza myśleli że to jakaś forma ataku.

Źródło tych dźwięków jest do dziś tajemnicą, a objawy zdawały się sugerować jakiś rodzaj uszkodzenia mózgu. W zeszłym roku zespół naukowców z University of Pennsylvania przeanalizował mózgi 21 pracowników dyplomatycznych z wykorzystaniem rezonansu magnetycznego (MRI) i stwierdził, że wszystkie z wyjątkiem trzech z nich wyglądają normalnie.

Nowa analiza opublikowana w czasopiśmie "JAMA" z wykorzystaniem trzech różnych rodzajów technik obrazowania przyniosła nieco inne wyniki. Badaniom poddano 40 zatrudnionych w placówce w Hawanie osób. Wyniki pokazały, że incydent faktycznie mógł spowodować zmiany w mózgach personelu placówki. Naukowcy analizując skany zauważyli, że obrazowania osób, które ucierpiały w ataku, różnią się od grupy kontrolnej.

Różnice są przede wszystkim widoczne w objętości istoty białej. Średnia objętość w grupie kontrolnej wyniosła 569 cm³, tymczasem u dyplomatów 542 cm³. Badacze zauważyli także, że u byłych dyplomatów jest znacznie słabsza sieć połączeń w obszarach mózgu odpowiedzialnych za zdolności słuchowe i postrzeganie wzrokowe.

Naukowcy z University of Pennsylvania, którzy wykonali badania przyznają, że nie potrafią dokładnie powiedzieć, co oznaczają ich odkrycia lub co spowodowało różnice w mózgu. Innymi słowy, badanie nie przybliża nas do zrozumienia przyczyny tych zjawisk.

Wyniki obrazowań personelu ambasady USA były porównywane z obrazowaniami grupy kontrolnej, jednak poważnym zastrzeżeniem do badań jest fakt, że zespół naukowców nie miał dostępu do skanów mózgu dyplomatów sprzed zdarzenia.

Bryce Vissel z University of Technology w Sydney w Australii mówi, że trudno jest przypisać symptomy, które dyplomaci zgłaszają, do zmian widocznych w obrazowaniu mózgu. Badacz przyznał też, że nie wiemy jeszcze wystarczająco dużo o tym, jak działa mózg. Mimo to stwierdził, że jest mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę zmiany widoczne na skanach, aby zgłaszana choroba była spowodowana „masową histerią”, jak sugerują niektórzy.

- Intrygujące jest to, że wszyscy podali spójny opis tego, co się stało oraz mieli podobny zestaw doświadczeń, objawów i zmian poznawczych. U wszystkich wystąpiły także podobne zmiany materii mózgu – podkreślił Vissel.

 

Źródło: New Scientist, fot. CC BY 4.0/ Wikimdia Commons/ Bjen 78