Dodano: 26 listopad 2018r.

Fizycy wieszczą krach finansowy, jakiego jeszcze nie było

Multifraktalne analizy statystyczne indeksu giełdowego S&P 500 opublikowane przez naukowców z Instytutu Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie przewidują krach finansowy o niespotykanej dotychczas skali. Zgodnie z prognozami, załamanie rynków finansowych nastąpi mniej więcej w połowie lat 20.

 

Jak twierdzą fizycy z IFJ PAN na łamach pisma „Complexity”, począwszy od połowy lat dwudziestych wysoce prawdopodobny jest globalny krach finansowy, jakiego w dziejach jeszcze nie było. Wcześniejsze wydarzenia, takie jak Czarny Poniedziałek, pęknięcie bańki internetowej czy upadek banku Lehman Brothers, wydadzą się przy nim mało istotnymi potknięciami – ocenili naukowcy w komunikacie opublikowanym na stronach internetowych IFJ PAN.

Naukowcy przeanalizowali różne dane ekonomiczne m.in. dzienne notowania indeksu Standard & Poor 500 w okresie od stycznia 1950 roku do grudnia 2016 r. S&P 500 jest największym indeksem giełdowym na świecie i uwzględnia 500 największych przedsiębiorstw, które mają charakter globalny.

Jak podkreślają krakowscy badacze, ich celem nie było snucie katastroficznych prognoz, ale wiarygodne przedstawienie zagadnień związanych z występowaniem efektów multifraktalnych, czyli takich, w których by zobaczyć samopodobieństwo, różne fragmenty badanej struktury trzeba powiększać z różną szybkością. Badacze zwrócili przede wszystkim uwagę na zmiany wykładnika Hursta, wyliczonego dla indeksu S&P 500 na podstawie widm multifraktalnych otrzymanych w trakcie analiz.

 

„Wykładnik Hursta może przyjmować wartości od 0 do 1 i odzwierciedla stopień podatności układu do zmiany trendu. Gdy jest równy 0,5, badana fluktuująca wielkość ma przy kolejnym pomiarze takie samo prawdopodobieństwo zmiany na plus, co na minus. Wartości poniżej 0,5 sygnalizują większą skłonność do przemienności kierunków fluktuacji: wzrost zwiększa prawdopodobieństwo spadku lub odwrotnie, co w kontekście finansów można interpretować jako symptom nerwowości. Wartości powyżej 0,5 wskazują na persystentny charakter zmian i skłonność układu do budowania trendu. Po wzroście mamy wtedy większe prawdopodobieństwo kolejnego wzrostu, a po spadku – większe kolejnego spadku” – czytamy na stronach IFJ PAN.

Dojrzały i stabilny rynek to taki, gdzie wykładnik Hursta jest równy 0,5 lub wykazuje niewielkie odchylenia od tej wartości. Wykładnik ten dla indeksu S&P 500 zaczyna się od 0,5. 19 października 1987 roku dochodzi do załamania – tzw. Czarny Poniedziałek. Wówczas wykres wykładnika nieznacznie spada, ale przez kolejną dekadę zachowuje w miarę stały poziom.

Wyraźny spadek pojawia się na przełomie wieków. W 2000 roku pęka tzw. bańka internetowa. Następnie wykładnik Hursta ponownie się stabilizuje, jednak na krótszy okres. Już pod koniec pierwszej dekady nagle zaczyna szybko rosnąć, by załamać się po bankructwie banku Lehman Brothers w 2008 roku. „Od tego momentu wykładnik Hursta nie tylko nie powrócił w okolice wartości 0,5, ale w ostatniej dekadzie dość wyraźnie i systematycznie zszedł nawet poniżej szczególnie niepokojącej wartości 0,4” – wykazali krakowscy naukowcy.

- Tym, co również uderza w zmianach wykładnika Hursta dla indeksu S&P 500, są skracające się odstępy czasowe między kolejnymi krachami oraz fakt, że po każdym załamaniu wskaźnik nigdy nie wracał do pierwotnego poziomu. Mamy tu wyraźny sygnał, że nerwowość rynku światowego narasta cały czas, od dekad, niezależnie od zmieniających się ludzi, podmiotów gospodarczych czy technologii – powiedział cytowany w informacji prasowej prof. Stanisław Drożdż z IFJ PAN i Politechniki Krakowskiej.

Ta ocena wydaje się współgrać z wcześniejszą pracą badaczy z IFJ PAN opublikowaną na łamach „Physica A: Statistical Mechanics and its Applications" w 2003 roku. Uczeni przedstawili w publikacji wykres zmian logarytmu z indeksu S&P 500 począwszy od roku 1800, a wartości sprzed wprowadzenia indeksu zrekonstruowano na podstawie danych historycznych.

„Zygzakowata krzywa wyginała się wzdłuż sinusoidy o rosnącej częstotliwości, coraz dynamiczniej wznoszącej się ku asymptocie usytuowanej w okolicach roku 2025. Każdy kolejny krach był tu poprzedzony mniejszymi wahnięciami, swoistymi minikrachami, które nazwano prekursorami. Wiele prekursorów miało swoje - jeszcze mniejsze - prekursory, wykazując w ten sposób pewne samopodobieństwo” – czytamy w komunikacie IFJ PAN.

Jak przyznał prof. Drożdż, analogiczna samopodobna zależność może działać także w większych skalach czasowych, a wtedy wcześniejsze krachy byłyby tylko prekursorami znacznie większego i bardziej groźnego wydarzenia. - Gdy proces o podobnej dynamice pojawia się w fizyce, mówimy o przejściu fazowym II rodzaju, takim jak pojawianie się czy też zanik właściwości magnetycznych w materiale magnetycznym w pobliżu temperatury Curie – wyjaśnił prof. Drożdż.

Jednak czy takie przywidywania są wiarygodne? Świat fizyki i matematyki jest różny od świata finansów. „Prawa i modele matematyczne konstruowane w ramach fizyki są skuteczne i w miarę nieskomplikowane m.in. z uwagi na wewnętrzną prostotę i niezmienność obiektów, których dotyczą. Rynki finansowe mają znacznie bardziej złożony charakter. Ich uczestnicy są zmienni: pamiętają, uczą się, potrafią reagować zarówno logicznie, jak i emocjonalnie. Nie brakuje przykładów udowadniających, że gdy wśród istotnej liczby uczestników rynku upowszechni się wiedza o jakimś prawie mającym moc prognozowania, rynek błyskawicznie się zmienia, a wykryta regularność zanika. Czy podobnie będzie w przypadku nadciągającego hiperkrachu?” – zaznaczają autorzy badań.

Niestety nie wiadomo, co musiałoby wpłynąć na globalny rynek, żeby zapobiec krachowi. Profesor Drożdż przyznał, że jeśli dojdzie do spektakularnego załamania, autorzy badania będą chyba jedynymi, którzy nie stracą, bo udowodnią siłę swoich multifraktalnych narzędzi statystycznych.- Osobiście wolałbym jednak, aby do niego nie doszło. Gdy tak się stanie i hiperkrach nie nadejdzie, nadal pozostanie nam całkiem dopuszczalna interpretacja, że nasza prognoza była... poprawna, lecz informacją prasową wpłynęliśmy na zachowania uczestników rynków i, no cóż, właśnie ocaliliśmy świat! -  zauważył z lekkim przymrużeniem oka prof. Drożdż.

 

Źródło: IFJ PAN, PAP, fot. PxHere