Dodano: 04 grudzień 2018r.

David Attenborough na COP24 w Katowicach: zagłada naszej cywilizacji jest na horyzoncie

Przemawiając podczas szczytu klimatycznego COP24 w Katowicach, David Attenborough, biolog i jeden z najbardziej rozpoznawalnych popularyzatorów wiedzy przyrodniczej powiedział, że na horyzoncie już widać zagładę naszej cywilizacji. Dodał, że los świata znajduje się w rękach przywódców.

 

- Upadek cywilizacji i świata naturalnego jest na horyzoncie – powiedział sir David Attenborough podczas inauguracji szczytu dotyczącego zmian klimatycznych COP24, który odbywa się w Katowicach. 

- Obecnie stoimy w obliczu katastrofy na skalę globalną, która jest spowodowana przez człowieka. Mierzymy się z największym zagrożeniem od tysięcy lat: zmianami klimatu. Jeśli nie podejmiemy żadnych działań, czeka nas upadek naszych cywilizacji i wyginięcie znacznej części naturalnego środowiska – podkreślił biolog.

W ramach wcześniejszej inicjatywy ekologów, poproszono ludzi o zabranie głosu w sprawie zmian klimatu za pomocą Internetu (#TakeYourSeat). Podczas konferencji COP24 odtworzono nagrania z wiadomościami od obywateli z całego świata, opisujących ich doświadczenia i obawy związane ze zmianą klimatu i wymagających od światowych przywódców podjęcia działań.

 

- Ludzie na całym świecie mówili, że czas ucieka. Oni chcą, abyście wy, decydenci, działali teraz – odniósł się Attenborough do odtworzonych nagrań. - Przywódcy świata, musicie nas poprowadzić. Dalsze istnienie cywilizacji i świata naturalnego, od którego wszyscy zależymy, jest w waszych rękach – zwrócił się do polityków z ponad 200 krajów świata obecnych w Katowicach.

- Zmiany klimatyczne przebiegają szybciej niż zmiany w nas samych. Musimy nadrobić zaległości, zanim będzie za późno. Dla wielu ludzi, regionów, a nawet krajów jest to już sprawa życia lub śmierci – powiedział podczas COP24 António Guterres, sekretarz generalny ONZ.

Guterres dodał, że szczyt jest najważniejszy, tego typu spotkaniem od szczytu w Paryżu w 2015 roku i że musi on dostarczyć wiążące zobowiązania. - Wspólnie ponosimy odpowiedzialność za uniknięcie globalnego chaosu klimatycznego - powiedział. - Działania na rzecz klimatu stanowią nieodpartą ścieżkę do transformacji naszego świata na lepsze. Rządy i inwestorzy muszą postawić na zieloną gospodarkę, nie na szarość - dodał.

Działający przy Organizacji Narodów Zjednoczonych Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (Intergovernmental Panel on Climate Change - IPCC) opublikował początkiem października specjalny raport na temat wpływu globalnego ocieplenia. Naukowcy podkreślili w nim pilną potrzebę zmian w sposobie funkcjonowania społeczeństw, by ograniczyć globalny wzrost temperatur. Nawet pół stopnia więcej ma istotne znaczenie i może uchronić nas przed groźnymi konsekwencjami. Według specjalistów z ONZ, działania na rzecz klimatu muszą zostać zwiększone pięciokrotnie, aby ograniczyć ocieplenie do 1,5 st. Celsjusza, o którym mowa w Porozumieniu paryskim.

W grudniu 2015 roku w Paryżu 195 krajów świata zgodziło się przyjąć i wdrożyć porozumienie o ograniczeniu zmian klimatycznych. To pierwsze takie porozumienie w historii przyjęte przez tak duże grono. Do tego przez największych trucicieli na naszej planecie. Ogólne postanowienie mówi o zredukowaniu emisji gazów cieplarnianych oraz utrzymaniu wzrostu globalnej temperatury (bo zatrzymać się nie da) na znacznie niższym poziomie niż 2 st. Celsjusza, a najlepiej maksymalnie 1,5 st. Celsjusza w porównaniu z czasami sprzed rewolucji przemysłowej w XVIII w.

Na mocy porozumienia powołano także fundusz, który mają zasilać kraje rozwinięte. Łączna kwota ma wynieść 100 miliardów dolarów i ma zostać przekazana państwom rozwijającym się. Pomoc ta ma wspomagać inwestycje ograniczające emisję gazów cieplarnianych. Kwota ta do 2025 roku ma ulec zwiększeniu. Według postanowień szczytu sygnatariusze mają co pięć lat od wejścia porozumienia w życie składać sprawozdanie ze swoich działań na rzecz ograniczenia emisji gazów cieplarnianych.

Jak przyznali eksperci z IPCC, ograniczenie wzrostu ocieplenia o 1,5 st. C. oznacza mniej intensywne fale upałów, rzadziej występujące susze, jak i powodzie, ale też wolniejsze i na znacznie mniejszą skale wymieranie gatunków zwierząt. Zmiany będą z pewnością trudne, ale są nadal możliwe do przeprowadzenia. Więcej na ten temat w tekście: Skutki globalnego ocieplenia będą znacznie poważniejsze. Raport ONZ: potrzeba pilnych zmian.

Prof. Zbigniew Kundzewicz, klimatolog z Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego Polskiej Akademii Nauk powiedział w rozmowie z PAP, że sukcesem szczytu w Katowicach byłaby konkretyzacja porozumienia paryskiego. - Brak konkretyzacji oznacza brak sukcesów. A obawiam się, że taki będzie wynik - podsumował naukowiec. Jak ocenił, "wariant, że świat się dogada, jak implementować porozumienie, jest nie bardzo realny". Według niego bardziej prawdopodobny jest drugi wariant - że choć świat będzie się starał zrobić postęp, to porozumienie paryskie pozostanie w sferze symboli. - Obawiam się, że trudno będzie znaleźć porozumienie - tym bardziej, że niektórzy wielcy gracze nie przyjechali do Katowic - dodał.

Na COP24 nie pojawił się prezydent USA Donald Trump ani prezydent Rosji Władimir Putin. Nie przyjechała też kanclerz Niemiec Angela Merkal ani prezydent Francji Emmanuel Macron. Brak tych osób jeszcze przed rozpoczęciem szczytu został uznany za jego pierwszą porażkę.

Jak wyjaśnił prof. Kundzewicz, wielkość ocieplenia wyraża się dzięki porównaniu obecnych średnich temperatur na Ziemi - z przeciętnymi temperaturami z czasów sprzed rewolucji przemysłowej (XVIII w. - XIX w.). To właśnie w okresie rewolucji przemysłowej ludzie na wielką skalę zaczęli wykorzystywać paliwa kopalne, wzrosły też emisje do atmosfery gazów cieplarnianych - powodujących efekt szklarniowy i wzrost średnich temperatur. Obecnie średnia temperatura na Ziemi jest już o 1 stopień C wyższa, niż w czasach przedprzemysłowych.

Najważniejszymi gazami cieplarnianymi są dwutlenek węgla, metan, podtlenek azotu, para wodna. - Emisję dwutlenku węgla i metanu możemy ograniczać. A z parą wodną jest trudniej – powiedział Kundzewicz. Profesor wyjaśnił, że jeśli w atmosferze jest gazów cieplarnianych zbyt dużo, Ziemia się szybciej ogrzewa, bo ciepło, które trafia do naszej atmosfery ze Słońca, nie ucieka w przestrzeń kosmiczną. To tak, jakby nakryć Ziemię warstwą szklanego dachu, jak to ma miejsce w cieplarni.

Prezydent Polski Andrzej Duda, powiedział podczas ceremonii otwarcia, że wykorzystanie "wydajnej technologii węglowej nie jest sprzeczne z podejmowaniem działań na rzecz klimatu”. Dodał, że węgiel jest dla Polski strategicznym surowcem i że nie ma dziś strategii rezygnacji z węgla w Polsce. Stwierdził też, że suwerenność energetyczna powinna być fundamentem jakichkolwiek działań.

- Polska gospodarka zmniejsza swoją emisyjność, jednocześnie dynamicznie się rozwijając – powiedział Duda i dodał, że Polsce udało się zredukować emisję gazów cieplarnianych o 30 proc. w stosunku do bazowego 1988 roku. Komentatorzy od razu podkreślili, że przedstawiane przez prezydenta dane są z 2012 roku. Według Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami od 2015 roku emisja gazów cieplarnianych w Polsce rośnie.

 

Źródło: The Guardian, PAP, fot. CC BY-SA 2.0/ Foreign and Commonwealth Office/ Flickr