Dodano: 30 listopad 2018r.

Chiny nakazują zaprzestania prac nad modyfikacją ludzkich genów

Chińskie władze nakazały zawieszenie badań nad modyfikacjami genów u dzieci. To efekt niedawnego oświadczenia jednego z chińskich badaczy, który przyznał, że użył technologii edycji genów CRISPR, by dokonać zmian w zarodkach dzieci, które przyszły na świat na początku listopada.

 

Chiński rząd zarządził czasowe wstrzymanie prac badawczych nad edycją ludzkich genów. To efekt oświadczenia naukowca He Jiankui, który początkiem tygodnia poinformował, że w Chinach urodziły się pierwsze dzieci, których DNA zostało zmodyfikowane za pomocą technologii edycji genów CRISPR, przez kierowany przez niego zespół naukowców.

"Charakter tego incydentu jest wyjątkowo nieprzyjemny. Odpowiednie organy zostały zobowiązane do czasowego zatrzymania działalności badawczej odpowiedzialnego za prace personelu" - podała chińska, państwowa agencja prasowa Xinhua, powołując się na ministerstwo zdrowia oraz ministerstwo nauki i technologii.

 

Szef resortu nauki i technologii, Xu Nanping powiedział, że działania He to „jawne naruszenie praw i regulacji” obowiązujących w Chinach oraz „złamanie uznawanych przez środowisko akademickie norm etycznych i moralnych”. – Stanowczo się temu sprzeciwiamy. Ministerstwo nauki i technologii nakazało już odpowiednim instytucjom tymczasowe wstrzymanie działalności naukowej związanej z tymi badaniami – poinformował minister.

Informację o narodzinach dziewczynek podała agencja Associated Press, jednak jej pracownicy nie zdołali potwierdzić słów naukowca w niezależnych źródłach. Opis prac zespołu badaczy kierowanych przez He nie zostały też opublikowane w żadnym naukowym czasopiśmie, gdzie byłyby sprawdzone przez innych ekspertów. He, który kształcił się na uczelniach w Stanach Zjednoczonych, nie powiedział, gdzie dokonano modyfikacji genów, a kobiety, które brały udział w badaniach, wolały pozostać anonimowe i naukowiec nie zdradził ich tożsamości.

Organizatorzy konferencji, przed rozpoczęciem której He ogłosił swoje rewelacje, potępili prace zespołu naukowców nazywając je "głęboko niepokojącymi i "nieodpowiedzialnymi". „Nawet jeśli modyfikacje zostaną zweryfikowane, procedura była nieodpowiedzialna i nie była zgodna z międzynarodowymi normami” - napisał w oświadczeniu komitet organizacyjny Drugiego Międzynarodowego Szczytu ds. Edycji Genomu Ludzkiego, który odbył się w tym tygodniu w Hongkongu.

Podczas konferencji He wyrażał dumę z osiągnięć kierowanego przez siebie zespołu badaczy, które doprowadziły do przyjścia na świat dwóch dziewczynek nazywanych przez He pseudonimami Lula i Nana. Przyznał też, że badania zaowocowały drugą ciążą, która jest na bardzo wczesnym etapie i nie wiadomo, czy się utrzyma. Dodał także, że opis zastosowanych procedur został zgłoszony do publikacji w jednym z czasopism naukowych, ale nie sprecyzował, o jakie dokładnie chodzi.

He w rozmowie z agencją AP wyjaśnił, że modyfikacja miała na celu eliminacja genu CCR5. Osoby pozbawione tego genu uważane są za całkowicie lub w znacznym stopniu odporne na zakażenie wirusem HIV. Zmiany przeprowadzono w embrionach, w procesie zapłodnienia in vitro, przy pomocy odkrytej przed kilkoma laty metody inżynierii genetycznej o nazwie CRISPR-Cas9. Następnie edytowane zarodki zostały wszczepione kobietom, co zaowocowało ciążą i narodzinami bliźniaczek.

Informacja ta wywołała międzynarodowe protesty dotyczące kwestii etycznych oraz samego bezpieczeństwa takich badań. Wielu naukowców uważa, że stosowanie techniki CRISPR na ludziach jest zbyt niebezpieczne. Wszelkie zmiany mogą zostać przekazane potomstwu. Dodatkowo sama metoda CRISPR może prowadzić do wystąpienia setek groźnych mutacji w genomie. 

Na doniesienia zareagowały władze Chin, które na wniosek Narodowej Komisji Zdrowia, wszczęły dochodzenie w tej sprawie. Chińskie media poinformowały, że sprawę oddzielnie bada także komitet etyki medycznej miasta Shenzhen, gdzie zatrudniony jest He.

Południowy Uniwersytet Nauki i Technologii w Shenzhen wydał oficjalne oświadczenie, w którym dystansuje się od pracy genetyka. W piśmie można przeczytać, że genetyk od lutego pozostaje na urlopie i od tego czasu nie był widziany na uczelni. Władze uniwersytetu podkreśliły, że nie były świadome prowadzonych przez niego badań.

„Południowy Uniwersytet Nauki i Technologii bezwzględnie wymaga badań naukowych, które przestrzegają międzynarodowe normy etyczne i są zgodne z krajowymi przepisami i regulacjami” – czytamy w oświadczeniu, w którym widnieje także stwierdzenie, że Komitet Akademicki uważa, że He poważnie narusza etykę i normy akademickie.

Doniesienia wywołały wiele kontrowersji w środowisku akademickim na całym świecie. Tam, gdzie niektórzy widzą nową formę medycyny, która eliminuje choroby genetyczne, inni widzą nową formę eugeniki oraz ogromny biznes projektowania dzieci.

- To nieprzyzwoity eksperyment na ludziach, którego moralnie ani etycznie nie da się obronić - powiedział dr Kiran Musunuru, ekspert od edycji genów z Uniwersytetu w Pensylwanii. - To o wiele za wcześnie. Mamy do czynienia z instrukcją obsługi człowieka. To ważna sprawa – wtórował koledze dr Eric Topol ze Scripps Research.

Prawie 120 naukowców w liście otwartym potępiło działania He nazywając je szalonymi i niebezpiecznymi. „Puszka Pandory została otwarta. Mamy jeszcze nadzję, że uda się ją zamknąć, nim będzie za późno” – napisali uczeni.

Ale pojawiły się także inne głosy. Jeden z najbardziej znanych genetyków, George Church z Uniwersytetu Harvarda, bronił prób chińskich badaczy. Jak przyznał, wirus HIV jest "poważnym i rosnącym zagrożeniem zdrowia publicznego". - Myślę, że jest to uzasadnione – powiedział o doniesieniach z Chin.

 

Źródło: NBC News, fot.