Dodano: 09 grudzień 2019r.

Walka z dziurą ozonową doprowadziła do ochłodzenia klimatu

Nowe badania przeprowadzone przez australijskich naukowców ujawniły, że dzięki Protokołowi montrealskiemu podpisanemu w 1987 roku, dzisiejsze globalne temperatury są niższe, niż gdyby nie podjęto starań na rzecz walki z powiększającą się dziurą ozonową. Badacze podkreślają, że to jedyny międzynarodowy traktat, który skutecznie spowolnił tempo globalnego ocieplenia.

Dziura ozonowa

 

Opublikowane w piśmie „Environmental Research Letters” badania pokazały, że podpisany w 1987 roku Protokół montrealski złagodził skutki ocieplenia klimatu. Analizy przedstawione w publikacji sugerują, że bez porozumienia średnie globalne temperatury w 2050 roku mogłyby być o jeden stopień Celsjusza wyższe w porównaniu do obecnych szacunków. Ma to znacznie większe efekty w regionach takich jak Arktyka, gdzie zmiany klimatyczne zachodzą znacznie szybciej niż w innych częściach globu.

Jeden stopień to dużo, zwłaszcza gdy przewidywany wzrost o dwa stopnie w nadchodzących dziesięcioleciach może przywrócić nam klimat, którego nie obserwowano od kilku milionów lat, wraz z szeregiem niszczycielskich konsekwencji.

Jedyny traktat, który spowolnił tempo ocieplania klimatu

- W przeliczeniu na masę freony (CFC, od ang. Chlorofluorocarbons – Chlorofluorowęglowodory – grupa chloro i fluoropochodnych węglowodorów alifatycznych - przyp. red.) są tysiące razy silniejszymi gazami cieplarnianymi w porównaniu do CO2, więc Protokół montrealski nie tylko uratował warstwę ozonową, ale także złagodził znaczną część globalnego ocieplenia - powiedział główny autor publikacji Rishav Goyal.

- Co niezwykłe, protokół miał znacznie większy wpływ na globalne ocieplenie niż umowa z Kioto, która została specjalnie zaprojektowana w celu ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Działania podjęte w ramach umowy z Kioto obniżają temperaturę o około 0,12 stopnia Celsjusza do połowy wieku. Protokół montrealski złagodził skutki ocieplenia o pełny stopień – dodał Goyal.

Warstwa ozonowa w stratosferze złożona jest z trójatomowych cząsteczek tlenu. Chroni nas przed szkodliwym promieniowaniem ultrafioletowym, które może powodować zmiany nowotworowe oraz uszkadzać materiał genetyczny. Ale taka forma tlenu jest znacznie mniej stabilna niż typowe, dwuatomowe cząsteczki. Zubożenie warstwy ozonowej wiąże się z emisją przez człowieka freonów. Freony są długowiecznymi związkami chemicznymi, które wznoszą się do stratosfery, gdzie są rozpraszane przez promieniowanie ultrafioletowe, uwalniając atomy chloru, które następnie niszczą cząsteczki ozonu.

Freony były masowo używane w przemyśle, aż do 1987 roku, kiedy to podpisano międzynarodowe porozumienie dotyczące przeciwdziałania dziurze ozonowej – wspomniany już Protokół montrealski. Doprowadziło to do zakazu używania w przemyśle wielu chemikaliów, które mają szkodliwy wpływ na warstwę ozonową. Badania naukowców z University of New South Wales (UNSW) w Australii pokazują, że to pierwsze i jak na razie jedyne międzynarodowe porozumienie, które przyniosło efekt.

Sukces Protokołu montrealskiego

Ustaleń dokonano przypadkowo, gdy zespół naukowców chciał oszacować, w jaki sposób Protokół montrealski wpłynął na cyrkulację atmosferyczną wokół Antarktydy. W analizach uczeni modelowali globalny klimat w oparciu o scenariusz, w którym zakładano, że nie doszło do porozumienia w Montrealu.

Naukowcy przyjęli w swoich symulacjach szacunki tempa wzrostu emisji freonów na 3 proc. rocznie. To znacznie mniej niż obserwowane trendy wzrostu CFC w momencie ustanowienia Protokołu montrealskiego. Badacze przyznali, że ich analizy prawdopodobnie nie doceniają faktycznego wpływu traktatu na ograniczenie emisji freonów.

Sukces Protokołu montrealskiego w łagodzeniu zmian klimatu jest jeszcze bardziej uderzający, gdy koncentruje się na domenach regionalnych. Uczeni przekonują, że chociażby w Ameryce Północnej, Afryce i Eurazji, dzięki porozumieniu udało się uniknąć ocieplenia między 0,5 a 1 st. Celsjusza. Do połowy stulecia złagodzenie ocieplenia w niektórych z tych obszarów wyniesie 1,5 – 2 st. Celsjusza, a w Arktyce nawet 3 – 4 st. Celsjusza.

Naukowcy wskazali również, że porozumienie pozwoliło uniknąć większego niż obecnie topnienia pokrywy lodowej wokół Arktyki. Szacują, że zasięg lodu morskiego w Arktyce jest obecnie o około 25 proc. większy, niż gdyby do porozumienia nie doszło.

- Protokół montrealski bez żadnych fanfar łagodzi skutki globalnego ocieplenia od ponad trzydziestu lat, przewyższając niektóre traktaty, których celem było ograniczenie zmian klimatu – powiedział dr Martin Jucker, współautor badań.

- Sukces Protokołu montrealskiego doskonale pokazuje, że międzynarodowe traktaty mające na celu ograniczenie emisji gazów cieplarnianych naprawdę działają. Mogą wpływać na nasz klimat w bardzo korzystny sposób. Mogą także pomóc nam uniknąć niebezpiecznych poziomów zmian klimatu. Montreal uporządkował freony, kolejnym dużym celem musi być zmniejszenie do zera naszych emisji dwutlenku węgla – podkreślił prof. Matthew England, kolejny ze współautorów badań.

 

Źródło i fot.: University of New South Wales