Dodano: 22 luty 2021r.

Początek historycznej misji. Marsjański dron Ingenuity zameldował gotowość do pracy

Na Ziemię dotarły dane o stanie technicznym drona Ingenuity, który wylądował na Marsie przyczepiony do łazika Perseverance. Zarówno mały helikopter – pierwsza taka maszyna na Czerwonej Planecie – jak i wszystkie współpracujące z nią systemy działają zgodnie z oczekiwaniami. Przed ekspertami NASA wciąż jednak jeszcze wiele pracy, zanim maszyna będzie mogła wzbić się do lotu. Każdy krok może zakończyć się niepowodzeniem, ale też każdy będzie czymś całkowicie przełomowym i historycznym w historii eksploracji kosmosu.

Początek historycznej misji. Marsjański dron Ingenuity zameldował gotowość do pracy

 

Lądowanie Perseverance miało miejsce w czwartek wieczorem czasu polskiego. Maszyna bez większych problemów osiadła w kraterze Jezero na Marsie. Przymocowany do łazika dron nosi nazwę Ingenuity, co z języka angielskiego można przetłumaczyć jako „pomysłowość”. Mały helikopter nie wystartuje jednak od razu, będzie ładował akumulatory nawet przez 60 dni.

Wszystkie systemy Ingenuity sprawne

Dla ekspertów kluczowe są dane na temat stanu akumulatorów oraz ogrzewania drona. - Musimy mieć pewność, że oprogramowanie działa zgodnie z założeniami, nakazując wyłączanie i włączanie grzałek, aby utrzymać temperaturę elektroniki Ingenuity w oczekiwanym zakresie – mówi Tim Canham, kierownik misji odpowiedzialny za działanie drona. Jak dotąd raporty pokazują, że wszystkie systemy są sprawne.

Aby wszystko na Marsie działało bez zarzutu, Ingenuity musi zmagazynować na pokładzie mnóstwo energii, odpowiednio nią dysponować i jednocześnie utrzymać optymalny stan akumulatorów. Jest to kluczowe dla powodzenia misji pierwszego drona na Czerwonej Planecie.

Ładowanie akumulatorów ma odbywać się raz w tygodniu. Pierwsza godzinna sesja sprawi, że poziom energii w bateriach sięgnie 30 proc., druga sesja podniesie poziom naładowania do 35 proc. Dane o ładowaniu baterii na Marsie będą porównywane z tymi, które trafiły na Ziemię w czasie lotu łazika na Czerwoną Planetę. Ma to pomóc zespołowi w planowaniu przyszłych sesji ładowania.

Dron waży około 2 kg i wyposażony jest w sześć akumulatorów litowo-jonowych. Obecnie ładowane są one z zasilacza znajdującego się w łaziku. Po tym jak Ingenuity odbędzie swój dziewiczy lot nad powierzchnią Marsa, baterie będą ładowane jedynie przez przytwierdzony do niego panel słoneczny.

Kluczowe 30 dni

Gdy łazik Perseverance postawi już drona na powierzchni Czerwonej Planety, Ingenuity będzie miał 31 ziemskich dni na przeprowadzenie niezbędnych testów przed pierwszym lotem. Jeśli mały helikopter przetrwa marsjańskie noce z temperaturami spadającymi do ponad minus 90 stopni Celsjusza, zespół przystąpi do pierwszego, historycznego lotu na terenie innej planety niż Ziemia.

Nawet jeśli dronowi uda się tylko wystartować i zawisnąć nad powierzchnią Marsa, to 90 proc. celów projektu zostanie osiągniętych – przekonują eksperci NASA. Natomiast jeśli wiropłat wyląduje pomyślnie i pozostanie sprawny, będzie można wykonać do czterech kolejnych lotów, z których każdy będzie dalszy od poprzedniego.

- Poruszamy się po niezbadanym terytorium – mówi MiMi Aung, pracująca przy projekcie marsjańskiego drona. - Wszystko co będziemy robić jest nowością. Każdy kolejny krok musi zakończyć się sukcesem, abyśmy mogli przejść do następnego – dodaje.

Podobne wiropłaty mogą w przyszłości zmienić sposób eksploracji Czerwonej Planety. Takie zaawansowane, zrobotyzowane pojazdy latające pokazałyby unikalne zdjęcia z Marsa, których nie są w stanie dostarczyć orbitery krążące wysoko nad powierzchnią planety ani łaziki i lądowniki. Podobne maszyny mogłyby też pomóc eksplorować nie tylko Marsa, ale też inne światy i księżyce.

 

Źródło: Jet Propulsion Laboratory, fot. NASA/JPL-Caltech