Usuwanie martwego drewna z lasu zmniejsza różnorodność biologiczną

Usuwanie martwego drewna z lasu po pożarze, wichurze bądź ataku szkodników sprawia, że maleje liczba gatunków, m.in. ptaków, płazów, drobnych ssaków, owadów, mchów i porostów. Potwierdziły to analizy danych z całego świata, prowadzone z udziałem Polaków.

– W ekosystemach leśnych zdarzają się katastrofy – huragany, pożary, gradacje szkodników. Zawsze tak było, bo to naturalne zjawiska i nie są zagrożeniem dla lasu – mówi w rozmowie z PAP jeden za autorów publikacji w Journal of Applied Ecology, dr Michał Żmihorski ze Szwedzkiego Uniwersytetu Rolniczego w Uppsali.

I zaznacza, że z przyrodniczego punktu widzenia takie katastrofy nie są na ogół problemem. – Silny wiatr może zrzucić ptasie gniazdo lub przerzedzić las, ale ekosystem jako całość jest stabilny i szybko się regeneruje. Problemem są natomiast działania zarządców lasu, w Polsce – leśników, którzy są przekonani, że muszą interweniować, by pomóc w regeneracji lasu. Najczęściej zaczynają oni szybko usuwać martwe drewno i wprowadzać sztuczne odnowienie drzewostanu. Co ważne, podejmują oni takie interwencje również w lasach chronionych, wyłączonych z gospodarczego użytkowania, np. w rezerwatach, jak ostatnio w rez. „Jałówka” niedaleko Białegostoku – powiedział.

Naukowcy chcieli sprawdzić, jak takie ingerencje – „uprzątanie” martwego drewna przez ludzi – może wpływać na leśne organizmy, m.in. porosty, mszaki, rośliny naczyniowe, owady, pajęczaki, gady, ptaki, nietoperze, gryzonie i inne. Kierowany przez Simona Thorna z Julius-Maximilians-University Wurzburg w Niemczech zespół 29 naukowców z USA, Kanady, Niemiec, Hiszpanii, Szwajcarii, Korei Południowej, Polski, Austrii i Australii przeanalizował niemal 240 wcześniejszych publikacji naukowych z całego świata, dotyczących usuwania drzew z lasów po naturalnych katastrofach.

Uwzględnione w tych badaniach lasy były traktowane dwojako: pozostawiane samym sobie – albo też ludzie usuwali zalegające w nich martwe drewno. Analizując wcześniejsze wyniki badań naukowcy skupili się na lasach, w których skala zniszczeń spowodowanych przez żywioł była ogromna – dotknęła ponad 75 proc. drzew.

Okazało się, że sprzątanie lasu po zaburzeniu silnie wpływa na wiele grup organizmów leśnych. – Skład gatunkowy tych grup się zmienia: gatunki typowo leśne, np. te związane z martwym drewnem, wycofują się z miejsc objętych zabiegami uprzątania martwego drewna. Na ich miejsce pojawiają się za to gatunki typowe dla terenów otwartych. Zabiegi uprzątania martwego drewna są zatem istotnym przekształceniem ekosystemu leśnego w kierunku środowisk otwartych. Choć zarządzający lasem chcą przyspieszyć regenerację lasu po zaburzeniu – to skutki ich działań są odwrotne: opóźniają regenerację i pogarszają sytuację gatunków typowo leśnych – mówi Michał Żmihorski.

Wyniki analiz są jednoznaczne: usuwanie martwego drewna z lasu powoduje wśród leśnych gatunków zmiany w skali stanowiącej ekologiczny odpowiednik małej rewolucji. Tam, gdzie człowiek „uprzątnął” las po naturalnej katastrofie, mniej jest gatunków mchów i porostów, ptaków, grzybów i chrząszczy saproksylicznych – czyli związanych z martwym drewnem, a także skoczogonków – żyjących w glebie i ściółce maleńkich, ale niezwykle licznych zwierząt blisko spokrewnionych z owadami.

Do gatunków, którym usunięcie martwego drewna i „otwarcie” przestrzeni sprzyja – należą niektóre gatunki ślimaków, pająków i chrząszczy. Po wycięciu lub wywiezieniu drzew z reguły ich przybywa.

Naukowcy przewidują, że z powodu zmian klimatycznych katastrofy naturalne w lasach – pożary, huragany i gradacje szkodników – mogą się stać coraz częstsze. – Dlatego powinniśmy skutecznie nimi zarządzać, aby pozyskiwać surowiec – ale też chronić bioróżnorodność – podkreśla dr Żmihorski.

I zaznacza, że „obecnie rozumiemy funkcjonowanie lasu znacznie lepiej, niż 50 lat temu – dlatego powinniśmy zaktualizować zasady jego użytkowania (…). Takie uprzątanie lasu jest bardzo drogie, więc jeśli dodatkowo nie przynosi zamierzonych efektów, powinniśmy z niego zrezygnować – dlaczego podatnik ma finansować zabiegi, które nie przynoszą efektów?”.

Przedstawione w „Journal of Applied Ecology” wnioski oznaczają co innego w kontekście lasu gospodarczego, a co innego – lasu o cechach naturalnych, gdzie powalone kłody w rzeczywistości tętnią życiem: stanowią miejsce rozwoju tysięcy organizmów i dostarczają im pożywienia oraz schronienia.

– W lesie gospodarczym właściciel chce zmniejszyć straty ekonomiczne po zaburzeniu i odzyskać przynajmniej część surowca. Naturalne jest zatem, że pozyskuje przewrócone drzewa. Natomiast w lasach chronionych i cennych przyrodniczo martwe drewno jest kluczowe dla gatunków rzadkich i umożliwia ich funkcjonowanie, nawet jeśli drzewa zostały połamane lub uschły. Ich uprzątanie jest najczęściej sprzeczne z potrzebami ochrony przyrody. Dobrym przykładem jest tu wycinanie suchych świerków w Puszczy Białowieskiej – mówi ekolog z Uniwersytetu Uppsali.

Według autorów publikacji obowiązujące dotychczas zasady bezwarunkowego uprzątania powierzchni zaburzonych w lasach wymagają weryfikacji. Takie zabiegi nie są niezbędne, a w lasach szczególnie cennych przyrodniczo – są wręcz szkodliwe – piszą.

 

 

Źródło: PAP – Nauka w Polsce, Anna Ślązak, fot. CC-BY-4.0/Silverkey/Wikimedia Commons