Tony plastikowych śmieci na jednej z najbardziej odległych i dziewiczych wysp świata

Na plażach wyspy Hendersona, jednej z najbardziej odosobnionych wysp na świecie, zalegają miliony kawałków plastikowych śmieci. Mimo że wyspa jest bezludna a do większego skupiska ludzi jest ponad pięć tysięcy kilometrów.

Henderson to niezamieszkana wyspa znajdująca się na środku Pacyfiku. Należy do brytyjskiego terytorium zamorskiego Pitcarin. Jej powierzchnia to niecałe 40 kilometrów kwadratowych. Wyspa Henderson wpisana jest na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego UNESCO.

Fot. Wikipedia

W 2005 roku została uznana przez międzynarodową organizację zajmującą się ochroną ptaków i ich siedlisk za obszar ochronny endemicznych gatunków ptaków. Wyspę bowiem zamieszkują cztery nie występujące nigdzie indziej gatunki.

Można by sądzić, że odosobnione sanktuarium jest dziewiczą wyspą, gdzie nie zobaczymy śladów działalności człowieka. Nic bardziej mylnego. Położenie wyspy w okolicy pacyficznych prądów oceanicznych sprawia, że jest miejscem, na które fale morskie wyrzucają plastikowe śmieci z całej okolicy.

Wyspa jest odwiedzana kilka razy w ciągu dekady przez naukowców i to właśnie podczas ostatnie ekspedycji naukowej przeprowadzonej przez Królewskie Towarzystwo Ochrony Ptaków, doktor Jennifer Lavers z australijskiego University of Tasmania odkryła, że plaże pokrywają olbrzymie ilości plastikowych śmieci. Badaczka wyliczyła 671 sztuk plastikowych kawałków na metr kwadratowy. To najwyższa gęstość, jaką kiedykolwiek odnotowano. To daje 37,7 milionów kawałków plastikowych śmieci na całą wyspę.

Fot. pnas.org

– To, co się dzieje na wyspie Hendersona, pokazuje, że nie ma ucieczki od zanieczyszczeń tworzywem sztucznym, nawet w najbardziej odległych częściach naszych oceanów – powiedziała Lavers. – Na podstawie naszych badań oszacowaliśmy, że na wyspie znajduje się ponad 17 ton plastikowych odpadów. Codziennie morze wyrzuca na brzeg ponad 3,5 tysiąca nowych kawałków plastiku – dodała.

Naukowcy twierdzą, że rzeczywista ilość odpadów z tworzyw sztucznych zalegających na wyspie jest znacznie większa. Podczas prac badacze nie byli w stanie oszacować zanieczyszczenia przy skalnych klifach oraz na skalistych obszarach wyspy. Pod uwagę brano jedynie kawałki większe niż dwa milimetry i znajdujące się do głębokości do 10 centymetrów.

Podczas ponad trzy miesięcznej pracy badacze znaleźli kawałki odpadów, na których wyraźnie widnieją ślady prowadzące do 24 krajów świata, gdzie przedmioty, którymi niegdyś były, zostały wyprodukowane. Według Lavers, jedynym sposobem na rozwiązanie tego problemu – a także ochronę linii brzegowych i zwierząt zamieszkujących zanieczyszczone tereny – jest zmniejszenie produkcji tworzyw sztucznych. Jednak szanse na to są niewielkie. Obecnie produkcja tworzyw sztucznych wynosi ponad 300 milionów ton rocznie. To sześciokrotny wzrost w porównaniu do lat 70. ubiegłego wieku.

 

 

Źródło: Proceedings of the National Academy of Sciences, Livescience, fot. Jennifer Lavers/PNAS