Asteroida, która uśmierciła dinozaury, uderzyła w najgorsze możliwe miejsce

Międzynarodowy zespół naukowców pobrał próbki z krateru uderzeniowego Chicxulub, który powstał około 66 milionów lat temu i związany jest z zagładą dinozaurów. Według badaczy, asteroida nie mogła uderzyć w gorsze miejsce. Gdyby kolizja nastąpiła gdzie indziej, historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej.

Badacze podsumowali swoje odkrycia w dokumencie „The Day The Dinosaurs Died” wyemitowanym w stacji BBC. Opisują w nim szczegóły tego wydarzenia. Nowe ustalenia, które poczynili, dotyczą przede wszystkim miejsca, w które uderzyła asteroida.

Krater Chicxulub leży na dnie Zatoki Meksykańskiej w pobliżu półwyspu Jukatan. Ma około 150 kilometrów szerokości i głęboki jest na kilka kilometrów (choć szacuje się, że krótko po uderzeniu głębokość dochodziła nawet do 30 kilometrów). Powstał na skutek uderzenia w Ziemię 10-15 kilometrowej asteroidy. Skutki wywołane kolizją spowodowały olbrzymie zmiany na naszej planecie i przyczyniły się do wymarcia wielu gatunków, w tym dinozaurów.

Badacze wiercąc w kraterze uderzeniowym pobrali próbki skalne z głębokości od 506 do 1335 metrów pod dnem morza. Pozwoliło im to poznać procesy, jakim poddane były warstwy skalne podczas uderzenia. Najniższe odcinki pobranych rdzeni skalnych zostały mocno sprasowane podczas uderzenia. Badacze szacują, że energia wyzwolona podczas kolizji była 10 miliardów razy większa od bomby zrzuconej na Hiroszimę.

Uderzenie dużego obiektu wywołało potężne fale tsunami, które spustoszyły okoliczne, ale też i te dalsze wybrzeża. Impakt spowodował stopienie się skał, ale największe znaczenie miało to, co nastąpiło później.

Jak twierdzą naukowcy, 66 milionów lat temu obecne tereny Zatoki Meksykańskiej pokrywało płytkie morze. Jego dno zawierało ogromne ilości siarki, która po uderzeniu przedostała się do atmosfery, skutecznie blokując światło słoneczne i przedłużający tym samym okres zmian klimatycznych podobnych do nuklearnej zimy.

Olbrzymie ilości bogatego w siarkę pyłu utrzymywały się w atmosferze przez dziesiątki, a może nawet setki lat. Spowodowało to globalny spadek temperatury i wywołały tymczasową epokę lodowcową. Wiele gatunków nie było ta no przygotowanych.

Przestał zachodzić proces fotosyntezy zarówno na lądach, jak i w oceanach. Doprowadziło to do upadku łańcuchów pokarmowych na całej planecie powodując masowe wymieranie gatunków. Nie mając pokarmu wielkie dinozaury nie miały żadnych szans na przetrwanie.

– Cała ironia tego wydarzenia polega na tym, że nie chodzi wcale o wielkość asteroidy, jej prędkość czy skalę eksplozji. Chodzi o miejsce, w które uderzyła – wyjaśnił Ben Garrod, prymatolog, biolog ewolucyjny oraz popularyzator nauki w dokumencie BBC.

– Gdyby asteroida uderzyła kilka chwil wcześniej lub później, zamiast w płytkie wody przybrzeżne, mogła trafić w głęboki ocean. Oznaczałoby to znacznie mniejsze ilości odparowanej skały, w tym tej zawierającej siarkę. Chmura byłaby mniej gęsta, co mogłoby pozwolić na docieranie do powierzchni planety światła słonecznego, co z kolei mogłoby pozwolić uniknąć tego, co wydarzyło się później – dodał.

 

Źródło: BBC, fot. NASA