Ekran smartfona, który sam naprawi zarysowania

Naukowcy opracowali nowy materiał, który samodzielnie dąży do naprawiania się. Polimer ten może zostać wykorzystany w ekranach smarfonów, ale zastosowań jest znacznie więcej.

To koniec z porysowanymi ekranami smartfonów. Na samoleczący się materiał, który można zastosować w ekranach telefonów czekały tysiące osób. Dzięki pracom amerykańskich chemików wkrótce tego typu smartfony mogę pojawić się w ofercie producentów.

Za wynalazkiem stoją badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside. Nowy materiał jest niezwykle elastyczny. Potrafi rozciągnąć się aż 50-krotnie. Gdy zostanie przerwany, samodzielnie połączy się w ciągu 24 godzin. Jest do tego przeźroczysty i przewodzi prąd.

Sekret materiału tkwi w oddziaływaniach dipolowo-jonowych. To dzięki nim materiał po uszkodzeniu dąży do „uleczenia się”. Jednak to, co go odróżnia od wcześniej opracowanych materiałów wykazujących właściwości do samonaprawy, to zdolność przewodzenia prądu.

Materiał sprawdzi się na pewno w ekranach smarfotnów. Niektórzy producenci telefonów już wprowadzili na rynek modele aparatów wykonane z materiałów, które mogą same się naprawić. Jednak nie przewodzą one prądu i nie mogą zostać użyte w ekranach.

– Materiały samouzdrawiające się mogą wydawać się dalekie od rzeczywistych zastosowań, ale uważam, że wkrótce na rynku pojawią się telefony komórkowe z ekranami z takich materiałów. W ciągu trzech lat prawdopodobnie więcej tego typu produktów trafi na rynek i zmieni nasze codzienne życie – powiedział kierujący zespołem badaczy, którzy opracowali nowy materiał – doktor Chao Wang.

Nowy polimer może znaleźć także zastosowanie w bateriach wydłużając ich czas pracy. Może również zostać przeznaczony do zastosowań medycznych. Według Wanga, urządzenia z nowym materiałem mogą pojawić się na rynku jeszcze przed 2020 rokiem.

Zespół naukowców przedstawił wyniki swoich badań na spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego, największej na świecie organizacji naukowej poświęconej badaniu chemii.

 

Źródło: Business Insider, fot. Wang lab